niedziela, 23 marca 2014

Ever Ever After #10 cz.3

(PROSZĘ WYŁĄCZCIE JAK CZYTACIE TEN BLOG,PASEK Z MUZYKĄ, BO COŚ MI SIĘ TAM ZEPSUŁO!!!)

S.O.S
3-8 stycznia 2015

Music 01 (proszę włączajcie to, proszę)
~Laura~
Siedziałam w karetce. Zayn trzymał mnie za rękę.
-Laura...-powiedział Zayn.
-Tak?-powiedziałam.
-Kocham cię.
Uśmiechnęłam się. Po policzku spłynęła mi samotna łza.
-Dasz radę.
-A nie my?
-Tylko ty.
-Co?!
-Kocham cię i naszą nie urodzone dziecko.-powiedział Zayn i zamknął oczy.
Straciłam go. Na zawsze. Płakałam. Ludzie z karetki próbowali go uratować. Na próżno. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i pisałam wiadomość.

Do: Agata Lunatic, Julia Miu, Zuza Peace

Zayn nie żyje :'(

Przycisnęłam ,,wyślij''. I nadal płakałam.


~Susan~
Mój telefon zawibrował na stoliku.
-Kto to?-powiedziała Yui, kiedy ja wzięłam telefon.
Zostałam esemesa.

Od: Laura Dawson/Malik

Zayn nie żyje :'(

O nie! Oczy moje stały się wilgotne, zaczęłam płakać.
-Hm...-powiedziała Yui, zabierając mi telefon-No to mam już jedną ofiarę na dziś. Tak więc żegnam was. Ale zanim pójdę to. Susan, zapamiętaj te słowa. Jeśli nie dostane informacji w ciągu dwóch miesięcy, to każdy z Drużyny ,,U'', starci swoich bliskich.
Następnie Yui wyszła.

***
Przez kilka minut nie mogłam się uspokoić, Harry próbował mnie uspokoić, na próżno.
-Susan, spokojnie.-powiedział Harry-Wszystko będzie dobrze.
-Nie! Nie będzie!-powiedziałam pociągając nosem.
Wstałam  i podeszłam do telefonu, który leżał na podłodze. Podniosłam telefon z podłogi i wybrałam numer. Chwile słyszałam sygnał. Kiedy.
-Halo?-usłyszałam męski głos wydobywający się z słuchawki telefonu, ten głos był mi bardzo znany.
-Kacper.-powiedziałam.
-Hej, Zuza.-powiedział Kacper-Co jest?
-Pamiętasz Yui?
-Taaak...a co?
-Grozi, że jeśli w ciągu dwóch miesięcy nie zostanie informacji o czterech mężczyznach z naszej drużyny. To zabije bliskich drużyny.
-Co???!!!
-Tak.
-Ale jak to?
-Tak to.
-Komuś coś się stało?
-Twojemu szwagrowi.
-Zayn?
-Tak. On nie żyje. Yui go zabiła.
-Hm...
-Jaki plan?
-Przyjedź do Polski.

-Kogoś wziąć ze sobą?
-Tak. Laurę.
-Laurę?
-Tak. Teraz na pewno jest jej potrzebny starszy brat.
-Okey.
Rozłączyłam się.



~Harry~
Susan pakowała rzeczy do walizki.
-Gdzie jedziemy?-powiedziałem.
-My nie. Tylko ja.-powiedziała Susan.
-Co???!!! Jak to?!
-Tak to.
-Zostawiasz mnie samego z trójką dzieci???!!!
-Niestety, tak.
-Niestety?!
-Harry, muszę wrócić do Polski. Nie wiem kiedy wrócę, może za dwa miesiące, trzy, cztery lub rok.
-Mam znów czekać na nadzieje, że wrócisz. Tak jak prawie pięć lat temu!
Susan westchnęła.
-Tak.-powiedziała Suzi.
Podeszłem do Zuzy i objąłem ją w pasie. Ona zaczęła mnie całować w usta. Całowała mnie namiętnie, jak nigdy dotąd. Kiedy zaczęła się delikatnie od demnie odsuwać się. Patrzyła mi prosto w oczy, kiedy poczułem, że coś daje mi do ręki. Spojrzałem co to jest. Był to pierścionek Susan. Zaręczynowy.
-Dlaczego?!-powiedziałem blisko płaczu.
-Dla naszego dobra.-powiedziała Sue całując mnie w policzek.
Zacząłem działać istyktownie i przyciągnąłem Susan do siebie.
-Harry...
-Nie.
-Znajdziesz, sobie kogoś, jak mnie nie będzie przez te kilka miesięcy?-szepnęła Susan mi do ucha.
-Nie! Ja kocham tylko ciebie!



Kilka dni później...

~Laura~
Na pogrzebie byli wszyscy. Rodzina Zayn'a, pracownicy Modest, fani, przyjaciele i ja. Wtuliłam się w klatkę piersiową Niall'a. Julka nie marudziła, że przytuliłam się do Niall'a. Pogrzeb się skończył. Podeszła do mnie Zuza.
-Hej.-powiedziałam.
-Hej.-powiedziała Zuza-Słuchaj, po wyjeżdżam do Polski.
-I co ja mam do tego?
-Chcę żebyś pojechała ze mną.
-Co? A Harry nie jedzie z tobą?
-Nie.
-Dlaczego?
-Drużyna ,,U'' i Yui.
-Jadę.





______________________________
Ta da! Ostatnia część 10 rozdziału!
Trochę smutna....







 

sobota, 15 marca 2014

Ever Ever After #10 cz.2

S.O.S
3 stycznia 2015
~Laura~
 Zayn poszedł do kuchni, zrobić herbaty. Zauważyłam jakiś cień obok kominka, gdy nagle zobaczyłam kobietę, która celowała we mnie pistoletem! Krzyknęłam.
-Uspokój się!-syknęła kobieta z pistoletem.
-Co się stało?!-usłyszałam głos Zayn'a z kuchni.
-Powiedz mu, że nic.-powiedziała nieznajoma.
-Nic, nic.-powiedziałam.
-Jesteś pewna?-powiedział Zayn z kuchni.
-Tak, tak!
-No, to mamy chwile spokoju, żeby porozmawiać.-powiedziała nieznajoma-Jestem Yui Ayano. A ty jesteś pewnie Laura Dawson.
-Malik. Laura Malik.
-Bez znaczenia!
Bałam się, że Zayn zaraz wyjdzie z kuchni i Yui coś mu zrobi. Yui zrzuciła cztery zdjęcia jakiś mężczyzna, na ławę.
-Wiesz coś o nich?-powiedziała Yui.
Spojrzałam na cztery zdjęcia, mężczyźni zdawali się mi znajomi, a najbardziej jeden z nich, był dla mnie bardzo znajomy.
-Trochę ich kojarzę...-powiedziałam.
-Hm...-powiedziała Yui-To inaczej. Ci blondyni to Sebastian i Filip, dwóch następnych mężczyzn to Jasiek i Maciek. Kojarzysz?
-Znam tylko jednego.
-Którego/
-Sebastian. A tych trzech tylko przez mgłę.
-Aha. Wiesz, może gdzie on mieszka?
-Wy...
-Ani kroku, kochasiu!-powiedziała Yui do Zayn'a.
-Nie zrób mu krzywdy!-powiedziałam.

-Jeśli nie zrobi kroku w przód. To nic mu nie zrobię. Tak więc kontynuuj.
-Mieszka w Polsce.

-Dzięki. Na razie tyle mi wystarczy.-powiedziała Yui i przyciśneła za spust od pistoletu i kula trafiła Zayn'a w klatkę piersiową.

-Zayn!-krzyknęłam podbiegając do Zayn'a.
Yui już nie było. Zayn jęczał z bólu.

-Zadzwonię bo karetkę.-powiedziałam.

Zayn tylko przytaknął. Pobiegłam po telefon i zadzwoniłam na pogotowie.














~Susan~
-Harry...-powiedziałam.
-Um...co?-powiedział Harry.
-Możesz zostawić moją szyje w spokoju?
-Może...nie!
-Harold...
-Cii...-powiedział Hazza kładąc palec na moje wargi.
Uśmiechnęłam się, a on odwzajemnił mój uśmiech i zaczął powili się do mnie zbliżać, kiedy zaczął mnie całować w usta. Usłyszałam bicie brawo. Harry odsunął się od demnie.
-Zaraz zwmiotuje prze was, głebęczki.-powiedziała azjatyczka celując pistoletem w Harry'ego.
-Yui.-powiedziałam.
-Znnacie ssię?-powiedział Harry ze strachem.
-Tak, znamy się.-powiedziała Yui.
-Czego chcesz?-powiedziałam.
-A potrzebuje kilku informacji o czterech mężczyznach.-powiedziała Yui rzucając na stół cztery zdjęcia.
Nie.
-Znasz ich. Prawda?-powiedziała Ayano.(czyli Yui)
-Nie.-skłamałam.
-Kłamiesz! Wraz z nimi należysz do Drużyny ,,U''!
-Skąd wiesz o drużynie?
-Mam swoje źródła.

_________________________
2/3
Miłego czytania.



sobota, 8 marca 2014

Ever Ever After #10 cz.1

S.O.S
3 stycznia 2015 

~Zayn~

Laura nie wracała przez 40 minut, a miała przerwę 20 minutową! Usłyszałem otwieranie drzwi wejściowych. Oparłem się o sofę i skrzyżowałem ręce na klatce piersiowej. Gdy do pokoju weszła Laura.
-Co?-powiedziała Laura.
-Nic, nic.-powiedziałem.
-Aha.
-Dlaczego cię nie było przez 40-ści minut? Hm?
-Spotkałam Agatę w parku i zapomniałam liczyć minut.
Westchnąłem i spojrzałem na Laurę.
-Nie patrz tak na mnie!-powiedziała moja żona.
-Dlaczego?
-Bo...bo tak!
-Laura...
-Nie!
-Spokojnie.
-Nie!
Zapadła głucha cisza.
-To ja...-przerwałem ciszę-Pójdę zrobić herbatę.
Laura tylko przytaknęła. Poszedłem do kuchni, wyciągnąłem z szafki dwa kubki. Zaparzyłem wodę w czajniku, kiedy usłyszałem głos, a raczej krzyk Laury.
-Co się stało?!-powiedziałem.
-Nic, nic.-powiedziała Laura z drugiego pokoju.
-Jesteś pewna?
-Tak, tak!
-Okey...

~Liam~

Wraz z Cinderellą i Tony'm, poszliśmy na zakupy do supermarket'u.
-Mamo, mamo! Mogę?-powiedział Tony do Cindi, wskazując na czekoladowego królika.
-Nie, maleństwo.-powiedziała Will.
-Dlaczego, nie?-powiedziałem.
-Nie chcę, żeby był cały na twarzy z czekolady.-powiedziała Will i poszła.
Wziąłem czekoladowego królika i wsadziłem do wózka.
-Tylko nic nie mów, mamie.-powiedziałem do Tony'ego.
-Dobrze.-powiedział Tony-Diekaje ci Liam.
Uśmiechnąłem się.

___________________________________________________________
Sorry! Za opóźnienie! Na kilka części będzie podzielony ten rozdział.




niedziela, 26 stycznia 2014

Ever Ever After #9

 All Over Again
2 stycznia 2015

~Harry~
-Ał!-powiedziałem-Susan znowu wpijasz mi kolano w mój kręgrosłup.
-Wybacz skarbie.-powiedziała Susan-Nie chciałam.
-Ta-a. Powtarzasz to cały czas.
-Ale na prawdę...
Odwróciłem się twarzą do Susan i położyłem mój palec na jej wargach.
-Nic nie mów.-powiedziałem.
Susan przewróciła oczami i wstała i usiadła na łóżku.
-Ej! Wracaj tu!-powiedziałem.
-Nie.
-Choć tu...
Susan nacyliła się i pocałowała mnie w usta. Kiedy uszłyszałem płacz małego dziecka.
-Pójde sprawdzić które płacze.-powiedziała Susan.
-Okey.-powiedziałem-Zawsze któreś z bliźniąt musi budzić się z płaczem?
-To są małe dzieci, Harry.-powiedziała Susan wstawając.
-Wiem.-powiedziałem obejmując Susan w tali-A nie mogą raz nie budzić się z płaczem i dać nam rodzicą  nacieszyć się sobą?
-Harry...
-No co?
-Nic.





~Laura~
-Ćwiczymy dalej.-powiedział Zayn.
-Ćwicze już godzine.-powiedziałam-Zróbmy przerwe.
-Nie.
-Już mam dość śpiewania wkółko.
-Ale to ci dobrze zrobi!
-Właśnie, że nie! Mogę stracić głos!
-Krzycząc nic sobie nie pomagasz, tylko pogarszasz!
Zapadła głucha cisza.
-Przepraszam-powiedział mój mąż podchodząc do mnie.
-Zostaw mnie!-powiedziałam robiąc krok w tył.
-Laura...
-Nie!
-Laura,skarbie.
-Zayn, nie! Zostaw mnie w świętym spokoju, muszę odechnąć od ciebie i od śpiewania.
-Spokojnie.
-Ale...
-20 minut wystarczy?
-Co?
-20 minut przerwy ci wystarczy?
-Tak, wystarczy.


~Cinderella~
Obudził mnie płacz Toniego, jak zawsze. Spojrzałam w lewo i zobaczyłam Liama, który jeszcze spał.

-Liam.-powiedziałam sturchając go łokciem.
-Co?-powiedział Liam wpółżywy.
-Znowu, nie poszłeś do siebie?-powiedziałam kładąc Toniego do łóżka.
-A miałem wracać do  swojego domu?
-Liam...
-No co?
-Dlaczego tu zostałeś?
-Bo cię kocham.-powiedział Liam całując mnie w policzek.
Zalałam się rumięncami i uśmiechnęłam się.
-Mama!-powiedział Tony i się do mnie przytulił.


~Susan~
-Harry.-powiedziałam.
-Tak?-powiedział Harry.
-Mógłbyś mi przynieść to pudłko, co jest w szafie?
-W sypialni?
-Tak!
Słyszałam kroki, kiedy nagle Harry wszedł do jadalni.
-Gdzie położyć?
-Tu. Na stole.
-Proszę.-powiedział Hazza, kładąc pudełko na stół-Po co ci one?
-Hm?
-Pudełko.
-Zdjęcia tam są.
-Aha.
-Ta-a.
-Darcy, słończe co robisz?
-Rysuje.
-Pytam się Darcy, a nie ciebie Suzi.
Westchnęłam i przewróciłam oczami. Spojrzałam na łóżeczko które stało obok mnie i leżało w łóżeczku Louis i Harriet. Uśmiechnęłam się.



~Laura~
Miałam 20 minut przerwy, uznałam, że pójde na spacer, żeby się przewietrzyć. Byłam w parku, kiedy nagle ktoś  na mnie wpadł.
-Patrz jak idziesz!-powiedziałam.
-Przepraszam.-powiedziałą wysoka ciemnoblondynka-Nie zauważyłam cię, spieszyłam się na spotkanie z chłopakiem.
-Nic się nie stało. Jestem Laura.
-Laura?
-Taaak...Znamy się?
-To ja Wika.
-Y?
-Ta która zawsze była mylona z Zuzą.
-Aaaa. To Ty. Nie poznałam cię.
-Nic sie nie stało. Ja ciebie też prawie nie poznałam.
Uśmiechnęłam się.
-Laura!-uszłyszałam za sobą, dobrze znany mi głos.
Odwróciłam się i zobaczyłąm Agate z wóżkiem idzącom w moją strone.
-Ja muszę już lecieć.-powiedziała Wika-Chłopak na mnie czeka.



__________________________________________________
Rozdział jest. Wybacie za takie opóżnienie, ale był mały brak weny.








 

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Na temat 9 rozdziału

 Więc tak. Rozdział może zostanie dodany w tym tygodniu. Otoż, uznałam, że napisze ten rozdział długi tak jak kiedyś napiszałam trzeci rozdział. Tak więc, czekajcie. 

piątek, 3 stycznia 2014

piątek, 27 grudnia 2013

Ever Ever After #8

Są  takie rzeczy w życiu, których nie chcemy znać
23 grudnia 2014  

~Cinderella~
Obudził mnie płacz Toniego. Przytuliłam małego chłopca to siebie.
-Spokojnie małeństwo.-powiedziałam-Jestem przy tobie.
Na szafce nocnej zabriwował telefon. Zostałam esemesa. Sięgnełam po telefon. Był to esemes od nikogo innego.

Od: Liam Payne
Od trzech dni, nie dzwonisz, nie piszesz. Co się stało?


Do: Liam Payne
Liam, chętnie bym ci powiedziała dlaczego nie piszę, ani nie dzwonie. Ale nie mogę. Wybacz.

Przycisnełam ,,wyślij''.  Kiedy telefon zabriwował. Zostałam esemesa, od osoby której nie chciałam widzeć.

Od: James Maslow
Cindi, skarbie. Jaki syn? Mój? Jeśli tak to mi odpisz. Proszę.

Skąd on ma mój numer?! Przecież, mam nowy numer komórkowy. A może. Jak sześć dni temu go przed przypadek spotkałam i jak zostałam esemesa to mógł zobaczyć mój numer komórkowy i zapisał. Szlak. Powiedzieć mu czy nie? To tak samo jak nie powiedzienie Liamowi, dlaczego przez trzy dni nie dawałam znaku życia. To jest takie trudne. Ah, Will, ty kopletna idiotko. Nigdy sobie życia nie ułożysz. 
-Mama.-powiedział Toni, wtulając się w moją klatkę piersiową.
-Jestem przy tobie, synku. Jestem.


~Liam~

Od: Cinderella Vandom
Liam, chętnie bym ci powiedziała dlaczego nie piszę, ani nie dzwonie. Ale nie mogę. Wybacz.

Przeczytałem, wiadomość od Will, tak ze sto razy. Już zaczynałęm zapamiętywać go. Dlaczego nie chce mi powiedzieć, dlaczego nie dawała przez trzy dni oznak życia? Martwię się o nią. Nawet zabardzo. Może do niej przyjadę? I zobaczę czy wszystko w porządku? Hm...Pojadę. Muszę. Zabardzo się martwie.



~James~
Dlaczego nie odpiszuje?! Nie wytrzymam! Jadę do niej!


~Harry~
Siedziałem na krześle, w szpitalu obok łóżka w którym leżała Susan. Jej klatka piersiowa podnosiła się, a następnie opadała. Wyglądała tak pięknie. Długie ciemneblond włosy opadały na jej ramiona, usta prawie otwarte, czekające na to kiedy ktoś je pocałuje. Harry! Potrząsłem głową żeby wymazać to myśl. 
Ale ona tak pięknie wygląda...
Harry, stary opanuj się!
Kim ty jesteś?
Tobą, głupku.
Ej!
No co?
Nazwałeś mnie ,,głupkiem'', czyli siebie samego też.
Pff.
Jakbym mógł to bym pocałował Susan.
To ją pocałuj!
Ale...
Tak, tak. Przed tem kazałem ci o niej nie myśleć, ale zmieniam zdanie. Nie chce się z tobą urzerać.
Wstałem z krzeszła i usiadłem na łóżku. Zaczełem pochylać się nad Susan. Mój oddech stawał się szybszy. Moja twarz była centymet od twarzy Susan. Nie mogę. Nie zrobie jej tego. Miałem się już odsuwać, kiedy ktoś złapał  mnie za plecy i pociągnoł mnie na dół, centralnie na Susan. Nagle Susan zaczęła mnie całować. Byłem w szoku, szybko wstałem odrywając się od Susan i stanęłem dwa centmetry od łóżka. Susan z pozycji leżącej, do pozycji siedzącej. Patrzyła na mnie swoimi brązowymi ślepiami.
-Hazza.-powiedziała Susan.
Nic nie powiedziałem. Nadal byłem zeszokowany.
-Hazza.-powtórzyła Susan.
Nadal nie odpowiadałem. Serce waliło mi jak szalone.
-Hazza.-powiedziała Susan z łzami.
-Nie płacz.-były to jedyne słowa jakie zdołały wypłynąć z moich ust.
Z policzków Zuzy spływały łzy.
-Nie płacz.-powtórzyłem.
Podeszłem do łóżka w którym siedziała i płakała Suzi. Usiadłem obok niej i objełem ją moim ramieniem.
-Sus...-powiedziałem.
Susan zaczęła głośnej płakać. Moje oczy stawały się wilgotne, kiedy nagle po moim policzku spłyneła jedna samotna łza.
-Nie płacz.-powiedziała Susan, ocierając moje łzy.
Spojrzałem na Susan, oczy miała mokre od łez, tak samo policzki. Wyglądała przepięknie. Prawą ręke trzymała na moim lewym policzku.
-Dam sobie radę.-powiedziałem.
-Właśnie widziałam.
-Sus...
-Hazza.
-Lubię jak tak do mnie mówisz.
Susan uśmiechneła się i szturchneła łokciem mnie w brzuch. Złapałem się za brzuch.
-Bolało.
-Miało boleć.
-Sus...
-Też cię kocham.-powiedziała Susan i pocałowała mnie w policzek-No to wracamy do domu.
-Co?
-Tak.
-Przecież dopiero co się obudziłaś!
-Wczoraj się na prawdę obudziłam.
-Co?!
-Tak. 
-Uduszę cię.
-Po co? Stracisz mnie na zawsze. A pomyślałeś kto pomoże ci zajmowaniu się trójką dzieci?
-Nie pomyślałałem.
-No widzisz.


~Cinderella~
Siedziałam w moim pokoju, Tony bawił się samochodzikami. Kiedy do pokoju wdpadła Clara.
-Co się stało?-powiedziałam.
-Liam i James, przyszli do ciebie.-powiedziała Clara.
-Co? Obaj?
-Tak.
-No pięknie.
-Obaj, domagają się z tobą pogadać.
-Świetnie.
-Co mam im powiedzieć?
-Przyprowadz ich tu.
***
Siedziałam na łóżku, Liam usiadł na krześle przy moim biurku, a James oparł się o biurko.
-Słucham.-powiedział równocześnie Liam z Jamesem.
Dziwne do uczucie, widzieć swoją dawną miłość i obecną w jednym pokoju.
-Nie wiem jak zacząć.-powiedziałam-Liam. Przepraszam, za to, że nie dawałam oznak życia. Nawzględy syna.
Wskazałam na małego brązowo włosego chłopczyka, próbującego się wdrabać na moje łóżko. Pomogłam Toniemu wdrapać się na łóżko i posadziłam go na moich kolanach.
-Syna?-powiedział Liam.
-Tak. To jest Tony.-powiedziałam-Proszę, James. Masz odpowiedz. To jest Tony twój syn.
-Pragnęłem go zobaczyć.-powiedział James.
Widziałam na twarzy Liama, szok i wytłumaczenia.
-Liam.-powiedziałam.
-Co?-powiedział Liam-Też będe służył to tego, że cię zapłodnie?! I ty mnie zostawisz?!
-Nie.-powiedziałam wstając z łóżka i podchodząc do Liama-To co było między mną i Jamesem było dwa lata temu, byłam wtedy głupia i młoda. A ciebie, nie mam zamiaru zostawić, nawet jeśli będe z tobą w ciąży. Jamesa, zostawiłam tylko dlatego, że mnie mieliśmy dla siebie czasu.
-Między nami też nie będziemy mieli dla siebie czasu.
-Dlaczego?
-Wyjeżdzam przecież w trasy, nie ma mnie przez prawie 10 mięsięcy.
-Chodzę na studia, mam przecież Clarę i Toniego. Dam się radę bez ciebie. Uwierz mi.
-Wybaczcie, że wam przerwę, ale mam pytanie.-powiedział James.
-Mów.-powiedziałam.
-Czy mógł bym odwiedzać mojego syna?
-Oczywiście.
-Dzięki. 

***
Udało się. Nie straciłam Liama, a James poznał prawdę.  Myślałam, że nie uda mi się, a jednak.
-Cece jesc.-powiedział Toni.
-Już, ci coś przyniosze do jedzenia.-powiedziałam.
Wyszam z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Weszłam do salonu i zobaczyłam Clarę siedzącom na kanapie i do tego z dziewczyną!!! Co?! Moja najlepsza przyjaciółka jest lesbijką?! Nie wierze! 
-Ekhm.-powiedziałam.
Clara szybko oderwała się od dziewczyny.
-Em, Cindi.-powiedziała Clara.
-Jesteś lesbijką?
-Nie dokończa.
-Nie dokończa?! A co widziałam przed chwilą?
-Cidi, możemy porozmawiać w kuchni?
-Tak jasne.
Weszłam z Clarą do kuchni.
-Gadaj.-powiedziałam.
-Jestem lesbijką nie dokończa.
-To znaczy?
-Że intersują mnie kobiety i też mężczyzni.
-Yhm. Już ci wierze.
-Jakbym była prawdziwą les, to byś się już dawno dowiedziała.
-Clara, jesteśmy przyjaciółkami od piaskownic, przecież wiesz, że możesz mi zdradzić swoje sekrety.
-Prawda. Pójde i porozmawiam z nią.
-Dobra. Wiedz, że zawsze będe cię kochała jak siostrę, nawet jeśli będą cię intersowały tylko kobiety.
-Dobra, dobra. Bo się zarumienie.

_________________________________________________________________
Rozdziałek, taki po świętach. :) A i dziękuje za +4000 wyświetleń!