sobota, 14 września 2013

Uprowadzenie #11

Miłość na wezwanie
2 kwietnia 2013
Oczami Zuzy

Wczorajszy dzień był nawet całkiem przyjemny. Ten pocałunek...Nie! Ta woda utleniona musiała mi się dostać do mózgu. Eh. Ta pasta smakuje jak papier. Co? Co ja gadam.Wyszłam z łazienki i poszłam do mojego pokoju, podeszłam do szafy. Co ja dziś na siebie ubiorę? Hm? A może to? http://m.ocdn.eu/_m/0cccdaab401588a874ad888252e1ec12,62,37.jpg Tak, to. Zeszłam na dół i zobaczyłam, że Adrian siedzi przy stole.
-Ja może dziś, pójde na nogach do szkoły. Co ty  na to?-powiedziałam.
-Idz-powiedział Adrian.
-Okey.-powiedziałam.
Wyszłam na dwór, wiał letki wiaterek, nawet było ciepło. Otworzyłam brankę i wyszłam. Nagle zauważyłam podjeżdzajądze auto. W tym aucie siedział Harry. Tylko jego tu brakowało.
-Podwieżć panią?-powiedział Harry.
-Nie dziękuje. Przejde się.-powiedziałam.
Już miałam odejść gdy Harry złapał mnie za ręke.
-Co chcesz?-powiedziałam.
-To tak się wita swojego chłopaka?-powiedział Harry wychodząc z auta.
-Chłopak? To, że poprosiłam cię żebyś mnie pocałował, nie świadczy o tym, że jesteś moim chłopakiem.-powiedziałam-Mógł byś puścić moją ręke.
-Nie.-powiedział Hazza-Sus, posłuchaj, podobasz mi się. Kocham Cię.
,,Kocham Cię''. On mnie kochał?  On piosenkarz z znanego na całym świecie boybandzie, zakochał się  w zwykłej i skromnej dziewczynie?
-Jesteś łajdakiem.
-W twoich ustach brzmi to słodko.
-Pocałuj mnie, a będzie to brzmiało jeszcze bardziej słodko.
Pocałował mnie.  Zaczełam się delikatnie od niego odsuwać, a on jeszcze bardziej pogłębił pocałunek.
-Wystarczy.-powiedziałam odpychając Harrego od siebie.

-Sama prosiłaś żebym cię pocałował.
-Kocham Cię!-powiedziałam szybko zakrywając usta. 
Harry się uśmiechnął i obiał mnie w pasie.
-Nie ukrywaj tego, Sus.
-Jestem idiotką.
-A ja jestem zakochanym mężczyzną w dziewczynie która jest od demnie o trzy lata młodsza.
-To jedziemy do szkoły?
-Do szkoły? Nie. Dziś nie. Jedziemy na jezioro. Louis mówił, że dziś ma być ognisko, tak więc. Będziemy dam chwile siedzieć, następnie przywiąze cię do domu, żebyś mogła ićś na lekcje baletu i póżniej po ciebie przyjadę i pojedziemy na ognisko. Jedziesz?
-Tak, jadę. 


14 godzin później...

Oczami Julki

Obudziłam się i zobaczyłam czująś twarz. Była to twarz mężczyzny
-Witaj, znów w świecie żywych.-powiedział nieznajomy mi mężczyzna-Mam na imię Niall. A ty jak masz na imię?
-Masz na imię Niall? Niall Horan?-powiedziałam siedając.
-Tak. Dziwi cię to?-powiedział Niall.
-Tak. Trochę.-powiedziałam.-Mam na imię Julia.
-Mogę ci mówić Juliet?
-Możesz.
-To chodz.
-Ale gdzie?
-No na ognisko.

Oczami Harrego

-Wziełaś, to co trzeba?-powiedziałem, kiedy Zuza weszła do auta.
-Tak.-powiedziałam-Musiałam powiedzieć rodzicą, że rodzice Agaty wynajmują domek nad jeziorem i, że ja i Agata nocujemy tam i , że robimy ognisko. A jeszcze jedno, przypomni mi jutro, że mam lekcje grania na fortepianie.
-Na fortepianie?
-To długa historia.
-Aha. To ruszamy. 

Jechaliśmy długo. Zuza była ubrana w http://2.bp.blogspot.com/_zBXgjso1gCs/TQUuoRcpE1I/AAAAAAAAAFw/lEgUY6C-tLM/s1600/zestaw+3.jpg . Podgłośniłem radio. Leciała właśnie piosenka Katy Perry-Firework .


'Cause baby, you're a firework,
Come on show 'em what you're worth.
Make 'em go, "Aah, aah, aah",
As you shoot across the sky.
Baby, you're a firework,
Come on let your colors burst.
Make 'em go, "Aah, aah, aah",
You're gonna leave them all in awe, awe, awe.


Uszłyszałem jak Zuza, śpiewa piosenke. W jej ustach refren brzmi wspaniale. Piosenka się skończyła się i zaczeła się następna. Little Thing.  
Your hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
And it all makes sense to me.

I know you've never loved the crinkles by your eyes, when you smile.
You've never loved your stomach or your thighs.
The dimples in your back at the bottom of your spine.
But I'll love them endlessly.

I won't let these little things slip out of my mouth.
But if I do it's you, oh it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.


-Nie lubisz jak ktoś cię słucha. Tak?-powiedziałem.
-Co? Nie lubie, ale nie umię się powtrzymać.-powiedziała Zuza.
Silnik zgasł.
-No to jesteśmy na miejscu.


3 godziny później...

Oczami Zuzy

Ognisko był wspaniałe! Piekliśmy kiełbaski i pianki. Niall grał na gitarze wszyszczy śpiewaliśmy. I Julkce powróciła przytomność. I najwidoczniej Julka podobała się Niallowi, on jej. Brakowało tylko Zayna. A Zayn był pewnie nadal przywiązany do krzeszła w pokoju Laury. Dziwie się, że Niall nie zaprosił Laury na ognisko. Mówi się trudno. Buty na obcasie wkurzały mnie. Pierwszy raz je ubrałam i pierwszy raz chodziłam na obcasach. Czasami traciłam równowagę i upadałam, a raz złapał mnie Harry. Wszyszczy poszli do swoich domków,  a ja szłam za Harrym. Weszłiśmy do środka domku. Usiadłam na sofie w salonie. Ściągłam buty i oddedchnęłam z ulgą.
-Następnym razem nie ubiore butów na obcasie.-powiedziałam.
-Nie będe mógł cię już łapać, jak upadasz.-powiedział Harry siadając obok mnie.
-Będą inne okazję, żebyś mnie złapał.
-Mam taką nadzieje.
Uśmiechnęłam się i pocałowałam Harrego w policzek. Harry wsatł i wyciągnął w moją strone rękę. Złapałam go za rękę i poszliśmy na góre. Sypialnia była wielkością średnia, był balkon. Spytałam się Hazzy gdzie jest łazienka i poszłam się przebrać w łazięce. Gdy wróciłam Hazza był już bez koszulki, był w samych majtkach.
-Jesteśmy parą prawie dzień. A ty już do majtek się rozbierasz?
Harry się zaśmiał i podszedł do mnie i obiął mnie w pasie.
-Może jesteśmy tylko jeden dzień parą, to nie znaczy, że mnie mogę chodzić w samych majtkach po moim tym czasowym domu.
-Nie gadaj, tylko całuj!
I się pocałowaliśmy.

Oczami Agaty

Louis prowadził mnie na górę. To tam pierwszy raz się poznaliśmy. Stałam tyłem do łóżka, byłam w patrzona w Louisa.
-A może tak...-powiedział Louis.
-Co?-powiedziałam.
Louis zaczął mnie całować spadliśmy na łóżko, Louis zaczął mnie rozbierać, a ja jego. Czułam na sobie dotyk zimnych rąk Louisa, na moim nagim ciele.
Ah. To jest najwspanialsza noc w moim życiu. 





_______________________________________________________________
Mam vene! I dodaje rozdziały! Aga, nie zabij mnie. Plis! Za tą końcówkę. 







czwartek, 12 września 2013

Uprowadzenie #10

Koniec stowarzyszenia sióstr
1 kwietnia 2013
Oczami Zuzy

Wraz z Agatą siedziałyśmy na podwórku słuchając muzykę na słuchawkach. Czekając na zebranie naszej packi, na koniec dnia. Agata ma tyle muzyki na MP3, że hej. Gdy zaczęłyśmy słuchać Rin Kagamine-Daughter of Evil.

Podbiegła do nas Karolcia, trzymająca w ręku telefon. Karo była cała zdyszana.
-Karo, co się stało?-powiedziała Agata.
-Wika....zzzzłamała....pppp....rrrr....zzzysięge.-powiedziała Karolcia łapiąc oddech.
-Złamała?-powiedziałam.
-Tak.-powiedziała Karolina.
-Skąd wiesz?-powiedziała Agata.
-Zrobiłam jej zdjęcie, jak całowała się z tym Lukiem.
-Co?!-powiedziałam równocześnie z Agatą.
-Hejka, dziewczyny. No to zaczynamy zebranie?-powiedziała Wika.
-Tak. I zaczniemy oto od tego, że złamałaś przysięgę!-powiedziała Karolcia.
-Co?!-powiedziała Wika-Nie masz dowodów.
-A o tuż mam.-powiedziała Karolcia dając przy twarz Wiki telefon.
-Skąd możesz wiedzieć, że to ja?
Spojrzałam na miejsce gdzie siedział Kacper, siedział nie daleko nas. Poszedł do niego Luke, coś mu szepnął do ucha.
-Co?!-powiedział Kacper-Całowałeś się z Wiką?!
-No to mamy dowody.-powiedziała Agata.
-Przysięgłyśmy, że tylko jedna z nas może mieć chłopaka. To tak to ustaliłaś.
-Czyli można powiedzieć, że to koniec Stowarzyszenia sióstr?-powiedziała Agata.
-Tak.-powiedziała Wika-To koniec. Możecie się rozejść.
Powiedziała Wika i każda z nas poszła w inną stronę.
-Zuza!-krzyknęła za mną Agata.
-Co?
-Mogę ci potowaszyszyć?
-Jasne.
-Chcesz słuchać?
-Dobra.
Agata podała mi jedną słuchawkę od MP3 i słuchałyśmy muzyki.








Szłyśmy ulicą Paradowską, gdy nagle podjechał jakiś samochód.
-Co tak Panienki same idą.-powiedział mężczyzna prowadzący auto.
-Louis.-powiedziała Agata prawie odruwając mi słuchawkę wraz z uchem.
-Auł.-powiedziałam łapiąc się za ucho. 
Ale Agata nie zauważyła mnie była zajęta swoją miłością.
-Gdzie idziecie?-powiedział Louis odginając włosy Agaty.
-Zaprowadzam Zuzę do domu.-powiedziała Agata-Jej rodzice pracują, a starszy brat jej odbiera jej młodszego brata.
-Aha.-powiedział Louis-To może chcecie się wybrać do nas, na jezioro. Co wy na to?
Agata spojrzała na mnie błagająco, ja tylko westchnęłam i pokiwałam głową, że tak. Agata aż kpiła radością. 
-Dobra.-powiedział Louis-Aga, chodz, usiądziesz po mojej lewej. A ty Zuza usiądziesz z tyłu.
Okey. Ja  i tył. Coś wspaniałego. Agata wsiadła do auta. Złapałam klamkę otworzyłam drzwi i zobaczyłam siedzącego z tyłu Harrego. Wsiadłam do samochodu, zamknęłam za sobą drzwi i zapięłam pasy.
-Te wasze Polskie auta, są nie wygodne.-powiedział Louis.
-Co masz na myśli, skarbie?-powiedziała Agata.
-To, że on zawsze wsiada prawą stroną, żeby kierować, a nie z lewej.-powiedział Harry.
-Mój brat kiedyś wsiadł  do tyłu, żeby kierować, a tu nagle brak kierownicy!-powiedziałam.
Samochód ruszył, mdliło mnie rozmowy Agaty i Louisa. Nagle w radiu zaczęła lecieć piosenka Celiene Dion ,,My Heart Will Go On'', uwielbiam tą piosenkę.

Louis i Agata zajęci byli swoją rozmową, a Harry był w patrzony w okno. Więc zaczęłam śpiewać. Poczułam jak ktoś dotyka mojej ręki. Był to Harry.
-Pięknie śpiewasz.-powiedział Harry.
-Dziękuje.-powiedziałam.
-Śpiewaj dalej.-powiedział Hazza.
-Nie chcę.
-Czemu?
-Nie lubię jak ktoś mnie słucha jak śpiewam.
-A mi się podoba jak śpiewasz. To co?
-Nic.
-Nic?
-Możemy nie wracać do lekcji?
-Nie możemy.
Harry patrzył uważnie na mój naszyjnik. Złapał naszyjnik.
-Nie wiedziałem, że ten naszyjnik w padły w ręce takiej pięknej kobiety jak ty.
Czy on próbuje mnie uwieść?
Ale jego głos jest taki ciepły i miły.
Zuza! Weź się w garść.
Nie pozwól mu się sobą manipulować.
Ale on jest taki słodki.
Kobieto opanuj się! 
Ale ja nie umie.
Ah, jakbym mogła zatopić moje ręce w jego włosach.
Zuza! Przestań robić tu za idiotkę!
Te jego piękne zielone oczy.
Kobieto!
-Może.-powiedziałam.
-No to jesteśmy na miejscu.-powiedział Louis.
Odpięłam pas, chciałam otworzyć drzwi, gdy ktoś zrobił to za mnię.
-Czy ta torba nie jest dla ciebie za ciężka?-spytał mnie Harry prowadząc mnie do jednego z domków nad jeziorem.
-Nie. Nie jest. Dziękuje za twoją troskę.-powiedziałam-Gdzie idziemy?
-Aaa. To domku w którym mieszkam.-powiedział Harry-Będziemy tylko we dwoje. Sam na sam.
CO?! MAM BYĆ Z NIM SAM NA SAM?! UMRĘ. MOJA KOBIECA NATURA TEGO NIE WYTRZYMA! 

Oczami Harry'ego

Zuza była po denerwowana. No cóż, nie dziwie się jej. Skoro ma być sam na sam z mężczyzną, który był od niej starszy, o dużo starszy, grający w znanym na całym świecie boysbandzie. Jak na swój wiek była bardzo piękna. Szukałem kluczy w spodniach. Nie mogłem ich znaleźdz.
-Niech to szlag.-powiedziałem.
-Co?-powiedziała Zuza.
Ona ma tak melodyjny z nutką słodkości głos. Głos który nie pasuje do jej wyglądu.
-Nie mogę znaleźdz kluczy.-powiedziałem.
-A sprawdzałeś w kieszeniach od marynarki?
No tak! Marynarka. Klucz był w prawej dolnej kieszeni marynarki. Wyciągnąłem klucz i otworzyłem drzwi.
-Panie przodem.


***
Zuza usiadła na sofie w salonie.
-Piękny ten domek i taki wielki.-powiedziała Zuza.
Usiadłem obok Zuzy. Ona odsunęła się troszeczkę od demnie.
-Sus.-powiedziałem zbliżając się do Zuzy.
-Co? Dlaczego Sus?
-Bo to ładnie brzmi.
Czułem jak oddech Zuzy, staję się szybszy. Prawie dotykałem warg Zuzy. Gdy nagle.
-Harry!-usłyszałem głos Nialla-Otwórz te drzwi ćwoku!
Wstałem i otworzyłem drzwi.
-Co chcesz?-powiedziałem.
-Louis mówił, że jest u ciebie ładna dziewczyna. Więc przyszyłem ją zobaczyć.-powiedział Niall.
-Niall?-usłyszałem głos Zuzy.
Zuza stała teraz obok mnie.
-Zuza!-powiedział Niall.
Zuza rzuciła się Niallowi na szyje.
-Skąd się znacie?-powiedziałem.
-Eee...Jestem koleżanką, jego kuzynki.-powiedziała Zuza.
No super. Odbiera mi ją.
-Idziecie na rolki?
-Nie.-powiedziałem.
-Tak.-powiedziała Zuza-Nigdy nie jeździłam na rolkach!
-No to chodźmy.
Wyszli razem, zamknęli za sobą drzwi, a ja zostałem sam. 


Oczami Nialla.

Zuza, nigdy nie jeździła na rolkach. Było to po niej widać. Zaliczała upadek za upadkiem. Raz tak się wywaliła, że miała całe czoło w własnej krwi.
-Nic ci nie jest?-powiedziałem pomagając jej wstanąć.
-Nic mi nie jest.-powiedziała Zuza.
Kłamała. Krew spływała jej po twarzy, czyli coś się stało.
-Może zaprowadzę cię do Harrego.-powiedziałem.
-Nie, nie trzeba.
Usłyszeliśmy krzyk, potem szelest liści. Zaczęliśmy szukać osoby która wpadła do jakiś krzaków.

Oczami Zuzy.

-Niall!-krzyknęłam.
-Co?-odkrzyknął mi Niall.
-Chodz tu!
-Coś znalazłaś?
Wskazałam na kobietę leżącą nieprzytomną w krzakach. Była to Julka.
-Zabierz ją do domu.
-Yyy?
-Do twojego.
-Aaaa. A ty pójdziesz do Harrego. 
-Co? Ale.
-Żadnych ale, idziesz do niego koniec i kropka.
***
Niall poszedł do swojego domku, nioszac Julkę. A ja poszłam do Harrego. Harry siedział na ganku. Musiał zauważyć,że się zbliżam bo poprawiał włosy.
-Piękny już jesteś.-powiedziałam podchodząc do niego.
Harry uśmiechnął się od mnie.
-Nie dorównuje tobie.-powiedział Harry.
-Naprawdę? Nawet gdy moja twarz jest prawie  we krwi?
-Może. Nawet dobrze przeczuwałem, że coś ci się stanie więc, zwzięłem tu ze sobą apteczkę. Usiądź, opatrzę ci tą ranę.
Usiadłam obok Harrego, on wyciągnął z apteczki Wodę utlenioną i welfoniki (czy jakoś tak to się nazywa), wyciścił moją twarz z krwi i przykleił mi na czoło plaster, żeby nie było żadnego zakazania. 
-Dzięki.-powiedziałam wstając.
-Nie ma za co.-powiedział Harry wstając i łapiąc mnie za rękę.
Nasze oczy się spotkały.
-Ile zaliczasz upadków i kaleczeń?
-Prawie codziennie.
Harry uśmiechnął się łobuzersko.
Harry zrobił to co go poprosiłam. Pocałował mnie.



Moje życie, zloty i upadki i mężczyzn którzy nie dawali mi spokoju....
______________________
Jupi!
Rozdziałek! :)












wtorek, 10 września 2013

Uprowadzenie #9

Nowy nauczyciel i uczennica
1 kwietnia 2013
Oczami Zuzy

-Wstawaj śpiochu, czas do szkoły.-usłyszałam głos Adriana.
Obudziłam się i zobaczyłam Adriana trzymającego talerz z bułką.
-Moje?-powiedziałam.
-Tak twoje. Gdyby było moje nie stał bym tu.-powiedział Adrian.
Uśmiechnęłam się do Adriana i pocałowałam go w policzek i wzięłam moją bułkę.
-A jeszcze jedno nie idziesz na piechotę do szkoły, dziś ja cię zawożę.
-Super.
Adrian nadal stał obok mojego łóżka.
-Co się stało?
-Nic, sis.
-Coś cię trapi.
Adrian usiadł koło mnie i westchnął.
-Kaśka, nie odzywa się do mnie.
-I myślisz, że ona cię nie kocha?
-Tak.
Zauważyłam, że po policku Adriana spływa łza. Odstawiłam bułkę na talerz i mocno przytuliłam mojego starszego brata.
-Oświadczyłem się jej.
-Co?
-W wczoraj. Powiedziała, że musi się na tym zastanowić, że jesteśmy za młodzi, na taki związek i...i...i...zerwała ze mną.
Poczułam ból w klatce piersiowej. Mój brat nigdy nie był tak załamany, on naprawdę kocha Kaśkę i chce być z nią całe swoje życie.
-Brak jej tam, skądbym pragnął wzajemności.-powiedziałam.
Adrian spojrzał na mnie zdziwieniem.
-Cytujesz Romeo z ,,Romeo i Julia''?
-Tak.
-Myślałem, że nie lubisz tej książki.
-Zaczęłam lubić. Sama czuje się jak Romeo, tylko ,że ja jestem kobietą.
-W jakim sensie się czujesz?
-Pierwszy akt, a scena to nie pamiętam.
-Strzelam zerwałaś z Kacprem.
-Świetnie strzelasz.
-Jak każdy w rodzinie Peace.

Oczami Agaty.

Szłam do szkoły, byłam już na terenie szkoły, podeszłam do ulubionego drzewa Zuzy, bo tam miałyśmy się spotkać. Odwróciłam się tyłem do bieżni. Poczułam, że ktoś dotyka moich ramion, odwróciłam się i zobaczyłam Louisa.
-Co ty tu robisz?-szepnęłam.
-Tęskniłem za tobą, skarbie.-szepnął Louis mi do ucha.
Przyciągnęłam Louisa do siebie i go pocałowałam.


Oczami Zuzy

Byłam na terenie szkoły, gdy zobaczyłam, że ktoś całuję się przy moim ulubionym drzewie. Podeszłam o krok stałam dalej. Para odsunęła się od siebie i zobaczyłam kim oni byli. Była to Agata i...Louis Tomilson?!
Mam zwidy, czy Agata oszalała. To już wiem czemu Louis miał jej numer telefony i też jak na nią się patrzył. Agata mnie zauważyła co ją lettko zeszokowało.
-Eee...Zuza.-wyjąkała Agata.
-Cześć.-powiedział Louis-To narazie.
-Tęsknie!-powiedziała Agata.
Rzygnę zaraz.
-Smutek rozstania tak bardzo jest miły.-powiedziałam.
Louis odszedł, a ja spojrzałam na Agatę.
-Za cytowanie Romeo i Juli wzięło cię?-powiedziała Agata.
-Tak. To znaczy nie! Ty i Louis jesteście parą?
Agata zawahała się.
-Powiedz!
-Tak.
-Wiesz, że złamałaś przysięgę?
-Wiem.
-Nie powiem Wiktorii i Karolinie, że złamałaś przysięgę. Zgoda?
-Zgoda.
-Hejka dziewczyny!-usłyszałam  głos Laury.
-Cześć Laura.-powiedziała Agata.
-Co tam nowego?-powiedziała Laura.
-Zuza cytuje ,,Romeo i Julia''.
-Ach! Ja nie jestem tu, nie jestem sobą. To nie Romeo, co rozmawia z tobą.
-Ta-a. Zuza, dlaczego nie poszłaś do teatru?-powiedziała Laura.


***
-Pani Grzybowska się spóźnia?-powiedziała Karolina-To nie w niej stylu.
-Ej, co to za dziewczyna co tu właśnie wszedła?-powiedział Kacper.
-Eee...Cześć? Mam na imię Julia, jestem nową uczennicą.-powiedziała dziewczyna stojąca na środku klasy.
-Będzie moja.-powiedział Kacper.
-Pięć dni a ty już na łowy?-powiedziałam.
-No jasne.
Julka miała długie brąz włosy, na szyji miała naszyjnik z cebulą amerykańską. Bluzkę miała czarną, a na niej była narysowana zielona dziewczyna. Hatsune Miku. Bluzka którą można kupić w ,,Evil or Good?''. Co najwidoczniej podobało się Kacpru.
-Ej! Klaso! Mamy nową uczennice! Która ma na imię Julia!-powiedział Kacper wskazując Julkę.
Cała klasa spojrzała na Julkę. Julka pomachała do wszystkich i usiadła w pierwszej ławce obok Aleksandry.
-Kacper, nie wolno się tak zachowywać w obecności swojej byłej dziewczyny. A słyszałem, że pani Grzybowska jest okropnie chora i leży w szpitalu.-powiedział Luke.
Luke to najlepszy przyjaciel Kacpra, no i młodszy brat Kaśki. Luke jak jego siostra ma blond włosy, on ma niebieskie oczy, a jego siostra zielone. 
-Leży w szpitalu, bo zobaczyła swoje odbicie w lustrze i prawie zawału została.-powiedział Kacper.
-Głupiec! Wiedziałem, że to powiesz!-powiedział Luke.
-Kto jest większym głupcem: sam głupiec, czy głupiec, który za nim podąża?-powiedziałam-A! Jak tam wam idą wybory na nową dziewczynę Kacpra?
-Kiepsko.
-Nie tracie nadziei, może się jakaś znajdzie.-powiedziała Agata.
-Ta-a. Chyba w snach.-powiedziała Laura.
Nagle otworzyły się drzwi, wszyszczy jak jeden mąż usiadli na swoje miejsca, do sali weszła pani Stanowska, a za nią szedł młody mężczyzna. Który kogoś mi przypominał. Tylko kogo?
-Moi drodzy! Na względy takie, że pani Grzybowska jest poważnie chora i leży w szpitalu, zajmie się wami Pan Styles.-powiedziała pani Stanowska.
Pan Styles?! Czyli Harry Styles?! Spojrzałam na Agatę, potem na Laurę, a następnie na Kacpra, byli zeszokowani tak samo jak ja.
-Mam nadzieję, że będzie wam się miło pracowało. A teraz zostawię was w rękach pana Stylesa.-powiedziała pani Stanowska wychodząc z klasy, zamykając drzwi.
-Jestem Harry Styles, pewnie nie którzy mnie znają. Możecie się do mnie zwracać pan Styles.-powiedział Harry-Macie jakieś pytania?
Aleksandra podniosła rękę w górę.
-Jak masz na imię, złotko?-powiedział Harry.
-Aleksandra.-powiedziała Ola.
-Aleksandro, o co chcesz mnie zapytać?
-Od kiedy nosisz okulary.
-Od dziś, na każdej lekcji z wami, moi mili.
Wyciągnęłam z piórnika małą karteczkę i napisałam: ,,Kacper wymyśl coś. Drużyna U. Zuza'', zgięłam kartkę w pół i podałam ją Kacprowi. Szybko się odwróciłam, nie wiem czy Kacper zrozumiał wiadomość.
-Ty co się przed chwilą odwróciłaś.-powiedział Harry-Jak się nazywasz?
-Zuzanna Peace.-powiedziałam wstając.
Widziałam jak Harry ,,pan'' Styles,  mierz mnie wzrokiem. Złapałam ręką naszyjnik który miałam na szyji, ten który złapałam na koncercie, naszyjnik paciorkowy, był tylko jeden paciorek był czarny a na nim białymi literami pisało ,,Styles'', to był jego naszyjnik.
-Co mu podałaś?-powiedział Harry wskazując na Kacpra.
-Nic.
-Nic? Przecież widziałem.
-Ej, Michał! -odwróciłam się i zobaczyłam, że Luke stoi i woła do Michała.
-Co?-powiedział Michał.
-Wiesz czemu żadna dziewczyna cię nie chcę?-powiedział Luke.
-Nie wiem?
-Bo jesteś czywolągiem!
Michał był cały czerwony, podszedł do Luke i zaczął się bić z nim. Cała klas robiła zakłady kto wygra. Pan Styles próbował ich uspokoić na próżno. Poczułam, że ktoś łapie mnie za ramię, odwróciłam się i zobaczyłam Kacpra.
-Nie patrz tak na mnie, chciałaś żebym coś wymyślił, no to wymyśliłem.-szepnął Kacper mi do ucha.
-Tak. Ale żeby ktoś ucierpiał.-szepnęłam
-Co się tutaj dzieje?!-usłyszałam głos pani Stanowskiej, gdy nagle zaczął dzwonić dzwonek na przerwę i cała klasa wybiegła z sali.

Oczami Wiktorii.

Wyszłam z klasy.
-Za dziesięć minut zebranie stowarzyszenia. Bądzie tam przy naszym miejscu zebrań.-powiedziałam.
Dziewczyny pokiwały głowami i poszły. Miałam nie całe 5 minut, żeby zarizelować mój plan w życie.
Podeszłam do Luke'a.
-Cześć.-powiedział Luke.
-Cześć. Masz chwilkę?-powiedziałam.
-Jasne.
-To chodz.-powiedziałam łapiąc Luke'a z rękę, prowadząc go do schowka na miotły.

Oczami Karolci

Wika całą lekcje była podejrzana, nawet na przerwie dziwnie się zachowywała, zebranie było zawsze po wyjściu z klasy, a nie, że mamy pięć minut na hasanie. Wpadłam na pomysł. Będę śledzić Wikę. Zobaczyłam Wikę jak łapie za rękę Luke'a i prowadziła go do schowka na miotły. Podeszłam do drzwi schowka, lettko je uchyliłam i zobaczyłam jak Wika opciskuję się z Lukiem. Wyciągnęłam telefon z kieszeni, zrobiłam im zdjęcie, zamknęłam drzwi i zaczęłam bieć, na miejsce spotkania naszej paczki.



________________________
Tada!
Dziewiąty rozdział!
Miłego czytania!



wtorek, 20 sierpnia 2013

Uprowadzenie #8 cz.2

Im więcej tym lepiej cz.2
31 marca 2013
Oczami Zuzy (cd)

-Właśnie, macie racje.-powiedziała Kacper-Włączę inną piosenkę. Może być ta?
Kacper włączył Carly Rae Jepsen - Call Me Maybe, jego jedną z ulubiona piosenka z 10-ciu.
-Może być.-powiedziała Laura.
-Kacper, daj mi na chwile mój telefon?-powiedziałam.
-Tak jasne. A co chcesz?-powiedział Kacper.
-A, chcę zmienić dzwonek telefonu.
-Aha.-powiedział Kacper i podał mi telefon.
Przeszukiwałam listę mojej muzyki, szukając nowego dzwonka.
-Znalazłaś już?-powiedział Kacper.
-Tak.-powiedziałam-Ale teraz to ja będzie trzymała telefon.
Nagle piosenka ucichła i zaczełą się inna. Telefon mi dzwonił.
-Kto to znowu?-powiedziała Laura.
-Mój starszy brat.-powiedziałam-Wszystrzy bądźcie cicho. Halo?
-Hejka, sis. Dlaczego nie wróciłaś wczoraj do domu?-powiedział Adrian.
-Hm...Co mu powiedzieć?-pomyślałam.
-Nocowałam u Laury.-powiedziałam.
-Aha.-powiedział Adrian- To przyjechać po ciebie?
-Nie teraz. Zadzwonię do ciebie.
-Dobra. To będziemy w kontakcie. Pa.
-Pa.
Rozłączyłam się i westchnęłam. Usłyszałam jakąś piosenkę.
-No szlag!-powiedział Kacper wyciągając telefon.
-Co?-powiedziała Laura.
-Luke do mnie dzwoni!-powiedział Kacper-Halo?
-Cześć stary!-powiedział Luke -Słuchaj idziesz dziś do parku?
-Tak. Ale dopiero o 13:00.
-To za dwie godziny!
-No.
-Ja też pójdę o 13:00. No wiesz, trzeba poszukać ci nowej dziewczyny.
-Dzięki. To do 13:00. Nara.-powiedział Kacper i się rozłączył.
-Laura dzwoni ci telefon.-powiedziała Agata.
Teraz dopiero usłyszałam dzwonienie telefonu.
-Kto to?-powiedział Kacper.
-Kuzyn!-krzyknęła Laura.
-Tak. Ale który?
-Niall!
-Co?-ja, Agata i Zayn powiedzieliśmy równocześnie.
-Tak. Halo?
-Hejka kuzyneczko, słuchaj domofon macie źle odłożony.-powiedział Niall
-Dobra, już idę poprawić i cię wpuszczę.
Laura rozłączyła się.
-Idź. Może wezwą policje.-powiedział Kacper.
-Nie strasz ją policją.-powiedziałam -Idź, ja i Agata im wytłumaczymy to wszystko.
-Dlaczego my?-powiedziała Agata-Myślałam, że mam to samo zrobić.
-Tak. Ale zmiana planów, razem to wytłumaczymy.


***
Siedziałam na biurku Laury, Agata na pufie, Kacper na łóżku Laury (poraz czwarty, ale nie zakrywał twarzy rękoma), a Zayn nadal był przywiązany do krzeszła. Nagle otworzyły się drzwi i do pokoju weszła Laura, a za nią dwaj mężczyzna
-Teraz mi wierzycie?-powiedziała Laura do dwóch mężczyzn.
Dwóch mężczyzn patrzyli to na Laurę, a to na cały pokój. Gdy nagle jeden zaczął się śmiać.
-Zawsze wiedziałem, że kiedyś wymyślisz szalony pomysł, ale nie taki.-powiedział jeden z mężczyzn.
-Niall, czy ty wiesz co mówisz?-powiedział drugi mężczyzna który odkąd tu weszli patrzył się na Agatę.
-Wiem co mówię, Louis.-powiedział Niall.
-Czyli nie musimy wytłumaczyć wam?-powiedziała Agata wstając.
-Co masz na myśli, mówiąc ,,my''?-powiedział Louis.
-Może przedstawię cię części moich przyjaciół, a potem powiem ci co miałam na myśli.
-Jasne.
-Laurę już znasz.
-Tak.
Agata wyglądała jak by coś szukała w pokoju Laury i gdy nagle mnie zauważyła i wskazała mnie palcem.
-To jest Zuza, miła, skromna, nieśmiała dziewczynka.-powiedziała Agata.
-Ja ci dam mała dziewczynka.-powiedziałam schodząc z biurka Laury i podchodząc do Agaty.
-Dobra, dobra. Nie krzycz na mnie. A ten na łóżku do Kacper, brat Laury.


***
-Louis, Niall może tak mnie odwiążecie i pojeciemy na kominisariat policji?-powiedział Zayn.
-Rozwiązom cię, zabiorą cię na policje i powiecie o uprowadzenie ciebie Zayn, a policja uzna,że to żart, więc nie aresztują jej.-powiedziałam.
-Dlaczego uzna, że to żart?-powiedział Niall.
-Umm... Przyjażdzacie na Komendę policji i mówicie czyli ty Niall i Louis: ,,Chcemy zgłosić porwanie naszego przyjaciela!'', a policjant na to: ,,Tak, Ja ma na imię i jak wygląda''. Potem zaczyna mówić Zayn: ,,To ja jestem tym uprowadzonym'', policjant zaczyna się śmiać i mówi: ,,Ta młodzież i ich żarty. Jak on może być porwany skoro ty stoi?''. I tak to będzie wyglądało.-powiedziałam.
-To może, zrobimy małą plotkę.-powiedział Louis.
-Co masz na myśli?-powiedziała Agata.
-Może tak. Ja i Niall powiemy prasie, że rano razem szliśmy do domku w którym mieszka Zayn i nagle widzimy wywarzane drzwi, wbiegamy do domku ,,niby'' przeszkujemy go a Zayna nie ma nigdzie. 
-Hmmm.... Całkiem dobry pomysł.-powiedziałam.
-Co? Dobry? Mam tu siedzieć? Cały czas zawiązany?! A jak ktoś tu wejdzie?-krzyczał Zayn.
-Spokojnie w mieszkaniu jestem tylko ja i Kacper, rodzice wyjechali na 5 mięsiecy do Paryża.-powiedziała Laura.
-Tak, ale pod jednym warunkiem. Rozwiązujesz go kiedy: chcę on pójść do toalety, na śniadanie, obiad i kolacje, no  może na noc.-powiedział Kacper.
-Zgoda.-powiedziała Laura.
-No to drużyna U!-powiedział Kacper.
-Drużyna U?-powiedziałam.
-No tak, skoro Zayn został uprowadzony, to nasza drużyna jest ,,U''.-powiedział Kacper.
-Drużyna U?-powiedział Niall wyciągając rękę.
-Drużyna U.-powiedział Louis powtarzając gest Nialla.
-Drużyna U.-powiedziałam ja, Laura, Kacper i Agata.
Podnieśliśmy ręce w góre.


I od tego momentu świat miał ciężki moment w moim życiu. Może...? 


______________________________________________________-
Druga część
 

niedziela, 18 sierpnia 2013

Uprowadzenie #8 cz1

Im więcej tym lepiej cz.1
31 marca 2013
Oczami Zuzy

 Śniło mi się, że stoję na scenie. Tańczyłam, gdy nagle źle staje i łamię sobie nogę. Ludzie na widowni coś do mnie krzyczą, złe słowe o mnie słyszałam. Następnie zapadła ciemność. Po chwili zaczełąm coś widzieć, byłam w środku jakiegoś Kościołka, pośrodku ołtarza stała trumna. Był to pogrzeb. Podeszłam do trumny i widziałam tam siebie. Samą siebie. Był to mój pogrzeb. Byłam ubrana (mój trup był) w biała sukeinke baletnicy. Czyli to stało się po przedstawieniu.
-Na zawsze perfekcyjna.-powiedział mój trup.
Obudziłam się cała mokra.
-Uh. To był tylko sen.-pomyślałam.
Poczułam, że ktoś głaszcze mnie po głowie, podniosłam głowę i zobaczyłam Zayna. Wstałam z podłogi i otrzepałam ubrania.
-Wszystko dobrze?-spytała mnie Agata.
-Tak wszystko dobrze.-odpowiedziałam jej.
-W 100 %?
-W 100-tu.
Spojrzałam na Kacpra nadal siedział na łóżku Laury z zakrytymi rękoma twarz.
-To moja wina.-pomyślałam.
Usiadłam obok niego i się przytuliłam do niego.
-Przepraszam.-szepnęłam mu do ucha.
-Nic się nie stało.-powiedział Kacper-Czasami za bardzo cię ponosi. Przyzwyczaiłem się do tego.
-Naprawdę? Miło to słyszeć.-powiedziałam i pocałowałam go w policzek.

Oczami Agaty

-Laura! To tyś dopiero jesteś świruszka!-powiedziałam.
-Ta-a. Aga, proszę daj mi święty spokój.-powiedziała Laura siadając na pufie.
-Tylko nikomu nie mów, co zrobiła Laura. Zgoda?-powiedziała Zuza wstając.
-Zgoda. Wielka szkoda, chciałam o tym wszystkim powiedzieć Karolci.
-Trudno. Nie powiesz.
Usłyszałam jakąś piosenkę.


-Telefon ci dzwoni.-powiedziała Laura.
-Mi?
-Tak, tobie Aga. Znam dobrze ten dzwonek.-powiedziała Zuza.
-Kto to może być?-powiedziałam wyciągając telefon z torebki.
Na wyświetlaczu telefonu wyświetlił się nieznany numer.
-Kto to?-powiedziała Laura.
-Nie wiem.-powiedziałam.
-To odbierz.
Odebrałam.
-Halo?-powiedziałam.
-Cześć Agata, to ja Louis.-powiedział Louis.
-Cześć.
-Czy mógłbym wpaść do ciebie wraz z Niallem?
-Jestem poza domem.
-Tak? Skoda. To może wpadniemy tam! Co ty na to?
-Jasne wpadajcie.
-Jak ulica?
-Ulica Śnieżna 3/10.
-Dzięki. Będziemy za 10 minut.
Rozłączyłam się i wsadziłam telefon do torebki.
-Super.-pomyślałam.
-Kto to był? I kto tu przyjedzie?-powiedziała Zuza podchodząc do mnie.
-Louis.-szepnęłam do Zuzy.
-Tomilson?-szepnęła Zuza.
-Tak. Przyjedzie tu wraz z Niallem Horanem za 10 minut.
-A ja myślałam, że to Kacper lubi zapraszać ludzi! A jednak nie! Szanowna pani Agata zaprosiła tu Louisa Tomilsona i Nialla Horana!-powiedziała Laura i po chwili zemdlała.
-No pięknie.-powiedział Kacper wstając z łóżka.
-Jak, to szło? Im więcej tym lepiej?-powiedziała Zuza.

Oczami Zuzy

-No to co zrobimy?-powiedział Kacper.

-Nie wiem.-powiedziałam.
-A może mnie uwolnicie i wraz z Louisem i Niallem pojedzę na policje.-powiedział Zayn.
-Wykluczone.-powiedziałam-Agata, musi wszystko wytłumaczyć im.
-Dlaczego ja?-powiedziała Agata.
-To ty ich zaprosiłaś, więc to ty musisz im wytłumaczyć.-powiedziałam.
-Zuza, ma racje.-powiedział Kacper -Ty to zrobiłaś, więc to ty musisz to odkręcić.
-Ta-a.-powiedziałam.
-Może jakąś muzykę puścimy? Co wy na to?-powiedział Kacper.
-Jasne.-powiedziała Agata.
-Zuza, daj mi telefon.-powiedział Kacper.
-Po co ci?
-Chcę otworzyć na nim muzyke. Czy mogę?
-Tak.
Wyciągnęłam telefon z kieszeni, odblokowałam i przycisnęłam ikonkę z płytą i nutką i podałam telefon Kacprowi. 
-Masz dużo muzyki na telefonie.-powiedział Kacper-Dużo też masz muzyki klasycznej.
-Ćwiczę balet.
-A no tak.
Kacper włączył muzykę na szybko. Była to piosenka Katy Perry -Part Of Me.
-Nie przepadam za Katy Perry, ale może być.-powiedziała Laura wstając z podłogi-Może włącz coś innego.
-Co?-powiedział Kacper.
-Tego co najczęściej słucham.-powiedziała Laura.
-Tak. Czyli One Direction.-pomyślałam.
Kacper westchnął i zaczął przewiać listę muzyki, kiedy natrafił na One Direction-Kiss You.
-Zadowolona?-powiedział Kacper.
-Yhm.
-Może być. Jest małe ale...-powiedziałam.
-...to, że jest tu przywiązany Zayn Malik.-dokończyła za mnie Agata










________________________________________________________________
Pierwsza część.






piątek, 9 sierpnia 2013

Bohaterowi w wersji chibi

Jak obiecałam w wcześniej, dodam zdjęcia bohaterów w wersji chibi.

Oto one:


Zuza w dwóch wersjach: Jasnej i Ciemnej.

Agata. Ta kochana Directionerka :)

Laura modnisia+ telefon=perfect

I na koniec nasz biedak Kacper







The End



I'm back!

Jestem już!!!! Na ósmy rozdział postaram się dodać za tydzień albo za dwa.

Za chwile dodam naszzych bohaterów imagina w wersji chibi.