sobota, 5 października 2013

Serce #4

Wylot
27 lutego 2014
Oczami Agaty

-Już jestem!-powiedziałam zamykając za sobą drzwi.

Ściągnęłam buty i płaszcz i weszłam do salonu. A tam. Lily siedziała na podłodze, a Louis leżał na podłodze.
Louis ubarał Lily tak słodkie ciuszki.
Lily jak mnie zobaczyła podniosła rącki do góry, co skazywało na do, że chce ona na ręce i wzięłam ją na ręce. Podeszłam do leżącego na podłodze Louisa, schyliłam się do niego. 
-Niespodzianka!-powiedział Louis.
Uśmiechnęłam się i uklękłam obok niego.
-Ty kupiłeś jej ten ciuszek?-powiedziałam, kiedy Louis podnosił się i usiadł na podłodze.
-Ktoś mi pomógł.-powiedział Louis.
-Jedyna Najwspaniała Zuzanna Peace!-uszłyszałam głos Zuzy.
Zuza wyszła z kuchni, a za nią szedł Harry.
-Łamane przez Styles.-powiedział Harry.
-Jeszcze nie.-powiedziała Zuza-No i. Co sądzisz o ubranku Lily? Louis wybierał, ja tylko przytakiwałam. A Harry spał na stojąco.
-Nie spałem.-powiedział Harry.
-Słyszałem, że chrapiesz.-powiedział Lou-Ale do rzeczy. Agatko podoba ci się Lily w tym ubranku?
-Oczywiście, że mi się podoba.-powiedziałam-Wygląda tak słodko.
-Dasz mi na chwilę Lily?-powiedział Harry.
-Jasne.-powiedziałam podając Harremu ,Lily.
Harry posadził Lily na podłogę, złapał ją za rączki, a ona wstała, Harry prowadził ją za rącki. Ona chodziła!
To takie wspaniałe i piękne!
-A nie mówiłem, że ją nauczę chodzić.-powiedział Hazza-Obiecałem i dotrzymałem obietnicy.


Oczami Zuzy

-Co was tu do nas sprowadza?-powiedziała Agata siadając na kanapie.
-Eee...Będe mamą.-powiedziałam.
-Co?-powiedzieli jednocześnie Agata i Louis-To wspaniale! Kto jest ojcem?
-No oczywiście, że Mła.-powiedział Hazza.
-Biedne to dziecko, mieć takiego ojca.-powiedział Louis.
-Ej, a co ma powiedzieć Lily?-powiedział Harry.
-Chłopaki, przestancie już.-powiedziała Agata.


***
-Chciałabym, żeby moje dziecko miało oczy bo swoim ojcu.-powiedziałam, kiedy Harry gładł się do łóżka.
-A włosy i nos po matce.-poweidział Harry całując mnie w czoło.
-Jak będzie to córka będzie miała na imię Hanna.-powiedziałam-Co ty na to?
-Hanna Susan Styles. 
-A syn miał by na imię, Ronald. A na drugie będzie miał Chris.
-Ronald Chris Styles.
-Nie machaj tymi rękami, bo mnie uderzysz.
-Wybacz. Z sinakiem byś ładnie wyglądała.
-Mów tak dalej, a będziesz spał na dworze.
-Nie bądz taka nerwowa.
-Jak to mawiała moja mama: ,,Złość piękności szkodzi''.
-E tam. 
-Dobranoc.




Dzień później...

Oczami Laury

-Wiem, że musisz jechać w trasę, ale nasz ślub...-powiedziałam.
-Dopiero, będzie za nie całe trzy miesiące.-powiedział Zayn.
-Za trzy, a  w wczoraj było cztery!
Uszłyszałam dzwonienie dzwonka do drzwi, podeszłam do drzwi, otworzyłam je, a stali wszyszczy moi i Zayna przyjaciele.
-Wejdźcie.-powiedziałam.

***
-Co was wszystkich przywiało?-powiedział Zayn.
-Susan, powiedz mu.-powiedział Liam.
-Co ma mi powiedzieć?-powiedział Zayn.
-Będę miała dziecko.-powiedziała Zuza.
-Harry, czemu jej to zrobiłeś?
-Ej, czy każdy musi mnie oto winić?-powiedział Hazza-Najpierw Louis, potem Niall, a następnie Liam i teraz ty, Zayn.
-Nie wiem czemu cała wasza czwórka uwzieła się na Harrym.-powiedziała Julka-Rozumiem jakby był to tylko sam Zayn, a nie cały zespół.
-Gotowi do jutrzejszego wyjazdu?-powiedział Niall.
-No jasne.-powiedział Zayn-Laura jest już gotowa od dwóch tygodni.
-Haha, bardzo śmieszne.-powiedziałam.
-Lily!-powiedział Zayn-Ona nauczyła się chodzić.
-Tak, ale tylko jak trzyma kogoś za ręce.



7 godzin później...

Oczami Agaty

-Agato, czy mogę wziąść Lily i pochodzić w tom i spowrotem, po lotnisku?-powiedział Zayn.
-Jasne.-powiedziałam.
Lily robiła na lotnisku furore. Każdy kto przeszedł, musiała zaczepić. A wszyszczy z moich przyjaciół, co chwilę zabierali od demnie lub Louisa, Lily. Pierwszy był Harry, który pokazywał jej lotujące i wylatujące samoloty.
 Potem była Zuza, która wraz z Lily zaczepiały ludzi.  Następnie była Laura i Julka które bawiły się z Lily w Kosi-kosi łapki. Kolejny był Niall, który cały czas, albo nosił Lily na barana, albo też ją przytulał.
A teraz Zayn, chodził z Liliy po lotnisku.
-Nie mogę nawet przez chwilę potrzymać córki.-powiedziałam.
-Kochanie, uspokój się.-powiedział Louis obejmując mnie w pasie.
-Louis, ludzie się patrzą.-powiedziałam, kiedy mój i Louisa się stykały.
-A niech się patrzą.-powiedział Louis, a następnie mnie pocałował.











Oczami Zuzy

-Oni zawsze będzą dla mnie dziwni.-powiedziała Laura.
-Agata i Louis?-powiedziała Julka.
-Yhm.
-Przecież oni byli pierwszsi parą.
-Tak ale...
-Oni zawsze będą cię mdlić.-powiedziałam.
-Nawet nie użyłaś ,,Strzelam''.-powiedział Harry.
-Susan!-uszłyszałam jak ktoś mnie woła.
Nagle zauważyłam w tłumie, Emme, Cleo i Elene, idzące a raczej biegnące w moim kierunku.
-Susan.-powiedziała zdyszana Emma.
-Tak, słucham.
-Chcą, żebyś dołączyła do ich zespołu.-powiedziała znajoma mi dziewczyna.
-Yyy...znamy się?
-Cindrella, chodziłaś z moim młodszym bratem do liceum. 
-A, no tak.
-Więc co?-powiedziała Cleo.
-Nie wiem czy to dobry pomysł.
-Susan, prosimy.-powiedziała Emma wraz z Cleo i Cinderllą.
-Czekajcie, gdzie Elena?-
-Elka!-krzyknełą Cleo-Zosatw bienego Liama.
-Raczej to on powinnien ją zostawić w spokoju.-powiedziałą Cinderella.
-Co masz na myśli?
-Spotykają się.-powiedziała cicho Cleo.
-Zgoda. Będe z wami w zespole.
-Jeeeeeej!-powiedziała Emma-Kolejna nowa członkini.
Uśmiechnęłam się i spojrzałam na Harrego, on tylko odniósł jedną brew w góre.





Czasami wplątuje się w różne rzeczy...



__________________________________________________________
Czwarty rozdział! Dziękuje za +2000 wyświetleń. Kochani jesteście! 
Niech 69 będzie z wami!!! :P















środa, 2 października 2013

Serce #3

Wybaczenie
26 lutego 2014
Oczami Zuzy

-Nie obrazisz się na mnie?-powiedziałą Charlotta.
-Dlaczego mam się na ciebie obrazić?-powiedziałam.
Charlotta otworzyła drzwi, a w środku grała muzyka i siedziały na sofie trzy dziewczyny. Jedna wstała i podeszła do Charlotty.
-Lottie! Mówiłaś, że wychodzisz na chwilkę, a mineły trzy godziny!-powiedziała szatynka.
Ktoś zakrył rękoma mi oczy.
-Zgadnij.-uszłyszałam za sobą głos damski.
-Emma.-powiedziałam, kiedy z mojej twarzy znikły czyjeś ręce.
Do szatynki podeszła brunetka o zielonych oczach. Zielone...takie...same...jak...Harrego.
-Cleo, patrz do Susan.-powiedziała brunetka do szatynki.
-Co?-powiedziała Cleo.
-To Susan.-powiedziała Emma.
-Ekhm. Wybacie, że się wtrące. Ale skąd zancie Suzi?-powiedziała Lottie.
-Ze szkoły.-poweidziała brunetka.
-Elena! Wróciłaś do żywych!-powiedziała Cleo.
-Ja jestem żywa.-powiedziała Elena.
-Nic nie mówiłaś.-powiedziała Emma-A Susan, co cię tu sprowadza?
-Chłopak mnie zdradził z inną.-powiedziałam.
-Harry?-powiedziała Emma.
Pokiwałam głową.
-Pójdę do niego i tak mu przywale, za zdradzenie cię.-powiedziała Em.
-Uderzysz przyrodniego brata?-powiedziała Cleo.
-Jeśli to potrzebne to tak.
-Co robiłyście, kiedy mnie nie było?-powiedziała Lottie.
-Elena chciała nam zafarpować włosy, ale żadna z nas nie chciała.-powiedziała Em.
-No właśnie. To takie smutne. Nikt  nie chce żebym mu ufarbowała włosy.-powiedziała Elena.
-Mi możesz zafarbować.-powiedziałam.
-Naprawdę?! Susan jak ja cię kocham!
-Taką przyjacielską miłością, oczywiście.
-No jasne! Jedyna która mi ufa.
-Czy ty wiesz na co się piszesz?-powiedziała Lottie.
-Wiem.
-Susan, jaki chcesz kolor?
-Jasny blond, a końcówki ognisto rude.
-Załatwione!


Oczami Agaty

Siedziałam na podłodze, na kolanach miałam Liliy, a Louis siedział obok mnie.
-I jak tam wybieranie sukienki dla Laury?-powiedział Louis.
-Nie wspominaj mi o tym.-powiedziałam-Zuza się wywineła, uduszę ją.
-Nie dusz jej.-powiedział Lou-Lily nie będze miała swojej kochanej matki chrzestnej.
Nagle uszłyszałam dzwonek do drzwi, spojrzałam na Louisa, a on westchnął wstał i poszedł do drzwi. Pochwili wrócił Louis, a za nim szedł Harry. Harry miał smutną minę.
-Co się stało?-powiedziałam.
Louis pochylił się do mnie.
-Zuza.-szepnął mi do ucha Louis.
-Coś się jej stało?!-powiedziałam głośno co wystraszyło Lily.
-Jej nic nie jest.-powiedział Harry-Ja...ją...tak...jakby...zzzzdradziłem....
-Co? Zdradziłeś ją?!-krzyknęłam-Złamałeś jej kruchę serduszko!
-Ja nie chciałem!-powiedział Hazza bliski płaczu-To wina Taylor!
-Masz na myśli Swifti?-powiedział Louis.
-Tak.-powiedział Hazza.
-Zdradziłeś Zuskę z Deską?! (jeśli kogoś uraziłam tym, to wybacie.)
-Jak Deska?-powiedział Lou.
- To Taylor, tak z Laurą ją nazywamy.
-Wybacie, że się w trące, wiedzie może gdzie jest Zuza?-powiedział Harry.
-Niestety, nie.-powiedziałam.
-Nie mogę jej nigdzie znaleść.-powiedział Hazza.
-Może twoja przyrodnia siostra Emma, wie gdzie ona jest.-powiedział Lou.
-Może. To narazie! Widzimy się jutro.
Harry wyszedł.
-Biedak.-powiedziałam.
-Najbiędniejsza jest Zuza.
-Co masz na myśli?
-A jak byś się czuła jak ja całował bym się z inną dziewczyną?
-Zła, smutna i zraniona.
-Można powiedzieć, że tak właśnie czuje się Zuza.



Dzień później...

Oczami Zuzy

-Z tymi blond włosami i końcówkami rudymi wyglądasz bardziej uwodzicielsko.-powiedziała Emma.

-Dzięki.
-No to jesteśmy w parku!-powiedziała Cleo.
-Nie gadaj Cleo, naprawdę w parku?-powiedziała Elena.
-Haha, bardzo śmieszne.-powiedziała Cleo-No to zaczynamy!
Dziewczyny zaczeły śpiewać piosenkę Katy Perry - Waking Up In Vegas.


You gotta help me out
It's all a blur last night
We need a taxi
'Cause you're hung over
And I'm broke

I lost my fake I.D.
But you lost the motel key
Spare me your freakin'
Dirty looks now
Don't blame me

You wanna cash out
And get the hell outta town
Don't be a baby
Remember what you told me

Shut up and put your money where your mouth is
That's what you get for waking up in Vegas
Get up and shake the glitter off your clothes now
That's what you get for waking up in Vegas

Why are these lights so bright
Did we get hitched last night
Dressed up like Elvis
Why am I wearing your class ring

Don't call your mother
'Cause now we're partners in crime
Don't be a baby
Remember what you told me

Shut up and put your money where your mouth is
That's what you get for waking up in Vegas
Get up and shake the glitter off your clothes now
That's what you get for waking up in Vegas

You got me into this
Information overload
Situation lost control
Send out an S.O.S.

Ha, and get some cash out
We're gonna tear up the town
No don't be a baby
Remember what you told me
Remember what you told me
Remember what you told me
You told me
You told me

That's what you get baby
Shake the glitter
Shake shake shake the glitter
Gimme some cash out baby
Gimme some cash out baby





Ludzie w parku zaczeli wiwatowac i klasakać i krzyczeć: ,,Jeszcze!''. Dziewczyny znowu zaczeły śpiewać teraz śpiewały piosenkę One Direction-Kiss You.

Oh I just wanna take you anywhere that you like
We can go out any day any night
Baby I’ll take you there, take you there
Baby I’ll take you there, yeah

Oh tell me, tell me, tell me how to turn your love on
You can get, get anything that you want
Baby just shout it out, shout it out
Baby just shout it out, yeah


-Wspaniale śpiewają.-powiedział ktoś obok mnie-Co nie Susan?
-Przepraszam, ale skąd znasz moje imię?-powiedziałam spojrzając na osobę która do mnie powiedział-Liam. Co ty tu robisz?
-A! Właśnie szedłem do studia, żeby nagrać piosenkę, a wtedy uszłyszałem jak ktoś tu śpiewa więc przyszłem.-powiedział Liam-Jak one się nazywają?
-L.I.F.E.-powiedziałam-Znam je, studiujemy na tym samy widziale.
-Aha.-powiedział Liam-Jak mają na imię?
-Ta w  bluzce z błyskawicą to Emma, ta szatynka to Cleo, a ta troszeczkę niska to Elena.
Dziewczyny skonczyły śpiewać.
-To koniec na dziś.-powiedziała Cleo-Nie martwcię się, jutro się zobaczymy.
Ludzie się rozeszli. Dziewczyny pakowały się. 
-Zafarbowałaś włosy?-powiedział Liam.
-Tak.
Podeszłam do dziewczyn a za mną szedł Liam.
-Dziewczyn byłyście wspaniałe!-powiedziałam.
-Dzięki Susan.-powiedziała Em.
-Macie wspaniały talent.-powiedział Liam-Cały świat powinnien was uszłyszeć!
Dziewczyny spojrzały na Liama.
-Llllliiiiaammmm?-wyjękała Elka-Ał!
-Musiałam to zrobić.-powiedziała Cleo.
-Chodzcie.-poweidział Liam-Zabrowadze was gdzieś.


***
-Jesteśmy na miejscu.-powiedział Liam kiedy weszliśmy do studia nagraniowe.
-Po co nas tu przyprowadziłeś?-powiedziałam.
-One mają talent i chcę żeby je uszłyszał cały świat.-powiedział Liam-Chodzicie. Zuza ty tu zostań.
-Okey.
Liam poszedł z Cleo, Eleną i Emmą do jakiegoś pomieszczenia. Zostałam sama, usiadłam na końcu kanapy, zdala od drzwi. Nagle drzwi się otworzyły i zobaczyłam Harrego. szybko odwróciłam głowe w prawo. Poczułam, że ktoś siada obok mnie, był to Harry.
-Sus.-powiedział Harry-To co widziałaś w wczoraj...
-Obiecałeś.-powiedziałam.
-Susan, przepraszam.
-Przyjmę je i ty i tak mnie zranisz!
-Nie zrobię tego, już. Obiecuje.
-Mięsiąc temu też mi to obiecałeś. I co? Nie dotrzymałeś słowa!
-Jeszcze raz przepraszam.-powiedział Harry wstając i wchodząc z budynku. Minutę poczekałam i spojrzałam w lewo, w miejscu w który w czesniej siedział Harry, było pudełko i jakiś liścik. Wzięłam pudełeczko i delikatnie oderwałam liścik. Na liściku było napisane:


Nie chciałem Cię zranić.
Nigdy bym nie próbował.
Przyszłem do domu, a ona już siedziała na sofie w naszym mieszkaniu.
Zaczełem na nią krzyczęć ,,Co ty tu robisz?'' ,,Nie jesteśmy już parą!''.
Ona podeszła do mnie i przyciągneła mnie do siebie i zaczeła mnie całować.
Próbowałem ją odepchać od siebie, ale na próżno.
I wtedy Ty przyszłaś, chciałem Ci się wytłumaczyć.
Ale ty wybiegłaś z domu.
Szukałem Cię.
Pytałem się znajomych czy Cię widzieli.
Nikt, Cię nie widział.
Traciłem nadzieje, że nasz zwiazęk może przestać istnieć.
Chciałem Ci się oświadczyć, ale Ona się zjawiła i to zepsuła.
Kochma Cię. 
I chcę żebyś została moją żoną.

Harry




Do oczów napłyneły mi łzy. On mnie kochał, zadał mi on ból.  Wstałam schowałam pudełeczko i liścik do kieszeni i wyszłam.


***
Weszłam do mojego domu który dzieliłam z Harry, kiedyś. Drzwi były otwarte, weszłam do środka, a dom wyglądał jakby przeszło tu tornado.
-Harry?-powiedziałam.
Nikt mi nie odpowiadał. Weszłam po schodach na górę. Sypialnia którą kiedyś dzieliłam z Harrym, była otwarta, weszłam sypialnia wyglądała tak samo jak dół, na podłodze klęczał Harry, trzymajac nóż przy ręce.
-Harry!-powiedziałam klekając.
Wyrwałam mu z rąk nóż. 
-Susan?-powiedział Harry-Zostaw mnie nie jestem nic dla ciebie wart!
-Jesteś tyle wart, niż sto róż.
-Naprawdę?
-Naprawde. Ja idę teraz na dół, trochę tam ogarnąć, a ty posprzątaj tu.







***
Skończyłam sprzątać na dole, poszłam na góre, żeby zobaczyć jak Harremu idzie sprzątanie. Weszła do sypialni i zobaczyłam Harrego próbującego się powiesić. Podbiegłam do niego, ściągnełam z jego szyji pasek i go przytuliłam.
-Puść mnie!-powiedział Hazza odpychając mnie od siebie-Chcę się zabić! Nie uwasz mi więc nie mogę tak żyć!
-Dobra jak chcesz.-powiedziałam odwracając się tyłem do Harrego-A jeszcze jedno. Będziesz ojcem.




Oczami Harrego

-Dobra jak chcesz.-powiedziała Susan odwracając się od mnie tyłem-A jescze jedno. Będziesz ojcem.
Będę ojcem?! Susan nie zajmię się sama dzieckiem! 
-Zaczekaj.-powiedziałem łapiąc Sus za ręke.
Ona się odwróciła i spojrzałem jej w prosto w oczy.
-Czy to prawda. Będę ojcem?
-Tak. 
-Nie ściemniasz mnie?
-Nie ściemniam.
-Dlaczego mi to mówisz kiedy chcę popęłnić samobójstwo?
-Tydzień po Sylwestrze dowiedziała się, że jestem w ciąży. Chciałam ci o tym powiedzieć, ale nie miałam odwagi.
-Kochasz mnie?
-Całym sercem.
Przybliżyłem się bardziej do Zuzy i ją pocałowałem. Zuza się od demnie zaczełą odsuwać.
-Harry.
-Tak?
-Mam zachciankę.
-Jaką?
-Zanieś mnie na dół.
-Jak sobie życzysz, księżniczko. A i pięknie ci w blond włosach.




_____________________________________________________
Trzeci. Kto szczęśliwy, o prócz mnie? Miłego czytania!












niedziela, 29 września 2013

Serce #2

Zdrada
25 Lutego 2014
Oczami Zuzy

 -Susan wstawaj.-uszłyszałam głos Harrego.
-Która jest?-powiedziałam otwierając oczy.
-Po dzięsiątej.-powiedział Harry-Nudzę się bez ciebie.
-Harry, ja chcę spać.-powiedziałam.
-Chcę żebyś już wstała!
-Nie.
-Sus, proszę.
-Nieeee.
-Nie to nie.
-Harry?
-Tak ,złotko?
-To co zwykle.
Harry usiadł obok mnie na łóżku mnie pocałował w policzek.
-Nie.-powiedział Hazza.
-Co?
-Mówię nie. Tak jak ty nie chcesz stać, to ja nie pocałuję cię w usta.
-Twoja wina, musiałeś mnie ubudzić.


Oczami Harrego

-Susan, obiecałaś coś!-powiedziałem siadając na kanapie w salonie.
-Już schodzę!
Słychać było kroki, gdy Susan zeszła na dół była ubrana w http://www.stylomierz.pl/obrazki/blogi/aleksis/d.jpg  . Podeszła do kanapy i usiadła. Przytuliła się do mnie.
-Zimno.-powiedziała Susan.
Uśmiechnęłem się i odgarnełem z czoła Susan włosy.
-Tobie zimno, śpioszku?-powiedziałem.
-Moim łóżeczku było ciepło.-powiedziała Zuza ziewając.
-Poprawka. W naszym łóżku.
-Nie rób mi skojarzeń.
-Wiesz, że lubię ci robić skojarzenia.
-Jakbyś nie robił mi skojarzeń, bym wcześniej wstawała.-powiedziała Zuza uwolniając się z moich objęć.
-Ta-a, wtedy nie był bym Harrym Stylesem.
-Głodna jestem.
-Czekaj.-powiedziałem schylając się do stolika na którym leżał talerz z kanapką-Proszę.
-Dziękuje.-powiedziała Sus zabierając od demnie talerz z kanapką i pocałowała mnie w policzek.


Oczami Agaty

Uszłyszałam płacz.
-Louis, idź.-powiedziałam.
-Dobra.-powiedział Louis wsatjąc.
Louis wyszedł i po chwili wrócił trzymając na rękach Lily.
-Czuła się samotna.-powiedział Louis kładąc Lily na moim i Louisa łóżku.
-Ona tak słodko wygląda jak śpi.-powiedziałam.
-Tak samo jak ty, kiedy śpisz.-powiedział Louis kładąc się do łóżka.
Usmiechnęłam się.
-Patrzysz na mnie kiedy śpię?
-Czasami.
-Louis. Nie masz co do roboty w nocy?
-Oprócz patrzenia na ciebie jak śpisz i latania do Lily. To nie.
-A spanie?
-No i sen.
Westchnęłam i spojrzałam na Liliy, ona sobie smacznie spała. Tak słodko wygląda jaki śpi, jak aniołek.



Oczami Laury

-Nie przepadam za waszymi zakładami.-powiedziałam.
-Kuzyneczko, trzeba się zakładać.-powiedział Niall.
-Bez sensu są wasze zakłady.-powiedziała Julka.
-Nie macie nic innego do roboty.-powiedziała Zuza.
-Zayn.-powiedziałam.
-Dobra.-powiedział Zayn-Słuchajcie, ja wraz z Laurą mamy za cztery mięsiące ślub, tak więc...
-Będą trwać przygotowania, wiemy.-powiedział Louis.
-To wspaniale, że wiecie.-powiedziałam-Zuza, Aga i Julka pomożecie mi wybrać sukienkę. A wam chłopaki Zayn powie co macie robić. 
-Ja muszę iść do domu.-powiedział Harry-Chyba Susan zostawiła włączone żelazko.
-Nie przypominam sobie żebym je włączy...-powiedziała Zuza, ale Harry już poszedł.
-Jak ty z nim żyjesz?-powiedział Zayn.
-Jakoś.-powiedziała Zuza.


Oczami Zuzy

Trzy godziny Laura wybierała sukienke. Jak ona tag umię? Może jeszcze wybiera. Biedna Agata i Julka, nie udało im się wywinąć tak jak mi. Podeszłam do domu, drzwi było otwarte, nagle zobaczyłam dwie postacie leżące na kanapie w salonie i się całowali. Był to Harry i jakaś blondynka. Harry spojrzał w tą strone gdzie stałam. Odepchnął jakąś tam blondynke.
-Zuza, to nie co myślisz.-powiedział Harry.
Czułam jak do oczów napływają mi łzy, wybiegłam z domu. 


***
Biegłam, sama nie wiedząc dokąd. Kiedy zatrzymałam się żeby odpocząć znalazłąm się w parku. Usiadłam na ławce i zakryłam rękoma twarz. 
,,Nie chcę cię już ranić.''. Przez głowe przelatywały mi słowa Harrego wybowidziane mięsiąc temu. Obiecał! Że mnie już nie zrani! A ja mu saufałam. Jestem idiotką.
-Co się stało?-uszłyszałam czyjś głos.
-Nic.-powiedziałam.
-Widzę, że coś się stało.
Zabrałam ręce z twarzy i spojrzałma na osobę która ze mną rozmawiała. Była to kobieta, miała rude włosy, oczy brązowe. Kogoś mi przypominała. Tylko kogo?
-Jestem Charlotta Peace.-powiedziała rudowłosa-A ty?
-Peace?
-Tak. Charlotta Anna Peace.
-Moja siostra miała tak na imię. A jestem Susan Mara Peace.
-Suzi? 
-Tak.
Charlotta rzuciła mi się na szyje.
-Moja kochan siostra bliźniaczka Suzi!-powiedziała Charlotta puszczając mnie.
-Myślałą, że nie żyjesz.-powiedziałam.
-Coś ty. Żyję. Zapomnieli o mnie rodzice i zostałam tu w Anglii.
-Jak mogli o tobie zapomnieć, jedyna miałaś rudewłosy, wyróżniałaś się w rodzeństwie.
-No tak, ale odeszłam gdziesz i się zgubiłam.
-Cała rodzina cię szukała!
-A ty co ty robisz w Londynie?
-Ja, a no ten miałam chłopaka, ale on mnie zdradził z inną. A ty co robisz teraz?
-Czyli dlatego płakałaś. Jestem modelką. Chodz, zabrowadzę cię do mnie. Chyba nie będziesz mieszkała pod mostem. Co nie?
Uśmiechnęłam się i szłam za Lottie.



_______________________________________________________________________
Drugi! Tru tru tru! Miłego czytania! A dziękuje za  +1000 wyświetleń! Kocham was! 













czwartek, 26 września 2013

Postacie pojawiające się i wspominiane

Filip Damian Kronowski (18 l.)-przyjaciel Kacpra, wraz z Kacprem wynajmują mieszkanie w Londynie.


Adrian Jack Peace (20 l.)-starszy brat Susan , Charlotty i Philip (Filip Leonardo Peace).

Katarzyna Aleksandra Sky Peace (21 l.)-żona Adriana.

Sam Joe Min (19 l.)-przyjaciel Charlotty.




Elena Klara Min (18 l.)-siostra Sama. Należy do zespołu: L.I.F.E.

Cleo Samanta Smith (18 l.)-przyjaciółka Eleny i Emmy.  Należy do zespołu: L.I.F.E.

Emma Monika Lucas (18 l.)-przyjaciółka Eleny i Cleo.  Należy do zespołu: L.I.F.E.


Dastin Nick Sun (19 l.) -były chłopak Susan.

Cinderella ,,Ella'' Annie Kronowska (19 l.)-siostra Filipa.


Nathan Han Funn (18 l.)-przyjaciel z dzieciństwa Susan.







_____________________________________________
Rozdział drugi jest w budowie.

sobota, 21 września 2013

Serce #1

Lily Roza Tomilson
24 grudnia 2013-24 lutego 2014

Oczami Agaty

Tydzień temu wróciłam do domu. Tak tęskniłam, za domem. Jeszcze nie urodziłam, boję się, że to może się zdarzyć w każdej chwili. Siedziałam w moim pokoju. Gdy uszłyszałam pukanie do drzwi.
-Wejdz.-poweidziałam.
Drzwi się otworzyły i weszła do środka Zuza.
-Jak się czujesz?-powiedziała Zuza zamykając drzwi.
-Dobrze.-powiedziałam.
Uszłyszałam jakąś piosenkę, znałąm ją dobrze, Louis do mnie dzwonił.
-Louis, dzwonisz do mnie co godzinę.-powiedziałam.
-Skarbie, martwie się o ciebie.-powiedział Louis.
-Powiedz mu, że mówię mu sto lat.-powiedziała Zuza.
-Zuza życzy ci wszystkiego najlepszego.
-Dziękuje jej.
-Rozłączam się.
-Pa, tęsknie.
Rozłączyłam się, położyłam telefon na poduszkę i westchnęłam.
-On się o ciebie troszczy.-powiedziała Zuza.
-Męczące to jest.
-Jak ja bym była w ciąży, to Harry dzwonił by do mnie.
-A właśnie. Jak wam się układa?
-Kiepsko, po naszej pierwszej kłótni, nie odzywam się do niego przez miesiąc.
-Miesiąć?
-No, czy to nie jest za dużo?
-Nie wiem, chyba raczej tak.
Poczułam jak  coś z zemnie spływa.
-Oł.
-Teraz?
-Tak teraz!
-Wezwe karetkę.

Oczami Zuzy

Siedziałam w karetce, dodając otuchy Agacie.
-Wdech i wydech.-powiedziałam.
-Łatwo ci to mówić!-powiedziała Agata.
-Ej, ciesz się, że tu jestem.
-Bardzo się cieszę. Nie widzisz?


***
-Laura!-powiedziałam gdy zobaczyłam Laure idącą w tąm strone.
-Co z Agatą?-powiedziała Laura.
-Zabrali ją na sale.
-Wspaniałe święta.-powiedziała Julka.
-Tak i urodziny Louisa.-powiedziała Laura.
No właśnie Louis! Wyciągnełam z torby telefon, weszłąm w listę kontaktów i wybrałam numer Louisa.
-Odbierz.-powiedziałam pod nosem.
-Halo? Zuza, czemu dzwonisz.-powiedział Louis.
-Agata właśnie rodzi!
-Co?
-Tak!
-Spróbuje być jak najszybciej.
-Co? Nie zdąrz...
I Louis się rozłączył.

Oczami Louisa

Rozłączyłem się. Szybko wstukałęm na telefonie numer Harrego. Czekałem na aż on odbierze.
-Halo?-powiedział Harry.
-Harry, stary. Przedwczorj mówiłeś, że wybierasz się do Polski, żeby odwiedzić Zuzę. Co nie?-powiedziałem.
-Tak, a co?
-Posłuchaj bo, Agata właśnie rodzi...
-Bądz za dzięsięć minut na lotnisku.
-Dobra.


Oczami Harrego

-Zadzwoniłeś w idealnym momencie.-powiedziałem siadając w fotelu w samolocie-Właśnie miałem wychodzić z domu.
-Ile nam zajmie lot?-powiedział Louis.
Louis cały się trząs, pot spływał mu po twarzy. Denerwował się. Miał zostać ojcem i do tego był dzień jego własnych urodzin.
-No to ci wspaniały prezent zrobiła.-powiedziałem-Chłopiec czy dziewczynka?
-Dziewczynka.-powiedział Louis zapinając pas.
-Jak będzie miała na imię?
-Lili, Agata wybierała to imię.
-Aha. 
-A właśnie co cię to obchodzi?
-Nie mogę wiedzieć?

19: 00

Oczami Laury

-Nie chciałabym być teraz na miejscu Agaty.-powiedziałam.
-Będzie cię to i tak czekało.-powidziała Julka.
-Teraz bym nie chciała, ale później to tak.
Uszłyszałam jak Zuza westchneła.
-Ty nie przewracaj oczami i nie wzdychaj.-powiedziałam
-Myślisz, że to łatwe?-powiedziała Zuza-Kiedy wy dwie gadacie, na temat jak będzie wyglądało i miałą na imię dziecko?
-Uspokój się. Wiemy, że źle idzą reacje między tobą a Harrym, nie musisz się na nasz wyzywać.
Nagle zobaczyłam Louisa.
-Louis!-krzyknełam ja, Julka i Zuza.
-Co ty tu robisz?-powiedziała Julka.
-Przyleciałem samolotem.-poweidział Louis łapiąc odech-Żeby zobaczyć Agatę i moje dziecko. Wiecie coś?

Oczami Zuzy

-Wiemy tylko, że jest mały problem.-powiedziała Laura.
-Problem?-powiedział Louis.
-Laura, żartuje.-powiedziałam- Agata i dziecko są całe i zdrowe.
-Można ją odwiedzić?
-Nie można.-powiedziała Julka-Jeszcze rodzi.
-Co?
-Jak wiemy, że dziecko nie chce wyjść.
-Wygodnie mu tam było.-powiedział Harry-A teraz go z stamdąd wyciągają.
-Ją.-powiedziałam.
-Nie poprawiaj mnie.
-A ty mogłeś poprawiać moje życie?
-Robiłem to dla twojego dobra.
-Dla mojego? Chyba dla twojego!
-Uspókujcie się.-powiedział Louis- Jeśli chcecie się posprzeczać to wyjdzie na dwór.
-Muszę wyjść.-powiedziałam wstając-Zadzwonicie jak będzie już wiadomo.
Wzięłam torbe i wyszłam.

***
Poszłam do parku który był obok szpitala. Usiadłam na ławce. 
-Mogę usiądz?-uszłyszałam mi bardzo znany mi głos.
Spojrzałam i zobaczyłam Harrego.
-Zostaw mnie.-powiedziałam-Dosyć mnie już zraniłeś.
Zakryłam rękami twarz, do oczów napływały mi łzy. Nie wytrzymałam. Zaczełam płakać. Poczułam jak Harry obejmuje mnie ramieniem.
-Puść mnie.-powiedziała zabierając ręce z twarzy.
-Nie chcę cię już ranić.-szepnął mi Harry do ucha-Przepraszam, za to co zrobiłem mięsiąc temu. Jestem idiotą.
Wytarłam łzy, uwolniłam się z objęć Harrego i się uśmiechnęłam.
-A ja jestem idiotką.
-Tak więc...
-Pocałuj mnie!
-Jak sobie życzysz.
Harry przyciągnął mnie do siebie i zaczeliśmy się całować. Czułam, że coś mi wibruje w kieszeni. Był to telefon. Odsunełam się od Harrego i wyciągnełam z kieszeni telefon.
-Czemu tak szybko.-powiedział Hazza.
-Wynagrodzę ci to, obiecuje. Ale teraz muszę zobaczyć esemesa.
Był to esesem od Laury.  Laura napiszał: ,,Agata właśnie urodziła, pieriegniarki wzieły dziecko Agaty i Louisa na badania, za minute zobaczymy dziecko Agi!''

***
-Dano Louisowi kopie aktu urodzienia dziecka!-powiedziała Laura machając mi przy twarzy jakąś teczką.
-Daj mi to.-powiedziałam.
Laura wręczyła mi teczkę, otworzyłam ją.


Akt urodzenia
 Imiona: Lili Roza                                                                  
Nazwisko: Tomilson
Płeć: Kobieta
Data urodzenia: 24.12.2013.r
Rodzice: Louis William Tomilson i Agata Lena Lunatic
Stan dziecka: Zdrowa



-Strzelam, że ma urodę po mamie.-powiedział Hazza.
-Hej, ja tu jestem od strzelania.-powiedziałam.




Mięsiąc póżniej...

Oczami Agaty

Dziś w Londynie, w moim i Louisa domu, zaproszliśmy naszych znajomych. Czyli: Zayna z Laurą, Nialla z Julką, Harrego z Zuzą i Liama.  Rozmawialiśmy cały czas. Można powiedzieć, że Lili była cały czas na czyjiś rękach. Laura i Zayn mają zamiar za cztery miesiące się pobrać! Jeeeej! Lili zaczeła płakać, maleństwo było głodne.
-Louis, Lili jest głodna.-powiedziałam.
-Już.-powiedział Louis brając Lili od Liama. 
Louis wziął butelke z mlekiem i zaczął karmić Lili. 
-Daje wam w kość?-powiedział Harry.
-Tak.-powiedział Louis-To jak. Ale i tak jest kochana.
-Jak będzie cie chcieli odpocząć, ja mogę się ją zajać.-powiedziała Zuza.
-Nie trzeba.-powiedziałam.
-Ale czasami powiniśmy mieć chwile dla siebie.-powiedział Louis-Potrzebna nam niania dla dziecka, więc będziemy czasmi ją podrzuczać ją, do ciebie.
-O! Będę ją uczył chodzić!-powiedział Hazza.
-Już to widzę.-powiedziała Zuza.













____________________________________________________
Pierwszy rozdział za nami. Jeeeej! :) Sama się jaram tym rozdziałem.







piątek, 20 września 2013

Serce-postacie

Zuzanna ,,Susan'' Mara Peace (18 l.) - Od dnia 22 marca 2013 roku, zmieniła się. Z szarej myszki staje się bardziej odważniejsza, Harry jej miłość pokazuje jej świat sławy, którego nigdy nie znała. Dostała się do Akademi Baletu w Londynie. 



Agata Lena Lunatic (18 l.) - Zakochan jest na zabój w Louisie, jej córka jest jej oczkiem w głowie. Spełniło się jej marzenie została aktorką. Londyn to miejsce idealne dla niej, ale pojawia się mały problem. Michał.


Laura Danielle Dawson (18 l.) - Zwana ta co ,,Uprowadziła Zayna'', dziś jest porywczą osiemnastolatką. Zaczyna być trochę wkurzająca (jak to Laura), a czasami stanie w obronie bliskich. Studiuje prawo. Pomiędzy jej związkie z Zaynem staje, Perrie.

Julia Angelica Miu (18 l.) - Wysoka brunetka o marzeniach. Dziewczyna Nialla. Studiuje fotografie. Uwielbia się uczyć języków obcych. Uwielbia Vocaloidy, a najbardziej Hatsune Miku.


Michał Henry Smith (18 l.) - Wydoroślał i stał się mężczyzną, każda dziewczyna chce się z nim umówić na randkę. Wraz z ojcem przeprowadził się do Londynu, tam zaczął nowe życie. Gdy pewnego dnia spotyka swoją miłość Agatę. 

Kacper Sam Dawson (19 l.) - Ten ciamajda, wybiera się na studia w samej Anglii! Jest ciut zazdrosny o Zuzę, ale próbuje o niej zapomnieć. Gdy pewnego dnia poznaje jedną z wokalistek Little Mix.


Charlotta Anna Peace (18 l.) - Zaginiona siostra bliźniaczka Zuzy. Jest modelką, jest charakterem i wyglądem inna od Zuzy. Ma rudewłosy i brązowe oczy tak jak jej siostra bliźniaczka.


Kendall Francis Schmidt (25 l.) - Należy do zespołu : Big Time Rush i Heffron Drive. Przyjaciel z dzieciństwa Zuzy, on zaczyna czuć do niej miłość, ale nie chce jej tego powiedzieć.


Little Mix - Brytyjski girlsband, do zespołu należą (od prawej) : Perrie Edwards, Jesy Nelson, Leigh-Anne Pinnock i Jade Thirlwall.


One Direction- Brytyjsko-irlandcki boysband. Do zespołu należą (od prawej): Liam Payne, Louis Tomilson, Niall Horan, Zayn Malik i Harry Styles.



I inni.





Uprowadzenie #14 (ostatni)

Przygoda
8-9 kwietnia 2013
Oczami Zuzy

Schodziłam schodami na dół. Gdy zeszłam zobaczyłam mojego wujka.
-Dziecko, jak ty urosłaś!-powiedział mój wujek.
-Bo dzieci, rosną szybko, wujku Harrisonie.-powiedziałam.
Tak moim wujkiem jest Harrison Ford. Bardziej ,,przyrodnim'' wujkiem, moja mama jest jego adoptowaną siostrą.
-Co cię tu do nas sproawadza?-powiedziała moja mama.
-Nie mogę odwiedzić mojej siostry i jej rodziny?
Odwróciłam się na pięcie, szłam na palcach.
-Susan, gdzie ty się wybierasz?-powiedział mój wujek.
Odwróciłam się.
-Yyy...
Uszłysałam z tyłu kroki, odwróciłam się i zobaczyłam Harrego.
-Jestem Harry Styles.-powiedział Harry .


Dzień później...

Dzisiejszy dzień był męczoncy. Musiałam co przerwe chodzić z Agatą do toalety. Bo ciąża.
-A co Louis powiedział ci jak się dowiedział?-powiedziałam.
-Że jest tym zeszokowany, no i też jest szczęśliwy.-powiedziała Agata-A co z Michałem?
-Michałem? A, on został taką o kare.
-A jaką?
-Jak wiem pomaga sprzątaczką sprzątać do końca tego roku szkolnego.
-Haha, dobre. Od prowadzić cię do domu?
-Jasne.
-Mam przy sobie MP3.







Doszłyśmy do mojego domu. Pożegnałyśmy się i ja weszłam do domu.


Oczami Laury

-Jesteś pewien, że to wypali?-powiedziałam dotrzymując kroku Zaynowi.
On mnie kochał, a ja odwzejmiałam jego uczucie. Szliśmy na jezioro, bo tam były domki nad jeziorem gdzie mieszkali One Direction, do czasu kiedy nie odnajdzię się Zayn.
-Jasne, że wypali.-powiedział Zayn-Wiesz co masz robić?
-Tak.


Oczami Harrego

Siedziałem na ganku wraz z Zuzą, Zuza miała na uszach słuchawki i śpiewała jakąś piosenkę.

So are you ready?
Did ya eat?
Do you have the energy?
Are you reloaded?
Are you able to stay on your feet?
Don't want you passin' out
After a couple of hours of beats
We're gonna keep goin', and goin', and goin'
Yeah, cuz


Szturchnęłem Zuze, ona ściągła sluchawki i spojrzała na mnie. 
-Co?-powiedziała Zuza.
-No bo....
-Cześć.-uszłyszałem czyjś głos, znany mi.
Spojrzałem i zobaczyłem Zayna.
-Zayn?-powiedziałem.
-Tak to ja.-powiedział Zayn.
-Myślałem, że zostałeś porwany!
-Tak, ale zostałem wywieziony do jakiegś lasu, no i ona mnie znalazła.-powiedział Zayn wskazując na drobną blondynkę, była to Laura.
-Laura, ty go znalazłaś?-powiedziała Zuza.
-Tak.-powiedziała Laura.
-Louis, Liam i Niall wiedzą, że wróciłeś?-powiedziałem.
-Tak wiedzą. A jeszcze jedno dziś wyjeżdzamy z stąd.

Oczami Agaty

-Czyli to koniec?-powiedziałam z oczami z łzami.
-Nie.-powiedział Louis podchodząc do mnie.
-Wrócisz do swojego dawnego życia i o mnie i o naszym dziecku zapomnisz!
-Wcale, że nie.
-A jeśli?
-Zabiorę cię ze sobą.
-Co?
-No tak. Skoro mówisz, że mogę o tobie zapomnieć, to więc wezmę ciebie ze sobą w trasę.
-Bardzo chętnie. Tylko moi rodzicę się nie zgodzą.
-Zgodzili się.
-Co? Jak to?
-Normalnie. Powiedziałem im, że chcę cię mieć przy sobię więc się zgodzili, nawet dali mi walizkę dla ciebie. 
-To wspaniale! Ale musimy wziąć Zuzę.
-Po co?
-Ona jest moją opiekunką.
-Y?
-Jestem w ciąży. Hello. Tak więc moi rodzice powiedzieli, że Zuza ma się mną zajmować dopóki nie urodzę dziecka.
-Okey. Coś spróbuję wymyślić.


Oczami Zuzy

Wbiegłam do mojego pokoju. Harry wyjeżdza w trasę, a ja tu zostanę. Do oczu napłyneły mi łzy, zaczełam płakać. Uszłyszałam pukanie do moich drzwi.
-Nie chcę z nikim rozmawiać!-powiedziałam.
-Nawet z własnym wujkiem?-uszłyszałam za drzwiami głos mojego wujka.
-Z nikim!-powidziałam rzuczając poduszką w drzwi w tym samym momencie kiedy weszed mój wujek.
-Rzuczas w własnego wujka?
-Nie chciałam.
-Ktoś chce się z tobą widzieć.
-Nie chcę nikogo widzieć.
-To ten dupek, co wyjeżdza.
Uśmiechnęłam się.
-Wujku Harrisonie, ty zawsze umiesz poprawić mi humor.
-Miło to wiedzieć. To powiedzieć mu, że nie chcesz rozmawiać?
-Nie. Porozmaiwam z nim.
-Dobra.


***
-Czego chcesz?-powiedziałam, gdy Harry weszedł do mojego pokoju i zamknął drzwi.
-Przepaszam.-powiedział Hazza.
-Za co mnie przepraszasz? To, że wyjedzasz?!
-Nie za to tylko, za to, że chcę żebyś jechała ze mną w trasę.
-Co?
-Tak.
-Po co ci ja tam?
-No więc, z Louis bierze Agatę, a Agata chcę żebyś jechała.
-A ty?
-Też chcę, żebyś jechała.
-Nie wiem czy to dobry pomysł.
-Twoi rodzice się zgodzili.
-Co?
-Pytałem ich i się zgodzili.
-Wspaniale. Idź muszę się spakować!
-Kocham cię.-powidział Hazza pocałował mnie w policzek.
-Wiem.-powiedziałam i przyciągnełąm Harrego do siebie i zaczełam się z nim całować.


Moje życie, to jest dopiero frajda! Dobra żartuję. 



KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ

______________________________
To ostatni rozdział tej części, ale nie płaczcie.
Zobaczymy się następnym razem.