piątek, 20 września 2013

Uprowadzenie #14 (ostatni)

Przygoda
8-9 kwietnia 2013
Oczami Zuzy

Schodziłam schodami na dół. Gdy zeszłam zobaczyłam mojego wujka.
-Dziecko, jak ty urosłaś!-powiedział mój wujek.
-Bo dzieci, rosną szybko, wujku Harrisonie.-powiedziałam.
Tak moim wujkiem jest Harrison Ford. Bardziej ,,przyrodnim'' wujkiem, moja mama jest jego adoptowaną siostrą.
-Co cię tu do nas sproawadza?-powiedziała moja mama.
-Nie mogę odwiedzić mojej siostry i jej rodziny?
Odwróciłam się na pięcie, szłam na palcach.
-Susan, gdzie ty się wybierasz?-powiedział mój wujek.
Odwróciłam się.
-Yyy...
Uszłysałam z tyłu kroki, odwróciłam się i zobaczyłam Harrego.
-Jestem Harry Styles.-powiedział Harry .


Dzień później...

Dzisiejszy dzień był męczoncy. Musiałam co przerwe chodzić z Agatą do toalety. Bo ciąża.
-A co Louis powiedział ci jak się dowiedział?-powiedziałam.
-Że jest tym zeszokowany, no i też jest szczęśliwy.-powiedziała Agata-A co z Michałem?
-Michałem? A, on został taką o kare.
-A jaką?
-Jak wiem pomaga sprzątaczką sprzątać do końca tego roku szkolnego.
-Haha, dobre. Od prowadzić cię do domu?
-Jasne.
-Mam przy sobie MP3.







Doszłyśmy do mojego domu. Pożegnałyśmy się i ja weszłam do domu.


Oczami Laury

-Jesteś pewien, że to wypali?-powiedziałam dotrzymując kroku Zaynowi.
On mnie kochał, a ja odwzejmiałam jego uczucie. Szliśmy na jezioro, bo tam były domki nad jeziorem gdzie mieszkali One Direction, do czasu kiedy nie odnajdzię się Zayn.
-Jasne, że wypali.-powiedział Zayn-Wiesz co masz robić?
-Tak.


Oczami Harrego

Siedziałem na ganku wraz z Zuzą, Zuza miała na uszach słuchawki i śpiewała jakąś piosenkę.

So are you ready?
Did ya eat?
Do you have the energy?
Are you reloaded?
Are you able to stay on your feet?
Don't want you passin' out
After a couple of hours of beats
We're gonna keep goin', and goin', and goin'
Yeah, cuz


Szturchnęłem Zuze, ona ściągła sluchawki i spojrzała na mnie. 
-Co?-powiedziała Zuza.
-No bo....
-Cześć.-uszłyszałem czyjś głos, znany mi.
Spojrzałem i zobaczyłem Zayna.
-Zayn?-powiedziałem.
-Tak to ja.-powiedział Zayn.
-Myślałem, że zostałeś porwany!
-Tak, ale zostałem wywieziony do jakiegś lasu, no i ona mnie znalazła.-powiedział Zayn wskazując na drobną blondynkę, była to Laura.
-Laura, ty go znalazłaś?-powiedziała Zuza.
-Tak.-powiedziała Laura.
-Louis, Liam i Niall wiedzą, że wróciłeś?-powiedziałem.
-Tak wiedzą. A jeszcze jedno dziś wyjeżdzamy z stąd.

Oczami Agaty

-Czyli to koniec?-powiedziałam z oczami z łzami.
-Nie.-powiedział Louis podchodząc do mnie.
-Wrócisz do swojego dawnego życia i o mnie i o naszym dziecku zapomnisz!
-Wcale, że nie.
-A jeśli?
-Zabiorę cię ze sobą.
-Co?
-No tak. Skoro mówisz, że mogę o tobie zapomnieć, to więc wezmę ciebie ze sobą w trasę.
-Bardzo chętnie. Tylko moi rodzicę się nie zgodzą.
-Zgodzili się.
-Co? Jak to?
-Normalnie. Powiedziałem im, że chcę cię mieć przy sobię więc się zgodzili, nawet dali mi walizkę dla ciebie. 
-To wspaniale! Ale musimy wziąć Zuzę.
-Po co?
-Ona jest moją opiekunką.
-Y?
-Jestem w ciąży. Hello. Tak więc moi rodzice powiedzieli, że Zuza ma się mną zajmować dopóki nie urodzę dziecka.
-Okey. Coś spróbuję wymyślić.


Oczami Zuzy

Wbiegłam do mojego pokoju. Harry wyjeżdza w trasę, a ja tu zostanę. Do oczu napłyneły mi łzy, zaczełam płakać. Uszłyszałam pukanie do moich drzwi.
-Nie chcę z nikim rozmawiać!-powiedziałam.
-Nawet z własnym wujkiem?-uszłyszałam za drzwiami głos mojego wujka.
-Z nikim!-powidziałam rzuczając poduszką w drzwi w tym samym momencie kiedy weszed mój wujek.
-Rzuczas w własnego wujka?
-Nie chciałam.
-Ktoś chce się z tobą widzieć.
-Nie chcę nikogo widzieć.
-To ten dupek, co wyjeżdza.
Uśmiechnęłam się.
-Wujku Harrisonie, ty zawsze umiesz poprawić mi humor.
-Miło to wiedzieć. To powiedzieć mu, że nie chcesz rozmawiać?
-Nie. Porozmaiwam z nim.
-Dobra.


***
-Czego chcesz?-powiedziałam, gdy Harry weszedł do mojego pokoju i zamknął drzwi.
-Przepaszam.-powiedział Hazza.
-Za co mnie przepraszasz? To, że wyjedzasz?!
-Nie za to tylko, za to, że chcę żebyś jechała ze mną w trasę.
-Co?
-Tak.
-Po co ci ja tam?
-No więc, z Louis bierze Agatę, a Agata chcę żebyś jechała.
-A ty?
-Też chcę, żebyś jechała.
-Nie wiem czy to dobry pomysł.
-Twoi rodzice się zgodzili.
-Co?
-Pytałem ich i się zgodzili.
-Wspaniale. Idź muszę się spakować!
-Kocham cię.-powidział Hazza pocałował mnie w policzek.
-Wiem.-powiedziałam i przyciągnełąm Harrego do siebie i zaczełam się z nim całować.


Moje życie, to jest dopiero frajda! Dobra żartuję. 



KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ

______________________________
To ostatni rozdział tej części, ale nie płaczcie.
Zobaczymy się następnym razem.








czwartek, 19 września 2013

Uprowadzenie #13

Od nienawiści do miłości
8 kwietnia 2013 roku.

Oczami Agaty

Ubudziłam się, kręciło mi się w głowie. Mdliło mnie strzasznie, nie wiedziałam co się dzieję. Szybko pobiegłam do toalety i zwymiotowałam. Myśłałam, że to za trucie, ale jednak. Szybko sięgłam po kosmetyczkę mojej siostry, przeszukałam kosmetyczkę i znalazłam testy ciążowe. Nie jestem pewna czy to jest ciąża, ale miliłam się. Test wykarzał, że jestem w ciąży! W ciąży! Poszłam do mojego pokoju się przebrać. Ubrałam na siebie https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEha2wwXXLdaSmBhar5Bbuw69sjvnpU2CtR6IPmLHXeCpOqnz9ouBvBRVo_Tpj2GsG7N-P7bocuD8OGL4cXE4SzHab5evCJQtA-WegBbzFkLBUNP81c4_dpio1z2nku-bjc2bsd6xXcU7sTk/s1600/e2977l74.png . Kto jest ojcem dziecka? O nie. To nie prawda. Louis jest ojcem?! Co ja mu powiem? A co rodzicom? Muszę wziąć się w garść i zajdę na dół i powiem  o ciąży. Zeszłam na dół, mama, tata i siostra byli w jadalni.
-O, Agatko zeszłaś na dół.-powiedziała mama-Zjedź śniadanie.
-Nie dziękuje.-powiedziałam-Chcę wam coś powiedzieć.
-Mów słończe.-powiedział tato.
Wzięłam głęboki wdech, zamknęłam oczy.
-Jestem w ciąży.-powiedziałam.
Spojrzałam na rodziców mieli zdziwione miny. Wiem co będzie krzyk i szlaban do końca życia.
-To wspaniała nowina.-powiedziała mama.
-Przyjme tą karę...Co?
-Co?!-powiedziała Kamila-Cieszycie się, że ona jest w ciąży?! Na mnie to byście krzyczeli!
-Kamilo uspokuj się.-powiedział tato.
-To ja wiem kto jest ojcem twojego dziecka.-powiedziała Kamila-To ten niejaki Louis który jest od ciebie o sześć lat starszy.
Wypaplała to. Ale skąd to wie? Zuza. Uduszę cię Zuza, za to. 


Oczami Louisa

Stanęłem autem pod dom Agaty. Z tyłu Harry z Zuzą o coś się sprzeczali. Gdy nagle weszła Agata do auta. Była czymś zmartwiona. 
-Ta dwójka.-powiedziałem.
-Nie przeskadza mi.-powiedziała Agata-To jedziemy?
-Jasne.
Samochód ruszył. Włączyłem radio leciała jakaś tam Polska piosenka.
-Uwielbiam tą piosenkę!-powiedziała Zuza
-A jest jakaś której nie lubisz?-powiedział Harry
-Są.-poweidziała Zuza- Ale piosenka ,,1 2 w góre ręce'' z polskich najbardziej lubię.



Oczami Zuzy

-Laura!-powiedziałam odbiegając do mojej przyjaciółki Laury.
-Zuza!-powiedziała Laura-A gdzie twój ogon?
-Mój ogon?
-No Agata.
-Jestem.-powiedziała Agata trzymając za ręke Louisa.
-To widzimy się później.-powiedział Louis przyciągając do siebie Agatę i ją pocałował.
-Zaraz zwymiotuje.-powiedziała Laura.
-Ciesz się, że to nie to gorszę.
-Pff.
Agata odsuneła się od Louisa. Louis miał już odchodzić gdy nagle, podbieg do niego Michał i walnął go w twarz.
-Michał!-powiedziała Agata-Oszalałeś?!
Michał nie zwracając na słowa Agaty, walnął ją i straciła przytomność. Louis widząc, że Agata leży nieprzytonma na ziemi. Wkurzył się i zaczął się bić z Michałem.
-Czy oni porwariowali?-powiedziała Laura.
-Na to wygłada, że tak.
-Zabierzcie z stąd Agatę!-powiedział Louis-Macie kluczyki! Harry zawiezie was do szpitala!
Złapałam kluczyki, Laura podniosła Agatę i truchtęm biegłyśmy do auta Louisa.


Oczami Harrego

Siedziałem samotnie w aucie Louisa. Gdy nagle otworzyły się drzwi i do auta wpadła Zuza i jakś drobna blondynka, trzymająca za ramię Agatę.
-Co się stało?-powiedziałem.
-Agata straciła przytomność.-powiedziała Zuza-Musim ja zawieść do szpitala.
-A gdzie jest Louis?
-Louis jest teraz czymś zajęty.-powiedziała drobna blondynka- A jeszcze jedno, jestem Laura. Znasz mnie jako panienka Dawson.
-A no tak to ty.
-Harry prowadzisz.
-Dlaczego ja?
-Bo my nie mamy prawa jazdy.
-Zgoda.
Usiadłęm na miejscu kierowcy, Zuza usiadła po mojej prawej, Laura wraz z nieprzytomną Agatą siedziały z tyłu.


Oczami Laury

Siedzieliśmy nie cierpliwie, przed salą w której lekarze wzieli Agate. Zuza próbowała nie okazywać zdenerwowania, ani też smutku. Harry coś tam sobie liczył. 
-Louis.-powiedział Harry
-Ta-a.-powiedział Louis-Co z Agatą?
-Nie wiem tego jeszcze.-powiedziała Zuza.
-Louis, stary jak ty wyglądasz.-powiedział Hazza.
Louis był cały mokry, do tego jeszcze miał podbitę oko.
-E, tam. Da się żyć.
-Michał, jest człowiekiem nerwowym, no i zakochany w Agacie.-powiedziała Zuza.
Z sali wyszedł lekarz, wszyszczy wstaliśmy i czekaliśmy co powie.
-Waszej przyjacółce nic nie jest.-powiedział lekarz- Straciła przytomność, czasami to się zdarza. Panienka Lunatic musiała być czymś zeszkowowana i też coś ją martwiło. 
-A wie pan, może co?-powiedział Louis.
-Ciąża.-powiedział lekarz.
-Ciąża?-powiedział Louis wraz z Zuzą.
Agata jest w ciąży? Będzie miała dziecko? No to sę zrobiła.


Oczami Zayna

Siedziałem przywiążany, ręce mi zdrętwiały od tego przes czały czas trzymania w jednej pozycji prze całą noc i prawie dnia. Drzwi się otworzyły i do pokoju weszła, ona. Ta która mnie tu przywiazała.
-Jak minął ci dzień?-powiedziałem.
-A. Tak sobie.-powiedziała Laura, bo tak miała na imię.
-Mówisz tak, żebym się nie martwił.
Ja się o nią martwie? Przecież jej  nienawidzę. Laura podeszła do mnie i rozwiązała mi ręcę i nogi. Wstałem, a ona odeszła.
-Coś się działo. I cię to martwi. 
-Agata.
-Co, Agata?
-Straciła przytomność i jest w ciąży! A ojcem dziecka jest Louis.
-Louis?!
-Tak on!
Laura zakryła twarz rękami. Podeszłem do niej i ją przytuliłem.
-Kochana, nie powinasz mi to ukrywać.
,,Kochana''. Czy ja to powiedziałem?
-Nie mam ochoty rozmawiać.
-A całować?
Przybliżyłem moją twarz do twarzy Laury i zaczełem ją całować.   Nienawidziłem jej, ale teraz czuję, że ta nienawiść to naprawdę była miłość. Kochałem ją. Laura zaczeła sie od demnie odsuwać, chciałem żeby ta chwila twała wiecznie.
-Kocham cię.-powiedziałem.


Oczami Zuzy

-Martwi cię stan Agaty?-powiedział Harry.
Byliśmy w moim pokoju. On siedział na moim łóżku, a ja przechadzałam się po pokoju.
-Tak.-powiedziałam podchodząc do radia i wsadająć pierwszą lepszą płytę i włączyłam radio.-Znam Agatę tak jakby od piaskownicy. Była moją jedyną przyjaciółką w Polsce. 
-Y?
-Mieszkałam, albo w Londynie, albo w Karifolni, a czasami w Polsce. 
Radiu leciała piosenka Hatsune Miku - Neverland.

Harry obiął mnie w pasie, zgarnął mi z czoła włosy.
-Rozumiem.-powiedział Hazza-Troszczysz się o nią. 
-Troszczę się. Traktuję Agatę jak siostrę, której nigdy nie miałam.-powiedziałam.
-Kocham cię.-powiedział Hazza całując mnie w czoło.
-Wiem o tym.-powiedziałam.
-Zuza!-uszłyszałam krzyk mojej mamy.
-Tak mamo?
-Zejdz na dół! Mamy gościa!
Jakiego gościa? Spojrzałam na Harrego i wyszłam z pokoju.



_______________________________
Rozdział jest.
A dziękuje za kawałek pomocy, Laura :)
Dedykacja dla: Agaty i Laury
:)








poniedziałek, 16 września 2013

Uprowadzenie #12

Prawda
3 kwietnia 2013
Oczami Agaty

Obudziłam się. Spojrzałam na Louisa, on się do mnie uśmiechnął i zaczął mnie głaskać po głowie.
-Ta noc była wspaniała.-powiedział Louis.
-Tak.-powiedziałam.
Louis zbliżył się bardziej do mnie, że jego nagie ciało dotykało mojego nagiego ciała, nagle zaczął mnie całować i powróciliśmy do tego co działo się między nami w nocy.

Oczami Zuzy

-Sus. Wstawaj.-uszłyszałam jakiś męski głos-Sus, wstawaj. Czas do szkoły.
-Mi się nie chcę wstawać.-powiedziałam.
-Zuza.
Poczułam, że mi zimno, zaczełam szukać koutry, otworzyłam oczy i zobaczyłam Harrego bez koszulki stojący obok mnie.
-Harry.-powiedziałam-To łóżko jest wygodnę.
-Wstawaj, umyj się i przebierz się. Musimy iść po twoją koleżankę
-Dobra, dobra wstaję. Zadowolony?


***
-Louis no otwórz te drzwi!-powiedział Harry dzwoniąc poraz kolejnym dzwonkiem do drzwi.
-A sprawdzałeś czy drzwi są otwartę?-powiedziałam łapiąc za klamkę i otworzyłam drzwi-Wala!
Harry przewrócił oczami i weszliśmy do środka. Z góry wydopywały się dziwne dźwięki.
-Czy oni robią to co myślę?-powiedziałam.
-Na to wygląda.-powiedział Hazza.
-Fuj.
-Kiedyś ciebie też to spotka, skarbie.
-Ta-a za milion lat.
Harry się uśmiechnął i weszliśmy po schodach na górę, a co stopień dźwięki stawały się głośniejsze.
-Chyba zwymiotuję.-powiedziałam.
-Najbardziej co mnie dziwi to,że Louis poszedł do łóżka z dziewczyną która jest od niego o sześć lat młodsza.-powiedział Harry.
-I teraz bardziej mnie to mdli.
Podeszliśmy do drzwi z których wydobywały się dźwięki. Harry zapukał do drzwi i naglę dźwięki ucichły.
-Kto to?-powiedział ktoś za drzwiami.
-Louis, stary otwórz te drzwi, za nim zrobię to ja.-powiedział Hazza.
-To niemożliwe.-powiedział Louis.
-Dlaczego niemożliwe?
-Bo ja i Agata jesteśmy nadzy.

***
-A ty tak na serio, ty i on?-powiedziałam.
-Tak.-powiedziała Agata.
-Uświadamiasz sobię, że on jest od ciebie o sześć lat starszy?
-Przerwa się skończyła. Zaczynamy lekcję.-powiedział pan Styles-Dziś na lekcji będziemy mówić o rozmnażaniu się.
-O, Aga coś dla ciebie.
-Zatkaj się.
-Nie.
-A jak cię uduszę, to się zatkasz?
-Panienko Lunatic i panienko Peace zaraz wasz rozsadę.

Oczami Laury

-Zuza ile jeszcze do dzwonka?-powiedziałam, a raczej szepnęłam.
-Trzy minuty.-powiedziała Zuza.
Świetnie. Jak chcę inną lekcję!!!

***
-Co teraz mamy?-powiedziała Agata.
-Plastykę.-powiedziała Zuza.
-Czyli dziś na dworzę. Jeeeeeej!!!!
-Ta-a.-powiedziałam.
Wyszłyśmy na dwór.
-No to gdzie siadamy?-powiedziałam.
-No jak to gdzie? Przy ulubionym drzewie Zuzy!

3 godziny póżniej...

Oczami Zuzy.

-Już jestem!-powiedziałam ściągając buty.
Weszłam do salonu, mama robiła coś na laptopie.
-Cześć, mamo.
-Część córcia.-powiedziała mama-Jak tam w szkole?
-A, same nudzy.
-Aha.
Weszłam po schodach na górę. Podeszłam do drzwi do mojego pokoju i je otworzyłam. Rzuciłam torbę pod biurką i zaczęłam nucić Big Time Rush-Big Time

Oh oh, oh ooooh
Oh oh, oh ooooh
Oh oh, oh ooooh

Make it count, play it straight
Don’t look back, don’t hesitate

When you go

Big time








Baby You light up my world
like nobody else
the way that you flip your hair
gets me overwhelmed
but when you smile at the ground
it ain't hard to tell

Odwróciłam się i zobaczyłam Harrego.
-Po co przyszedłeś?-powiedziałam.
-Nie mogę przestać o tobie myśleć.
-Hazza, ty jesteś nauczycielem, a ja jestem uczenicą, to jest zabronione i karane w szkole. Za romans nauczyciela z uczniem.
-Słończe, oni nic nie wiedzą o nas.
-A co jeśli się dowiedzą?
-Nie dowiedzą się. Zwolniji mnie.
-Co?
-Tak. Bo widzisz, rozpraszam młode kobiety i się dekoncentrują i  dla tego zostłem zwolniony.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Przepływało mi do ust tylko jedno słowo.
-Kocham Cię.
-Ja ciebie jeszcze bardziej.

_______________________________
Miłego czytania!
Dedykacja dla: Agaty i Laury

sobota, 14 września 2013

Uprowadzenie #11

Miłość na wezwanie
2 kwietnia 2013
Oczami Zuzy

Wczorajszy dzień był nawet całkiem przyjemny. Ten pocałunek...Nie! Ta woda utleniona musiała mi się dostać do mózgu. Eh. Ta pasta smakuje jak papier. Co? Co ja gadam.Wyszłam z łazienki i poszłam do mojego pokoju, podeszłam do szafy. Co ja dziś na siebie ubiorę? Hm? A może to? http://m.ocdn.eu/_m/0cccdaab401588a874ad888252e1ec12,62,37.jpg Tak, to. Zeszłam na dół i zobaczyłam, że Adrian siedzi przy stole.
-Ja może dziś, pójde na nogach do szkoły. Co ty  na to?-powiedziałam.
-Idz-powiedział Adrian.
-Okey.-powiedziałam.
Wyszłam na dwór, wiał letki wiaterek, nawet było ciepło. Otworzyłam brankę i wyszłam. Nagle zauważyłam podjeżdzajądze auto. W tym aucie siedział Harry. Tylko jego tu brakowało.
-Podwieżć panią?-powiedział Harry.
-Nie dziękuje. Przejde się.-powiedziałam.
Już miałam odejść gdy Harry złapał mnie za ręke.
-Co chcesz?-powiedziałam.
-To tak się wita swojego chłopaka?-powiedział Harry wychodząc z auta.
-Chłopak? To, że poprosiłam cię żebyś mnie pocałował, nie świadczy o tym, że jesteś moim chłopakiem.-powiedziałam-Mógł byś puścić moją ręke.
-Nie.-powiedział Hazza-Sus, posłuchaj, podobasz mi się. Kocham Cię.
,,Kocham Cię''. On mnie kochał?  On piosenkarz z znanego na całym świecie boybandzie, zakochał się  w zwykłej i skromnej dziewczynie?
-Jesteś łajdakiem.
-W twoich ustach brzmi to słodko.
-Pocałuj mnie, a będzie to brzmiało jeszcze bardziej słodko.
Pocałował mnie.  Zaczełam się delikatnie od niego odsuwać, a on jeszcze bardziej pogłębił pocałunek.
-Wystarczy.-powiedziałam odpychając Harrego od siebie.

-Sama prosiłaś żebym cię pocałował.
-Kocham Cię!-powiedziałam szybko zakrywając usta. 
Harry się uśmiechnął i obiał mnie w pasie.
-Nie ukrywaj tego, Sus.
-Jestem idiotką.
-A ja jestem zakochanym mężczyzną w dziewczynie która jest od demnie o trzy lata młodsza.
-To jedziemy do szkoły?
-Do szkoły? Nie. Dziś nie. Jedziemy na jezioro. Louis mówił, że dziś ma być ognisko, tak więc. Będziemy dam chwile siedzieć, następnie przywiąze cię do domu, żebyś mogła ićś na lekcje baletu i póżniej po ciebie przyjadę i pojedziemy na ognisko. Jedziesz?
-Tak, jadę. 


14 godzin później...

Oczami Julki

Obudziłam się i zobaczyłam czująś twarz. Była to twarz mężczyzny
-Witaj, znów w świecie żywych.-powiedział nieznajomy mi mężczyzna-Mam na imię Niall. A ty jak masz na imię?
-Masz na imię Niall? Niall Horan?-powiedziałam siedając.
-Tak. Dziwi cię to?-powiedział Niall.
-Tak. Trochę.-powiedziałam.-Mam na imię Julia.
-Mogę ci mówić Juliet?
-Możesz.
-To chodz.
-Ale gdzie?
-No na ognisko.

Oczami Harrego

-Wziełaś, to co trzeba?-powiedziałem, kiedy Zuza weszła do auta.
-Tak.-powiedziałam-Musiałam powiedzieć rodzicą, że rodzice Agaty wynajmują domek nad jeziorem i, że ja i Agata nocujemy tam i , że robimy ognisko. A jeszcze jedno, przypomni mi jutro, że mam lekcje grania na fortepianie.
-Na fortepianie?
-To długa historia.
-Aha. To ruszamy. 

Jechaliśmy długo. Zuza była ubrana w http://2.bp.blogspot.com/_zBXgjso1gCs/TQUuoRcpE1I/AAAAAAAAAFw/lEgUY6C-tLM/s1600/zestaw+3.jpg . Podgłośniłem radio. Leciała właśnie piosenka Katy Perry-Firework .


'Cause baby, you're a firework,
Come on show 'em what you're worth.
Make 'em go, "Aah, aah, aah",
As you shoot across the sky.
Baby, you're a firework,
Come on let your colors burst.
Make 'em go, "Aah, aah, aah",
You're gonna leave them all in awe, awe, awe.


Uszłyszałem jak Zuza, śpiewa piosenke. W jej ustach refren brzmi wspaniale. Piosenka się skończyła się i zaczeła się następna. Little Thing.  
Your hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
And it all makes sense to me.

I know you've never loved the crinkles by your eyes, when you smile.
You've never loved your stomach or your thighs.
The dimples in your back at the bottom of your spine.
But I'll love them endlessly.

I won't let these little things slip out of my mouth.
But if I do it's you, oh it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.


-Nie lubisz jak ktoś cię słucha. Tak?-powiedziałem.
-Co? Nie lubie, ale nie umię się powtrzymać.-powiedziała Zuza.
Silnik zgasł.
-No to jesteśmy na miejscu.


3 godziny później...

Oczami Zuzy

Ognisko był wspaniałe! Piekliśmy kiełbaski i pianki. Niall grał na gitarze wszyszczy śpiewaliśmy. I Julkce powróciła przytomność. I najwidoczniej Julka podobała się Niallowi, on jej. Brakowało tylko Zayna. A Zayn był pewnie nadal przywiązany do krzeszła w pokoju Laury. Dziwie się, że Niall nie zaprosił Laury na ognisko. Mówi się trudno. Buty na obcasie wkurzały mnie. Pierwszy raz je ubrałam i pierwszy raz chodziłam na obcasach. Czasami traciłam równowagę i upadałam, a raz złapał mnie Harry. Wszyszczy poszli do swoich domków,  a ja szłam za Harrym. Weszłiśmy do środka domku. Usiadłam na sofie w salonie. Ściągłam buty i oddedchnęłam z ulgą.
-Następnym razem nie ubiore butów na obcasie.-powiedziałam.
-Nie będe mógł cię już łapać, jak upadasz.-powiedział Harry siadając obok mnie.
-Będą inne okazję, żebyś mnie złapał.
-Mam taką nadzieje.
Uśmiechnęłam się i pocałowałam Harrego w policzek. Harry wsatł i wyciągnął w moją strone rękę. Złapałam go za rękę i poszliśmy na góre. Sypialnia była wielkością średnia, był balkon. Spytałam się Hazzy gdzie jest łazienka i poszłam się przebrać w łazięce. Gdy wróciłam Hazza był już bez koszulki, był w samych majtkach.
-Jesteśmy parą prawie dzień. A ty już do majtek się rozbierasz?
Harry się zaśmiał i podszedł do mnie i obiął mnie w pasie.
-Może jesteśmy tylko jeden dzień parą, to nie znaczy, że mnie mogę chodzić w samych majtkach po moim tym czasowym domu.
-Nie gadaj, tylko całuj!
I się pocałowaliśmy.

Oczami Agaty

Louis prowadził mnie na górę. To tam pierwszy raz się poznaliśmy. Stałam tyłem do łóżka, byłam w patrzona w Louisa.
-A może tak...-powiedział Louis.
-Co?-powiedziałam.
Louis zaczął mnie całować spadliśmy na łóżko, Louis zaczął mnie rozbierać, a ja jego. Czułam na sobie dotyk zimnych rąk Louisa, na moim nagim ciele.
Ah. To jest najwspanialsza noc w moim życiu. 





_______________________________________________________________
Mam vene! I dodaje rozdziały! Aga, nie zabij mnie. Plis! Za tą końcówkę. 







czwartek, 12 września 2013

Uprowadzenie #10

Koniec stowarzyszenia sióstr
1 kwietnia 2013
Oczami Zuzy

Wraz z Agatą siedziałyśmy na podwórku słuchając muzykę na słuchawkach. Czekając na zebranie naszej packi, na koniec dnia. Agata ma tyle muzyki na MP3, że hej. Gdy zaczęłyśmy słuchać Rin Kagamine-Daughter of Evil.

Podbiegła do nas Karolcia, trzymająca w ręku telefon. Karo była cała zdyszana.
-Karo, co się stało?-powiedziała Agata.
-Wika....zzzzłamała....pppp....rrrr....zzzysięge.-powiedziała Karolcia łapiąc oddech.
-Złamała?-powiedziałam.
-Tak.-powiedziała Karolina.
-Skąd wiesz?-powiedziała Agata.
-Zrobiłam jej zdjęcie, jak całowała się z tym Lukiem.
-Co?!-powiedziałam równocześnie z Agatą.
-Hejka, dziewczyny. No to zaczynamy zebranie?-powiedziała Wika.
-Tak. I zaczniemy oto od tego, że złamałaś przysięgę!-powiedziała Karolcia.
-Co?!-powiedziała Wika-Nie masz dowodów.
-A o tuż mam.-powiedziała Karolcia dając przy twarz Wiki telefon.
-Skąd możesz wiedzieć, że to ja?
Spojrzałam na miejsce gdzie siedział Kacper, siedział nie daleko nas. Poszedł do niego Luke, coś mu szepnął do ucha.
-Co?!-powiedział Kacper-Całowałeś się z Wiką?!
-No to mamy dowody.-powiedziała Agata.
-Przysięgłyśmy, że tylko jedna z nas może mieć chłopaka. To tak to ustaliłaś.
-Czyli można powiedzieć, że to koniec Stowarzyszenia sióstr?-powiedziała Agata.
-Tak.-powiedziała Wika-To koniec. Możecie się rozejść.
Powiedziała Wika i każda z nas poszła w inną stronę.
-Zuza!-krzyknęła za mną Agata.
-Co?
-Mogę ci potowaszyszyć?
-Jasne.
-Chcesz słuchać?
-Dobra.
Agata podała mi jedną słuchawkę od MP3 i słuchałyśmy muzyki.








Szłyśmy ulicą Paradowską, gdy nagle podjechał jakiś samochód.
-Co tak Panienki same idą.-powiedział mężczyzna prowadzący auto.
-Louis.-powiedziała Agata prawie odruwając mi słuchawkę wraz z uchem.
-Auł.-powiedziałam łapiąc się za ucho. 
Ale Agata nie zauważyła mnie była zajęta swoją miłością.
-Gdzie idziecie?-powiedział Louis odginając włosy Agaty.
-Zaprowadzam Zuzę do domu.-powiedziała Agata-Jej rodzice pracują, a starszy brat jej odbiera jej młodszego brata.
-Aha.-powiedział Louis-To może chcecie się wybrać do nas, na jezioro. Co wy na to?
Agata spojrzała na mnie błagająco, ja tylko westchnęłam i pokiwałam głową, że tak. Agata aż kpiła radością. 
-Dobra.-powiedział Louis-Aga, chodz, usiądziesz po mojej lewej. A ty Zuza usiądziesz z tyłu.
Okey. Ja  i tył. Coś wspaniałego. Agata wsiadła do auta. Złapałam klamkę otworzyłam drzwi i zobaczyłam siedzącego z tyłu Harrego. Wsiadłam do samochodu, zamknęłam za sobą drzwi i zapięłam pasy.
-Te wasze Polskie auta, są nie wygodne.-powiedział Louis.
-Co masz na myśli, skarbie?-powiedziała Agata.
-To, że on zawsze wsiada prawą stroną, żeby kierować, a nie z lewej.-powiedział Harry.
-Mój brat kiedyś wsiadł  do tyłu, żeby kierować, a tu nagle brak kierownicy!-powiedziałam.
Samochód ruszył, mdliło mnie rozmowy Agaty i Louisa. Nagle w radiu zaczęła lecieć piosenka Celiene Dion ,,My Heart Will Go On'', uwielbiam tą piosenkę.

Louis i Agata zajęci byli swoją rozmową, a Harry był w patrzony w okno. Więc zaczęłam śpiewać. Poczułam jak ktoś dotyka mojej ręki. Był to Harry.
-Pięknie śpiewasz.-powiedział Harry.
-Dziękuje.-powiedziałam.
-Śpiewaj dalej.-powiedział Hazza.
-Nie chcę.
-Czemu?
-Nie lubię jak ktoś mnie słucha jak śpiewam.
-A mi się podoba jak śpiewasz. To co?
-Nic.
-Nic?
-Możemy nie wracać do lekcji?
-Nie możemy.
Harry patrzył uważnie na mój naszyjnik. Złapał naszyjnik.
-Nie wiedziałem, że ten naszyjnik w padły w ręce takiej pięknej kobiety jak ty.
Czy on próbuje mnie uwieść?
Ale jego głos jest taki ciepły i miły.
Zuza! Weź się w garść.
Nie pozwól mu się sobą manipulować.
Ale on jest taki słodki.
Kobieto opanuj się! 
Ale ja nie umie.
Ah, jakbym mogła zatopić moje ręce w jego włosach.
Zuza! Przestań robić tu za idiotkę!
Te jego piękne zielone oczy.
Kobieto!
-Może.-powiedziałam.
-No to jesteśmy na miejscu.-powiedział Louis.
Odpięłam pas, chciałam otworzyć drzwi, gdy ktoś zrobił to za mnię.
-Czy ta torba nie jest dla ciebie za ciężka?-spytał mnie Harry prowadząc mnie do jednego z domków nad jeziorem.
-Nie. Nie jest. Dziękuje za twoją troskę.-powiedziałam-Gdzie idziemy?
-Aaa. To domku w którym mieszkam.-powiedział Harry-Będziemy tylko we dwoje. Sam na sam.
CO?! MAM BYĆ Z NIM SAM NA SAM?! UMRĘ. MOJA KOBIECA NATURA TEGO NIE WYTRZYMA! 

Oczami Harry'ego

Zuza była po denerwowana. No cóż, nie dziwie się jej. Skoro ma być sam na sam z mężczyzną, który był od niej starszy, o dużo starszy, grający w znanym na całym świecie boysbandzie. Jak na swój wiek była bardzo piękna. Szukałem kluczy w spodniach. Nie mogłem ich znaleźdz.
-Niech to szlag.-powiedziałem.
-Co?-powiedziała Zuza.
Ona ma tak melodyjny z nutką słodkości głos. Głos który nie pasuje do jej wyglądu.
-Nie mogę znaleźdz kluczy.-powiedziałem.
-A sprawdzałeś w kieszeniach od marynarki?
No tak! Marynarka. Klucz był w prawej dolnej kieszeni marynarki. Wyciągnąłem klucz i otworzyłem drzwi.
-Panie przodem.


***
Zuza usiadła na sofie w salonie.
-Piękny ten domek i taki wielki.-powiedziała Zuza.
Usiadłem obok Zuzy. Ona odsunęła się troszeczkę od demnie.
-Sus.-powiedziałem zbliżając się do Zuzy.
-Co? Dlaczego Sus?
-Bo to ładnie brzmi.
Czułem jak oddech Zuzy, staję się szybszy. Prawie dotykałem warg Zuzy. Gdy nagle.
-Harry!-usłyszałem głos Nialla-Otwórz te drzwi ćwoku!
Wstałem i otworzyłem drzwi.
-Co chcesz?-powiedziałem.
-Louis mówił, że jest u ciebie ładna dziewczyna. Więc przyszyłem ją zobaczyć.-powiedział Niall.
-Niall?-usłyszałem głos Zuzy.
Zuza stała teraz obok mnie.
-Zuza!-powiedział Niall.
Zuza rzuciła się Niallowi na szyje.
-Skąd się znacie?-powiedziałem.
-Eee...Jestem koleżanką, jego kuzynki.-powiedziała Zuza.
No super. Odbiera mi ją.
-Idziecie na rolki?
-Nie.-powiedziałem.
-Tak.-powiedziała Zuza-Nigdy nie jeździłam na rolkach!
-No to chodźmy.
Wyszli razem, zamknęli za sobą drzwi, a ja zostałem sam. 


Oczami Nialla.

Zuza, nigdy nie jeździła na rolkach. Było to po niej widać. Zaliczała upadek za upadkiem. Raz tak się wywaliła, że miała całe czoło w własnej krwi.
-Nic ci nie jest?-powiedziałem pomagając jej wstanąć.
-Nic mi nie jest.-powiedziała Zuza.
Kłamała. Krew spływała jej po twarzy, czyli coś się stało.
-Może zaprowadzę cię do Harrego.-powiedziałem.
-Nie, nie trzeba.
Usłyszeliśmy krzyk, potem szelest liści. Zaczęliśmy szukać osoby która wpadła do jakiś krzaków.

Oczami Zuzy.

-Niall!-krzyknęłam.
-Co?-odkrzyknął mi Niall.
-Chodz tu!
-Coś znalazłaś?
Wskazałam na kobietę leżącą nieprzytomną w krzakach. Była to Julka.
-Zabierz ją do domu.
-Yyy?
-Do twojego.
-Aaaa. A ty pójdziesz do Harrego. 
-Co? Ale.
-Żadnych ale, idziesz do niego koniec i kropka.
***
Niall poszedł do swojego domku, nioszac Julkę. A ja poszłam do Harrego. Harry siedział na ganku. Musiał zauważyć,że się zbliżam bo poprawiał włosy.
-Piękny już jesteś.-powiedziałam podchodząc do niego.
Harry uśmiechnął się od mnie.
-Nie dorównuje tobie.-powiedział Harry.
-Naprawdę? Nawet gdy moja twarz jest prawie  we krwi?
-Może. Nawet dobrze przeczuwałem, że coś ci się stanie więc, zwzięłem tu ze sobą apteczkę. Usiądź, opatrzę ci tą ranę.
Usiadłam obok Harrego, on wyciągnął z apteczki Wodę utlenioną i welfoniki (czy jakoś tak to się nazywa), wyciścił moją twarz z krwi i przykleił mi na czoło plaster, żeby nie było żadnego zakazania. 
-Dzięki.-powiedziałam wstając.
-Nie ma za co.-powiedział Harry wstając i łapiąc mnie za rękę.
Nasze oczy się spotkały.
-Ile zaliczasz upadków i kaleczeń?
-Prawie codziennie.
Harry uśmiechnął się łobuzersko.
Harry zrobił to co go poprosiłam. Pocałował mnie.



Moje życie, zloty i upadki i mężczyzn którzy nie dawali mi spokoju....
______________________
Jupi!
Rozdziałek! :)












wtorek, 10 września 2013

Uprowadzenie #9

Nowy nauczyciel i uczennica
1 kwietnia 2013
Oczami Zuzy

-Wstawaj śpiochu, czas do szkoły.-usłyszałam głos Adriana.
Obudziłam się i zobaczyłam Adriana trzymającego talerz z bułką.
-Moje?-powiedziałam.
-Tak twoje. Gdyby było moje nie stał bym tu.-powiedział Adrian.
Uśmiechnęłam się do Adriana i pocałowałam go w policzek i wzięłam moją bułkę.
-A jeszcze jedno nie idziesz na piechotę do szkoły, dziś ja cię zawożę.
-Super.
Adrian nadal stał obok mojego łóżka.
-Co się stało?
-Nic, sis.
-Coś cię trapi.
Adrian usiadł koło mnie i westchnął.
-Kaśka, nie odzywa się do mnie.
-I myślisz, że ona cię nie kocha?
-Tak.
Zauważyłam, że po policku Adriana spływa łza. Odstawiłam bułkę na talerz i mocno przytuliłam mojego starszego brata.
-Oświadczyłem się jej.
-Co?
-W wczoraj. Powiedziała, że musi się na tym zastanowić, że jesteśmy za młodzi, na taki związek i...i...i...zerwała ze mną.
Poczułam ból w klatce piersiowej. Mój brat nigdy nie był tak załamany, on naprawdę kocha Kaśkę i chce być z nią całe swoje życie.
-Brak jej tam, skądbym pragnął wzajemności.-powiedziałam.
Adrian spojrzał na mnie zdziwieniem.
-Cytujesz Romeo z ,,Romeo i Julia''?
-Tak.
-Myślałem, że nie lubisz tej książki.
-Zaczęłam lubić. Sama czuje się jak Romeo, tylko ,że ja jestem kobietą.
-W jakim sensie się czujesz?
-Pierwszy akt, a scena to nie pamiętam.
-Strzelam zerwałaś z Kacprem.
-Świetnie strzelasz.
-Jak każdy w rodzinie Peace.

Oczami Agaty.

Szłam do szkoły, byłam już na terenie szkoły, podeszłam do ulubionego drzewa Zuzy, bo tam miałyśmy się spotkać. Odwróciłam się tyłem do bieżni. Poczułam, że ktoś dotyka moich ramion, odwróciłam się i zobaczyłam Louisa.
-Co ty tu robisz?-szepnęłam.
-Tęskniłem za tobą, skarbie.-szepnął Louis mi do ucha.
Przyciągnęłam Louisa do siebie i go pocałowałam.


Oczami Zuzy

Byłam na terenie szkoły, gdy zobaczyłam, że ktoś całuję się przy moim ulubionym drzewie. Podeszłam o krok stałam dalej. Para odsunęła się od siebie i zobaczyłam kim oni byli. Była to Agata i...Louis Tomilson?!
Mam zwidy, czy Agata oszalała. To już wiem czemu Louis miał jej numer telefony i też jak na nią się patrzył. Agata mnie zauważyła co ją lettko zeszokowało.
-Eee...Zuza.-wyjąkała Agata.
-Cześć.-powiedział Louis-To narazie.
-Tęsknie!-powiedziała Agata.
Rzygnę zaraz.
-Smutek rozstania tak bardzo jest miły.-powiedziałam.
Louis odszedł, a ja spojrzałam na Agatę.
-Za cytowanie Romeo i Juli wzięło cię?-powiedziała Agata.
-Tak. To znaczy nie! Ty i Louis jesteście parą?
Agata zawahała się.
-Powiedz!
-Tak.
-Wiesz, że złamałaś przysięgę?
-Wiem.
-Nie powiem Wiktorii i Karolinie, że złamałaś przysięgę. Zgoda?
-Zgoda.
-Hejka dziewczyny!-usłyszałam  głos Laury.
-Cześć Laura.-powiedziała Agata.
-Co tam nowego?-powiedziała Laura.
-Zuza cytuje ,,Romeo i Julia''.
-Ach! Ja nie jestem tu, nie jestem sobą. To nie Romeo, co rozmawia z tobą.
-Ta-a. Zuza, dlaczego nie poszłaś do teatru?-powiedziała Laura.


***
-Pani Grzybowska się spóźnia?-powiedziała Karolina-To nie w niej stylu.
-Ej, co to za dziewczyna co tu właśnie wszedła?-powiedział Kacper.
-Eee...Cześć? Mam na imię Julia, jestem nową uczennicą.-powiedziała dziewczyna stojąca na środku klasy.
-Będzie moja.-powiedział Kacper.
-Pięć dni a ty już na łowy?-powiedziałam.
-No jasne.
Julka miała długie brąz włosy, na szyji miała naszyjnik z cebulą amerykańską. Bluzkę miała czarną, a na niej była narysowana zielona dziewczyna. Hatsune Miku. Bluzka którą można kupić w ,,Evil or Good?''. Co najwidoczniej podobało się Kacpru.
-Ej! Klaso! Mamy nową uczennice! Która ma na imię Julia!-powiedział Kacper wskazując Julkę.
Cała klasa spojrzała na Julkę. Julka pomachała do wszystkich i usiadła w pierwszej ławce obok Aleksandry.
-Kacper, nie wolno się tak zachowywać w obecności swojej byłej dziewczyny. A słyszałem, że pani Grzybowska jest okropnie chora i leży w szpitalu.-powiedział Luke.
Luke to najlepszy przyjaciel Kacpra, no i młodszy brat Kaśki. Luke jak jego siostra ma blond włosy, on ma niebieskie oczy, a jego siostra zielone. 
-Leży w szpitalu, bo zobaczyła swoje odbicie w lustrze i prawie zawału została.-powiedział Kacper.
-Głupiec! Wiedziałem, że to powiesz!-powiedział Luke.
-Kto jest większym głupcem: sam głupiec, czy głupiec, który za nim podąża?-powiedziałam-A! Jak tam wam idą wybory na nową dziewczynę Kacpra?
-Kiepsko.
-Nie tracie nadziei, może się jakaś znajdzie.-powiedziała Agata.
-Ta-a. Chyba w snach.-powiedziała Laura.
Nagle otworzyły się drzwi, wszyszczy jak jeden mąż usiadli na swoje miejsca, do sali weszła pani Stanowska, a za nią szedł młody mężczyzna. Który kogoś mi przypominał. Tylko kogo?
-Moi drodzy! Na względy takie, że pani Grzybowska jest poważnie chora i leży w szpitalu, zajmie się wami Pan Styles.-powiedziała pani Stanowska.
Pan Styles?! Czyli Harry Styles?! Spojrzałam na Agatę, potem na Laurę, a następnie na Kacpra, byli zeszokowani tak samo jak ja.
-Mam nadzieję, że będzie wam się miło pracowało. A teraz zostawię was w rękach pana Stylesa.-powiedziała pani Stanowska wychodząc z klasy, zamykając drzwi.
-Jestem Harry Styles, pewnie nie którzy mnie znają. Możecie się do mnie zwracać pan Styles.-powiedział Harry-Macie jakieś pytania?
Aleksandra podniosła rękę w górę.
-Jak masz na imię, złotko?-powiedział Harry.
-Aleksandra.-powiedziała Ola.
-Aleksandro, o co chcesz mnie zapytać?
-Od kiedy nosisz okulary.
-Od dziś, na każdej lekcji z wami, moi mili.
Wyciągnęłam z piórnika małą karteczkę i napisałam: ,,Kacper wymyśl coś. Drużyna U. Zuza'', zgięłam kartkę w pół i podałam ją Kacprowi. Szybko się odwróciłam, nie wiem czy Kacper zrozumiał wiadomość.
-Ty co się przed chwilą odwróciłaś.-powiedział Harry-Jak się nazywasz?
-Zuzanna Peace.-powiedziałam wstając.
Widziałam jak Harry ,,pan'' Styles,  mierz mnie wzrokiem. Złapałam ręką naszyjnik który miałam na szyji, ten który złapałam na koncercie, naszyjnik paciorkowy, był tylko jeden paciorek był czarny a na nim białymi literami pisało ,,Styles'', to był jego naszyjnik.
-Co mu podałaś?-powiedział Harry wskazując na Kacpra.
-Nic.
-Nic? Przecież widziałem.
-Ej, Michał! -odwróciłam się i zobaczyłam, że Luke stoi i woła do Michała.
-Co?-powiedział Michał.
-Wiesz czemu żadna dziewczyna cię nie chcę?-powiedział Luke.
-Nie wiem?
-Bo jesteś czywolągiem!
Michał był cały czerwony, podszedł do Luke i zaczął się bić z nim. Cała klas robiła zakłady kto wygra. Pan Styles próbował ich uspokoić na próżno. Poczułam, że ktoś łapie mnie za ramię, odwróciłam się i zobaczyłam Kacpra.
-Nie patrz tak na mnie, chciałaś żebym coś wymyślił, no to wymyśliłem.-szepnął Kacper mi do ucha.
-Tak. Ale żeby ktoś ucierpiał.-szepnęłam
-Co się tutaj dzieje?!-usłyszałam głos pani Stanowskiej, gdy nagle zaczął dzwonić dzwonek na przerwę i cała klasa wybiegła z sali.

Oczami Wiktorii.

Wyszłam z klasy.
-Za dziesięć minut zebranie stowarzyszenia. Bądzie tam przy naszym miejscu zebrań.-powiedziałam.
Dziewczyny pokiwały głowami i poszły. Miałam nie całe 5 minut, żeby zarizelować mój plan w życie.
Podeszłam do Luke'a.
-Cześć.-powiedział Luke.
-Cześć. Masz chwilkę?-powiedziałam.
-Jasne.
-To chodz.-powiedziałam łapiąc Luke'a z rękę, prowadząc go do schowka na miotły.

Oczami Karolci

Wika całą lekcje była podejrzana, nawet na przerwie dziwnie się zachowywała, zebranie było zawsze po wyjściu z klasy, a nie, że mamy pięć minut na hasanie. Wpadłam na pomysł. Będę śledzić Wikę. Zobaczyłam Wikę jak łapie za rękę Luke'a i prowadziła go do schowka na miotły. Podeszłam do drzwi schowka, lettko je uchyliłam i zobaczyłam jak Wika opciskuję się z Lukiem. Wyciągnęłam telefon z kieszeni, zrobiłam im zdjęcie, zamknęłam drzwi i zaczęłam bieć, na miejsce spotkania naszej paczki.



________________________
Tada!
Dziewiąty rozdział!
Miłego czytania!