niedziela, 10 listopada 2013

Prolog



Słońce ogrzewało moją twarz, obok mnie usiadł mężczyzna mający loki i zielone oczy. Po ogródku biegały moje dzieci i mój pies. Jedno z moich dzieci była to ciemno włosa dziewczynka, która miała tak samo kręcone włosy co mężczyzna i oczy też takie same, drugie moje dziecko był to chłopiec, mały blondasek, który nie nadąrzał za swoją starszą siostrą, pies był to golden retriver. Harry zaczął mruczeć coś pod nosem, kiedy złapał mnie za ręke i przyciągnoł mnie do siebi i zaczął mnie całować. Słyszałam jak moje dzieci mówią ,,Fuj!'', Harremu to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, lubiał kiedy moje i jego dzieci brzydzą się jak ja i on się całujemy. Odsunęłam się od niego i uśmiechnęłam się do niego. Powiedziałam: ,,Styles, zacznij się kontrolować.''. Hazza uśmiechnął się i                                                       odpowiedział mi: ,,Nie umiem.''. I opdarzył mnie swym łobuzierskim                                                             uśmiechem. Westchnęłam i wróciłam na patrzenie na dzieci jak się                                                                 bawiom.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Zayn ziewnął. Kładąc się na moje kolana. Przewróciłam oczami i powiedziałam: ,,Nie zawygodnie ci?'', Zayn coś tam wymruczał, następnie szukając ręką mojej twarzy. Kiedy już znalazł moją twarz, ręką swą dotknął mojego policzka, otworzył oczy i patrzył na mnie z miłością. Teraz patrzyły na mnie czekoladowe oczy. Zayn uśmiechnął się do mnie, nachyliłam się i pocałowałam go w czoło. On powiedział: ,,Ej, skarbie. A w usta to nie?''. Uśmiechnęłam się i pacnełam w twarz Zayna, moją własną ręką 








~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



Louis oparł się o framugę łóżka i patrzył to na mnie, to na Lily. Lily przez cały czas gadała po swojemu, a kiedy Louis na nią spojrzał zaczynała coś tam sobie gadać i śmiać się. Trochę mnie to bawiło, po Louis cały czas robił głupie miny, ale nie tylko do Lily, ale i też do mnie. Powiedziałam: ,,Louis, czy ty kiedyś dorośniesz?''. On odpowiedział mi: ,,Może.'' i pocałował mnie w policzek, a następnie pocałował Lily też w policzek. Lily powiedziała tylko: ,,Tata'' i wtuliła się w klatkę piersiową Louisa. Ja delikatnie oparłam się o ramię Louisa, Louis powiedział: ,,Moje dwa skarby'' i pocałował Lily w głowe, a mnie w usta.





~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Nikt chyba oprócz mnie nie miał taki dwóch żarłoków jak ja. Moja dzięwięcio-mięsięcna córeczka Angelica i jej ojciec Niall, jedli prawie tyle samo. Powiedziałam: ,,Mam już dość!''. Powiedział Niall: Czego kochanie?'', powiedziałam mu, że nie wytrzyma jak jeszcze zobaczę go z czymś do jedzenia i jak daje Angelice. Niall uśmiechnął się do mnie i pocałował mnie











________________________________________________________________________________
Prolog, dla was. Zdjęcia ukazują postacie którymi jest oczami. Piosenki będą czasami się pojawiały.


Ever Ever After -postacie






Natalie Portman
jako
Susan Peace





Katerina Graham
jako
Agata Lunatic Tomilson




Amanda Seyfried
jako
Laura Dawson Malik



Victoria Justice
jako
Julia Miu Horan





Harry Styles
jako
Harry Styles




Louis Tomilson
jako
Louis Tomilson



Zayn Malik
jako
Zayn Malik




Niall Horan
jako
Niall Horan




Liam Payne
jako
Liam Payne





Pozostałe postacie:
Darcy Styles, Lily Tomilson, Luke Styles, Cleo Smith Lion, Emma Lucas, Elena Min, Filip Kronowski, Perrie Edwards, Maciek Parowski, Jasiek Pawłowski, Sebastian Tomaszewski
i inni.





Serce #16 (ostatni)

Happy End
14,15, 20 marca 2014 
Oczami Harrego

Weszłem do domu i zobaczyłem Susan siedzącą na kanapie z jakimś blondynem.
-Kto to jest?-powiedziałem.
-Ma na imię Filip.-powiedziała Susan-Kolega z podstawówki.
-Aha.-powiedziałem-Susan, może my porozmawiać w cztery oczy?
-Jasne.-powiedziała Susan wstając.
Poszłem z Susan do kuchni.
-Co, znowu właczył się tryb ,,Zazdrośnik''?-powiedziała Susan.
-Umnie nie ma takiego trybu!-powiedziałem.
-Yhy
-Ale do rzeczy. Co on tu robi?
-Poprosił mnie o pomoc.
-Yhy, tak jasne.
-Naprawdę. Moja siostra, grozi mu, że zabije jego dziewczyne.
-Okey. Wierzę ci.
-Nie, to tylko wina trybu zazdrośnika.
-Wcale, że nie!
-Niestety tak.



7 godzin później...

Oczami Agaty

-Gotowe macie sukienki na mój ślub?-powiedziałam.
-Niall mi nie pomaga.-powiedziała Julka.
-Ja nawet nie mam nic.-powiedziała Zuza.
-Jak wspaniale wrócić do swojego ojczystego kraju.-powiedziałam.
-Ta-a.-powiedziała Zuza-Stęskniłam się za Polskimi drogami.
-Jeśli mogę się w trącić.-powiedział Harry-Ja zaczełęm tęskinć za tym, jak Louis źle wsiadał do samochodu.
-Ej!-powiedział Louis-No wiesz co!
-Nie ma to jak przyjechać do stolicy.-powiedziałam.
-Aga trzeci raz.-powiedziała Julka.
-No ba.
Uszłyszałam jakąś piosenkę, kiedy Zuza sięgła po telefon i odebrała.
-Halo?-powiedziała Zuza-Laura. Co się stało? Ale on tak naprawdę? Dobra zaraz będziemy.
Zuza rozłączyła się i miała smutną mine.
-Co Laura chciała?-powiedziałam.
-Zayn chcę popełnić samobójstwo.-powiedziała Zuza-Skacze z dachu.


Oczami Laury

Dzięsięc minut temu, dzwoniłam do Zuzy, gdzie oni są?  Nie zdąrzom, Zayn skoczy z dachu i się zabije. Muszę coś zrobić. Muszę powstrzymać Zayna. 
***
Biegłam po schodach ile sił w nogach, kiedy dobiegłąm na ostatnie piętro i była drabinka na dach. Spinałam się po drabincze, kiedy poczułam powiew wiatru. Byłąm na samym dachu budynku. Widziałam jak Zayn stoi na krawędzi budynku.
-Zayn!-krzyknęłam.
Zayn odwrócił się i spojrzał na mnie i nastepnie odwrócił się znowu tyłem do mnie.
-Nie rób tego!-krzyczałam-Kocham cię!
Czułam jak do oczu napływają mi łzy.
-Zayn, proszę.-powiedziałam.
Podeszłam bliżej Zayna.
-Zayn...
-Nie.-powiedział Zayn.
Stałąm na krawędzi tak jak on.
-Zayn proszę.
Noga ześlizneła mi się z krawędzi, zamknełąm oczy, czekałam na spotakanie się z twardą ziemią. Nic się nie działo. Powinnam już dawno spaść. Powoli zaczęłam otwierać oczy. Wisiałam 50 metrów nad ziemią. Nie spadałam, ktoś trzymał mnie za ręke.
-Podaj mi rękę.-powiedział Zayn.
Podałam mu drugą ręke powoli zaczął mnie wciągac na góre. Kiedy posadził mnie, od razu przytulił mnie, a ja wtuliłam się w jego klatkę piersiową.
-Nie strasz mnie już nigdy.-powiedziałam równocześnie z Zaynem, przez co wybuchneliśmy śmiechem.


Kilka dni później...

Oczami Zuzy 

Dziewczyny były przecudnie ubrane. A panowie również. Potrójny ślub, na dachu bibloteki uniwersyteckiej w Warszawie. Ślub jak z bajki. 
Byli nawet starzy dobrzi znajomi. Był Michał, najwidoczniej oderwał się od Lottie, byli też Filip, Maciek, Jasiek, Wika, Karolcia, Nikola i ktoś kogo nikt się niespowiedziewał Seba.  Jak mi wiadomo, moja sis i jej spólniczka Yui, teraz siedzą w pace, po ktoś ich wsypał. Uruczystość się skończyła i wszyscy zchodzili na dół i jechali na salę na której odbędzie się wesele.

***
Wszyscy bawili się, tańczyli i śmiali się. Kiedy podszedł do mnie brunet, pytając się czy z nim nie zatańcze. Zgodziłam się. Poszłiśmy na parkiet, leciała wolna piosenka. 
-Zuza wydoroślałaś i stałaś się bardzo piękna.-powiedział brunet.
-Kacper?-powiedziałam.
-Tak ,to ja.-powiedział Kacper.
-Nie poznałam cię.
-Ja ciebie, też nie. Ale zaczęłam cię rozpoznawać po siedział obok ciebie Styles.
-On, ma na imię Harry.
-A co mnie to, opchodzi.
-Stałeś się bardzo złośliwy.-powiedziałam odchodząc od Kacpra.
-Zuza, może zatańczymy?-powiedział Louis.
-Jasne. Jeśli Agata nas nie zabije.
-Harry z nią tańczy.-powiedział Louis-I jakoś ty ich jeszcze nie zabiłaś. Tak więc?
-Zgoda.
***
-Susan!-powiedział Harry.
-Tak?
-Mogę usiąść obok ciebie?
-Jasne.
Harry usiadł obok mnie na ławce.
-Krolili właśnie torty.
-E, tam.
-Wolisz tu siedzieć?
-Tak. I wyobrażać sobie jak będzie wyglądał mój ślub.
Harry objął mnie ramieniem i pocałował w czoło.
-Bajeczniej niż ich.-szepnął mi do ucha.
-Skąd wiesz?
-Bo jestem tego pewien.
-No wreście was znalazłam!-powiedziała pani ,,moja ciocia'' Malik-Darcy i Luke, szukali was.
-Mama.-powiedział Luke.
-Może, tak tata?-powiedział Harry.
-Na czekaj się.-powiedziałam.
-Chodzcie. Jeśli nie chcecie być na zdjęciu.-powiedziała moja ciocia.
Harry wstał.
-Nie idziesz?-powiedział Hazza.
-Zaraz to ciebie dojdę.-powiedziałam.
Harry poszedł i zostałam sama. Myślami byłam gdzie indziej. Wspominałam czasy podsawówki. Jak czas szybko mija... Wspaniałe czasy. Tak szybko dorośliśmy. Wstałam i poszłam.



Koniec Części Drugiej


_______________________________________________________________
Ostatni. Dziś może pojawi się prolog i postacie do trzeciej części.






 

sobota, 9 listopada 2013

Serce #15

Niespodzianka, szantaż i pomoc
13-14 marca 2014
Oczami Zuzy

-Hazza, może byś zajął się drogą?-powiedziałam.
-Aż tak po mnie widać, że nie mogę oderwać od ciebie wzroku?
-Tak, kochanie.


***
 -Darcy!-powiedział Harry.
Słychać było kroki, kiedy nagle ucichły.
-Tak tatusiu?-powiedziała Darcy-Mama!
Darcy do mnie podbiegła i się do mnie przytuliła.
-Mamusia, mamusia wróciła!-powiedziała Darcy.
-Tak maleństwo, mamusia wróciła.-powiedziałam.
-Musisz kogoś poznać?
-Kogo?
-Sama zobaczysz.-powiedział Harry biorąc Darcy na ręce.

***
Weszliśmy do sypialni którą miałam dzielić z Harry w czasie pobytu we Barcelonie.  W łóżku leżał mały chłopiec, gdzieś tak około roczku.


-Co to za dziecko?-powiedziałam.
-Kiedy ty zniknełaś.-powiedział Harry-Ktoś zadzwonił do drzwi, otworzyłem drzwi, a tam małe dziecko w koszyku i liścik. I chyba było to od mojej kuzynki.
-Od Lucasowej?
-Najwidoczniej, tak. 
-A jak ma na imię?
-Ma on na imię Luke, ale Darcy woła na niego Harry.
-Darcy, słończe. Harry Potter miał czarne włosy a nie blond.
-Potter.-powiedziała Darcy.
-Ma na imię Luke. Pierwsze co mi się kojarzy z tym imieniem jest Skywalker.
-Skywake!-powiedziała Darcy.
-Ta-a. A miałam w planach kolejne dziecko.
-No wiesz, skarbie. Możesz kiedy tylko chcesz, wiesz, że i tak będę za.
-Styles...


Oczami Agaty

Siedziałam wraz z Louisem i Lily na kanapie.
-Louis...-powiedziałam.
-Tak?
-Może tak byś mi się gdzieś wybrali?
-Z Lily czy bez niej?
-Bez niej.
-Nie wiem.
-Ale Louis, ja chętnie bym się gdzieś z tobą wybrała.
-Dobra. To w takim razie kto zajmię się Lily? Hm?
-Julka i Niall.
-Nie. Niall powiedział, że nie chce niańczyć Lily.
-To może Harry?
-Harry, ma Darcy i jeszcze przygarnął jakąś sierotem.
-Laura, sie nie zajmie po mieszka teraz u kuzynki.
-Aż tak, źle z związkiem Laury i Zayna?
-Ona nie odzywa się do niego.
-To straszne.
-Nie. Parodia Zuzy i Harrego.
-Ej, nie żartuj sobie. Zayn jest załamany, zaczyna okropnie wyglądać, boje się, że zrobi coś głupiego.


Oczami Julki

-Niall, co sądzisz o tej sukience?-powiedziałam.
-Nie wiem. Nawet ładna.-powiedział Niall.
-Bardzo dziękuje.
-No co? Powiedziałem, że jest ładna.
-Ślub Agaty i Louisa jest za cztery dni. I nie wiem w co się ubrać!
-Jula, jutro pogadam z Zuzą i pomoże ci w wybraniu sukienki. Co ty na to?
-Niall, ja chciałam, żeby ty mi pomógł, ale zgoda.


Barcelona (w trzeciej osobie)

-Jak to ci uciekła?-powiedziała Charlotta.
-Charlott, uspokój się.-powiedział Michał.
-Michał ma rację.-powiedziała Yui-Robisz taką zadyme na temat swojej siostry, skoro ona nic nie zrobiła.
-Jesteś po jej stronie?-powiedziała Charlotta.
-Nie.-powiedziała Yui-Tylko miałam kogoś zabić, tak więc...
-Zabij jego.-powiedziała Charlotta wskazując na Filipa.
Yui uśmiechneła się i zaczełą naładowywać swój pistolet.
-Nie proszę!-powiedział Filip-Mam ukochaną! Dajcie mi drugą szanse!
-Jak nazywa się twoja ukochana?-powiedziała Lottie.
-Pppperri Edwards.
-Myślełem, że ona jest z Malikem.-poweidział Michał.
-Nie, nie. To był tylko fotoshop.
-Yui.-powiedziała Lottie-A może tak mały szandażyk?
-Dobra myśl.-powiedziała Yui.
-Możesz już odejść.-powiedziała Charlotta.

***
-Kacper odbierz.-powiedział Filip, stając w budcze telefonicznej.
Słychać było tylko połączenie, kiedy...
-Halo?-Filip uszłyszał w słuchawce głos Kacpra-Kto dzwoni?
-To ja Filip.-powiedział Filip-Kacper słuchaj, musisz coś dla mnie zrobić.
-Dobra no to mów.-powiedział Kacper.
-Słuchaj ktoś chce zabić Perrie.
-Nom.
-No i musisz ją chronić, dopóki nie wrócę. Zgoda?
-Zgoda. A ty co zrobisz?
-Coś wymyślę.


Dzień później...

Oczami Zuzy

-Mamusiu, Lukuś chodzi!-powiedziała Darcy.
-Tak, skarbie. On umie chodzić.-powiedziałam.
Uszłyszałma dzwonienie dzwonka do drzwi.

-Kto to może być?-powiedziałam.

Wstałam i podeszłam do drzwi, otworzyłam je i zobaczyłam kogoś, kogo nie chciałam widzieć.

-Co chcesz?-powiedziałam.

-Chcę z tobą porozmawiać.-powiedział Filip.

-Ciesz się, że Harry jest poza domem.-powiedziałam-Mów.

Filip opowiedział mi o planie Charlotty i to co Lottie i jej spółka ma zamiar zrobić jego dziewczynie, Perrie...

-Kurcze, nie wiem jak ci pomóc.-powiedziałam.

-Wiesz.-powiedział Filip-Możesz odrodzić drużyne ,,U''!

-Skąd o niej wiesz?

-Kacper mi powiedział.

Kacper? Jak dawno nie słyszałam tego imięnia. Nawet o nim zapomniałam, nawet nie wiem jak teraz wygląda, czy kogoś sobie znalazł. Raczej tak. Mam taką nadzieje.

-Zgoda.-powiedziałam.




~Zapowiedz~
,,To nie czas na tańcze. Do zrobienia tyle mam...'' 

Clara Ford, młoda zwariowana nastolatka, ukrywająca się w swoich marzeniach...

Anne Cox, nowa uczennica w liceum, każdy chłopak się za nią ogląda, pragnie znaleźdz pradziwą przyjaźń i miłość...

Adam Peace, kapitan szkolnej drużyny, szkolny przystojniak, może mieć każdą, ale podoba mu się jedna, która za nim nie przepada...

Już wkrótce...





Tajemnica...
...sekret...
...miłość...
...pragnienie...
...zdrada...
...smutek...
...złość...
...nienawiść...
...prawda...
...ból...
...łzy...
...uwodzicelskość...
...porwanie...
...powrót...
...pomoc...


___________________________________
Rozdział piętnasty, wielkimi krokami zbliżamy się do
końca.



































































































































































































































piątek, 8 listopada 2013

Serce #14

Do szczęścia wystarczy tylko słowo
12-13 marca 2014
Oczami Laury

 Siedziałam z Sebastianem na ławce i rozmawialiśmy jak to było fajnie w gimnazjum...
-Jak ten czas szybko mija.-powiedziałam.
-Tak...-powiedział Sebastian-Jak sobie ułożyłaś życie, po naszym zerwaniu?
-Tak do siedemnastego roku życia byłam sama, ale póżniej poznałam kogoś. Ale teraz znów jestem sama, bo mnie zdradził.
Seba pochylił się do mnie, czułam jego odech.
-Co ty wyrabiasz do cholery?!-powiedziałam odskakując jakby ławka była pod napięciem.
-Sorry. To nie tak miało być.
-Tak nie miało być?! Chciałeś mnie pocałować!
-No, można uznać, że tak.
Nagle zalała mnie złość, zamachnęłam się i walłam Sebe w szczęke.
-Ał! Za co to?
-Jesteś, jesteś kopletnym dupkiem!
Zaczełam biec, chciałam od niego uciec, jak najdalej, byle tylko dał mi święty spokój.

Oczami Zuzy

Znajdowałam się w jakimś ciemnym pomieszczeniu.
-Halo?-powiedziałam-Jest tu ktoś? Pomocy! Ratunku!
-Siedz cicho!-uszłyszałam za sobą męski głos.
-Kim jesteś?! I dlaczego mnie uprowadziłeś?!
Uszłyszałam męski śmiech.
-Kim jesteś?!
Poczułam na ramionach ręce mojego porywacza, nagle ręce znikły z moich ramion.
-Kim jestem?-powiedział porywacz-Hm.
Z ciemności wyłonił się mężczyzna, blondyn.
-Ty?-powiedziałam.
-Tak, ja.-powiedział blondyn.
Nie, nie, nie, nie, nie! Nie on, nie on, nie on, nie on, nie on, nie on, nie on, nie on, nie on ,nie on! Nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip!
-Tak strasznie się cieszę, że cię widzę. Tak, że mogłam bym złamać ci nos.
-Bardzo śmieszne.-powiedział Filip.
-Ta-a. A w podstawówce w szóstej klasie, jak rzuczałam w ciebie gumką, to robiłam to  nie z miłości, tylko z nienawiści.
-A biegać za Stylesem, to możesz?
-Ty, suk****nie.
-Uważaj, że słownictwem, Peace.


Oczami Harrego

Czy ktoś widział Susan? Pytałem się wszystkich, nikt nie widział Susan. Wyszła na zakupy i jeszcze nie wróciła!
-Może będzie najlepiej jak się przejdziesz?-powiedziała Agata.
-Gdzie jest mama?-powiedziała Darcy.
-Darcy, słońce nikt  nie wie.-powiedziałem.
-Tatusiu, nie płacz. Wujek wie.
-Jaki wujek?
-Wujek Kendall.
-Co?
***
-Tak wiem, gdzie ona jest.-powiedział Kendall-Ale nie pomogę ci.
-Co? Dlaczego?
-To twój problem.
I zamknoł drzwi.



Oczami Kendalla

Nie pomogę mu, nawet jeśli Susan tego by chciała.  A jeśli? Nie!  Ale widać, że on ją kocha.  No pięknie. Dla Susan.  Tylko dla niej to zrobie. Otworzyłem drzwi, Harry stał przed bramką.
-Czekaj!-powiedziałem.
-Tak?-powiedział Harry.
-Pomogę ci.


Oczami Sebastiana

Szczęka nadal mnie bolała. Weszłem do domu w którym mieszkałem z Jaśkiem, Mackiem i Filipem. Jasiek i Maciek siedzieli na kanapie grając w Fife 14.
-No znalazła się nasza zguba!-powiedział Maciek.
-Haha, bardzo śmieszne.-powiedziałem.
Filip schodził po schodach i mruczał coś pod nosem i weszedł do kuchni.
-Co go ugryzło?-powiedziałem.
-Nie wiemy tego.-powiedział Jasiek.

Oczami Zuzy

Ręce zaczęły mi drętwieć. Poczułam letkki powiew wiatru, ale okno było zamknięte. 
-Susan, spokojnie. To ja Kendall.-szepnął ktoś mi do ucha.
Kendall?! Co on tu robi?  Kendall nałożył mi coś na głowe. Dziwnie to pachniało. Czułam, że zaraz odpłyne i tak się stało. Straciłam przytomność.

***
Obudziam się, leżałam na jakieś sofie, nie wiadomo gdzie.
-Gdzie ja jestem?-powiedziałam.
-Obudziłaś się już!-powiedział Kendall.
-Cccooo? Gdzie ja jestem?
-U mnie.
-Co? Ale jak?
-Uratowałem cię.
-Aha, dzięki.
-Co się stało?
-Chcę wrócić do Harrego.
-Teraz nagrywa piosenke z resztą zespołu.
-Zawieź mnie do niego! 
-Susan...
-Nie!
-Jak on z tobą wytrzymuje?
-Jakoś mu to wychodzi.

***
-Ile jeszcze?
-Zachowujesz się jak małe dziecko.
Kendall zatrzymał samochód.
-Za nim wyjdziesz, chcę ci coś powiedzieć.-powiedział  Kendall.
-Tak?
-Wyda ci się to śmieszne, ale. Kocham cię.
-Kendall, doceniam twoje uczucia, ale ja kocham Harrego.
-No tak, ty jego kochasz.
Może kocham Kendalla? Tylko boję się to wyznać? Nie. Ja kocham Harrego. A co jeśli kocham ich obu?
-Susan, nie zacinaj się.
-Wybacz.
-Może idź. On nie będzie czekał.
-Masz rację.
Wyszłam z samochodu i poszłam w strone studia nagraniowego.

Oczami Harrego

Nagrywaliśmy właśnie piosenkę. Kiedy...
-Harry!-uszłyszałem głos Susan. 
Zaczełem szukać z skąd wydobył jej głos, znalazłem ją stała przy szybie. Podeszłem do szyby. Susan uśmiechneła się, a ja odwzejmniłem uśmiech.
Nagle pojawiła się ochrona i zabrała Susan.
-Nie...-szepnąłem.
-Nie stój tak, tylko biegnij do niej!-powiedział Niall.
Tak, muszę. Nie mogę jej znowu stracić. 

***
-Stójcie!-powiedziałem.
Ochroniarze staneli i odwróciłi się w moją strone, nadal trzymając Susan za ramiona.
-Ja ją znam!-powiedziałem-Puście ją!
Ochraniarze zrobili to co im każałem puścili Susan.
-Możecie, odejść.-powiedziałem.
Dwóch ochroniarzy, odeśli. Zoztawiając mnie sam na sam z Susna.
-Harry.-powiedziała Susan.
Podeszłem do niej i objełem ją w pasie.
-Nie wiesz jak tęskniłem.-powiedziałem.
-Harry...
-Nie znasz innych słów?
-Ja...
-Sus, ciii.
Położyłem mój palec na wargach Susan.
-Zabierz swój palec z moich warg.
-Słończe znasz więcej słówek?
Susan uśmięchneła się.
-Czego szukasz Styles?
-Twoich ust, skarbie.
-Moje usta są na swoim miejscu.
-No tak masz rację.
Zaczełem całować Susan, widać było, że jej brakowało mnie.





Tajemnica...
...sekret...
...miłość...
...pragnienie...
...zdrada...
...smutek...
...złość...
...nienawiść...
...prawda...
...ból...
...łzy...
...uwodzicelskość...
...porwanie...
...powrót...


______________________________________________________________________
Przyśpieszony czternasty rozdział! Dzięki Laura za pomoc (kawałek) w pisaniu rozdziału.









czwartek, 7 listopada 2013

Serce #13

Komplikacje
12 marca 2014
Oczami Zayna

Laura wogóle nie odzywała się do mnie i też nawet na mnie nie spojrzała. Chba nie dowiedziała się o... O nie!
-Yyy...Laura?-powiedziałem.
Cisza.
-Ja ten...Muszę gdzieś...pójść.-powiedziałem.
Zero odpowiedzi. Wyszłem z pokoju i skierowałem się do pokoju numer 1269, gdzie mieszkała Susan z Harrym.

Oczami Harrego

Uszłyszałem pukanie do drzwi.
-Sus...-powiedziałem.
-Ty idź.-powiedziała Susan.
-Nie ty.
-Harry...
-Okey.
Wstałem i podeszłem do drzwi. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem w wejściu Zayna.
-Wybacz, jeśli cię obudziłem.-powiedział Zayn.
-Nic się nie stało, stary.
-Czy mógłbym porozmawiać z Zuzą?
-Yyy...Tak jasne. Tylko ją obudzę.

Oczami Zuzy

-Sus...-uszłyszałam głos Harrego.
-Co znowu?-powiedziałam.
-Zayn chce z tobą porozmawiać.
-Nie może rano?
-Niestety nie.
-Chwile.
***
-Co dusza chce od demnie?-powiedziałam ziewając.
-Laura wogóle nie odzywa się do mnie.-powiedział Zayn.
-Dziwisz się?-powiedziałam-Skoro złamałeś jej serce, to się nie dziwie.
-Zdradziłeś biedną Dawson?-powiedział Harry.
-No.-powiedział Zayn.
-Musisz to odkręcić.-powiedziałam-Albo stracisz ją już na zawsze.

Barcelona, Hiszpania (w trzeciej osobie)

Charlotta siedziała na kanapie, czekając na Michała z jego nowym pomysłem. Obok Charlotty usiadła japonka, a nazywałą się ona Yui Ayano, jest najlepszą zabójczynią w całej Azji. Nagle drzwi się otworzyły i do środka wszedł Michał, a za nim czwórka około 18 lat mężczyzni.
-Mogą być?-szepnął Michał do ucha Charlotty.
-Yui, skarbie.-powiedziała Lottie
-Nadadzą się.-powiedziała Yui-Jak się nazywają?
-Sebastian, Jasiek, Filip i Maciek.-powiedział Michał.
-No to czas powiedzieć panom po co tu są.-powiedziała Lottie.


Oczami Laury

-Laura, posłuchaj mnie.-powiedział Zayn.
Po co?
-Laura!
-Nie chcę z tobą rozmawiać!-powiedziałam.
-Daj mi drugą szanse.
-Nie. Raz już komusz dałam drugą szanse i tak mnie zranił. Więc, nie.
-Ale...
-Nie!
Trzasnełam z sobą drzwiami i pobiegłam w stronę parku.  Włóczyłam się po parku. Uciekając od myśli o Zaynie. ,,Daj mi drugą szanse'', po głowie chodziły mi te słowa. Raz jednemu dałam drugą szanse i więcej tego błędu nie popełnie. Usiadłam na wolnej ławce, jednak nie umiałam przestać myśleć o Zaynie. Nagle obok mnie usaidł jakiś wysoki, przystojny blondyn, który kogoś mi przypominał.
-Co się tak na mnie gapisz?-powiedział blondyn.
-Wybacz. Ale kogoś mi przypominasz, a nazwywam się Laura.
-Jestem Seba.
Seba? Ten Seba? Moja miłość z gimnazjum?  To w stu procentach on, wygląd się zgadza, tak to on!
-Halo, wróć na  ziemie.-powiedział Seba.
-Sorry.
-Nic się nie stało.

Oczami Zuzy

Wracałam z zakupów, szłam uliczką nie podal domu.
-Susan!-uszłyszałam głos Kendalla.
Kendall podbieg to mnie.
-Część.-powiedziałam-Co tu robisz.
-No ten...
-Śledzisz mnie?
-Tak jakby.
Ktoś walnął mnie z tyłu w głowę, słyszałam głos Kendalla, kiedy jego zamilkł i zabadła ciemność.



Tajemnica...
...sekret...
...miłość...
...pragnienie...
...zdrada...
...smutek...
...złość...
...nienawiść...
...prawda...
...ból...
...łzy...
...uwodzicelskość...
...porwanie...

____________________________________________________________________
Rozdział trzynasty, taki pechowaty. Dziękuje za +3000 wyświetleń! 
Dedykuje ten rodział moim kolegą. Laura mnie zabije, na pięknie. Życie mi szczęścia.