niedziela, 10 listopada 2013

Serce #16 (ostatni)

Happy End
14,15, 20 marca 2014 
Oczami Harrego

Weszłem do domu i zobaczyłem Susan siedzącą na kanapie z jakimś blondynem.
-Kto to jest?-powiedziałem.
-Ma na imię Filip.-powiedziała Susan-Kolega z podstawówki.
-Aha.-powiedziałem-Susan, może my porozmawiać w cztery oczy?
-Jasne.-powiedziała Susan wstając.
Poszłem z Susan do kuchni.
-Co, znowu właczył się tryb ,,Zazdrośnik''?-powiedziała Susan.
-Umnie nie ma takiego trybu!-powiedziałem.
-Yhy
-Ale do rzeczy. Co on tu robi?
-Poprosił mnie o pomoc.
-Yhy, tak jasne.
-Naprawdę. Moja siostra, grozi mu, że zabije jego dziewczyne.
-Okey. Wierzę ci.
-Nie, to tylko wina trybu zazdrośnika.
-Wcale, że nie!
-Niestety tak.



7 godzin później...

Oczami Agaty

-Gotowe macie sukienki na mój ślub?-powiedziałam.
-Niall mi nie pomaga.-powiedziała Julka.
-Ja nawet nie mam nic.-powiedziała Zuza.
-Jak wspaniale wrócić do swojego ojczystego kraju.-powiedziałam.
-Ta-a.-powiedziała Zuza-Stęskniłam się za Polskimi drogami.
-Jeśli mogę się w trącić.-powiedział Harry-Ja zaczełęm tęskinć za tym, jak Louis źle wsiadał do samochodu.
-Ej!-powiedział Louis-No wiesz co!
-Nie ma to jak przyjechać do stolicy.-powiedziałam.
-Aga trzeci raz.-powiedziała Julka.
-No ba.
Uszłyszałam jakąś piosenkę, kiedy Zuza sięgła po telefon i odebrała.
-Halo?-powiedziała Zuza-Laura. Co się stało? Ale on tak naprawdę? Dobra zaraz będziemy.
Zuza rozłączyła się i miała smutną mine.
-Co Laura chciała?-powiedziałam.
-Zayn chcę popełnić samobójstwo.-powiedziała Zuza-Skacze z dachu.


Oczami Laury

Dzięsięc minut temu, dzwoniłam do Zuzy, gdzie oni są?  Nie zdąrzom, Zayn skoczy z dachu i się zabije. Muszę coś zrobić. Muszę powstrzymać Zayna. 
***
Biegłam po schodach ile sił w nogach, kiedy dobiegłąm na ostatnie piętro i była drabinka na dach. Spinałam się po drabincze, kiedy poczułam powiew wiatru. Byłąm na samym dachu budynku. Widziałam jak Zayn stoi na krawędzi budynku.
-Zayn!-krzyknęłam.
Zayn odwrócił się i spojrzał na mnie i nastepnie odwrócił się znowu tyłem do mnie.
-Nie rób tego!-krzyczałam-Kocham cię!
Czułam jak do oczu napływają mi łzy.
-Zayn, proszę.-powiedziałam.
Podeszłam bliżej Zayna.
-Zayn...
-Nie.-powiedział Zayn.
Stałąm na krawędzi tak jak on.
-Zayn proszę.
Noga ześlizneła mi się z krawędzi, zamknełąm oczy, czekałam na spotakanie się z twardą ziemią. Nic się nie działo. Powinnam już dawno spaść. Powoli zaczęłam otwierać oczy. Wisiałam 50 metrów nad ziemią. Nie spadałam, ktoś trzymał mnie za ręke.
-Podaj mi rękę.-powiedział Zayn.
Podałam mu drugą ręke powoli zaczął mnie wciągac na góre. Kiedy posadził mnie, od razu przytulił mnie, a ja wtuliłam się w jego klatkę piersiową.
-Nie strasz mnie już nigdy.-powiedziałam równocześnie z Zaynem, przez co wybuchneliśmy śmiechem.


Kilka dni później...

Oczami Zuzy 

Dziewczyny były przecudnie ubrane. A panowie również. Potrójny ślub, na dachu bibloteki uniwersyteckiej w Warszawie. Ślub jak z bajki. 
Byli nawet starzy dobrzi znajomi. Był Michał, najwidoczniej oderwał się od Lottie, byli też Filip, Maciek, Jasiek, Wika, Karolcia, Nikola i ktoś kogo nikt się niespowiedziewał Seba.  Jak mi wiadomo, moja sis i jej spólniczka Yui, teraz siedzą w pace, po ktoś ich wsypał. Uruczystość się skończyła i wszyscy zchodzili na dół i jechali na salę na której odbędzie się wesele.

***
Wszyscy bawili się, tańczyli i śmiali się. Kiedy podszedł do mnie brunet, pytając się czy z nim nie zatańcze. Zgodziłam się. Poszłiśmy na parkiet, leciała wolna piosenka. 
-Zuza wydoroślałaś i stałaś się bardzo piękna.-powiedział brunet.
-Kacper?-powiedziałam.
-Tak ,to ja.-powiedział Kacper.
-Nie poznałam cię.
-Ja ciebie, też nie. Ale zaczęłam cię rozpoznawać po siedział obok ciebie Styles.
-On, ma na imię Harry.
-A co mnie to, opchodzi.
-Stałeś się bardzo złośliwy.-powiedziałam odchodząc od Kacpra.
-Zuza, może zatańczymy?-powiedział Louis.
-Jasne. Jeśli Agata nas nie zabije.
-Harry z nią tańczy.-powiedział Louis-I jakoś ty ich jeszcze nie zabiłaś. Tak więc?
-Zgoda.
***
-Susan!-powiedział Harry.
-Tak?
-Mogę usiąść obok ciebie?
-Jasne.
Harry usiadł obok mnie na ławce.
-Krolili właśnie torty.
-E, tam.
-Wolisz tu siedzieć?
-Tak. I wyobrażać sobie jak będzie wyglądał mój ślub.
Harry objął mnie ramieniem i pocałował w czoło.
-Bajeczniej niż ich.-szepnął mi do ucha.
-Skąd wiesz?
-Bo jestem tego pewien.
-No wreście was znalazłam!-powiedziała pani ,,moja ciocia'' Malik-Darcy i Luke, szukali was.
-Mama.-powiedział Luke.
-Może, tak tata?-powiedział Harry.
-Na czekaj się.-powiedziałam.
-Chodzcie. Jeśli nie chcecie być na zdjęciu.-powiedziała moja ciocia.
Harry wstał.
-Nie idziesz?-powiedział Hazza.
-Zaraz to ciebie dojdę.-powiedziałam.
Harry poszedł i zostałam sama. Myślami byłam gdzie indziej. Wspominałam czasy podsawówki. Jak czas szybko mija... Wspaniałe czasy. Tak szybko dorośliśmy. Wstałam i poszłam.



Koniec Części Drugiej


_______________________________________________________________
Ostatni. Dziś może pojawi się prolog i postacie do trzeciej części.






 

sobota, 9 listopada 2013

Serce #15

Niespodzianka, szantaż i pomoc
13-14 marca 2014
Oczami Zuzy

-Hazza, może byś zajął się drogą?-powiedziałam.
-Aż tak po mnie widać, że nie mogę oderwać od ciebie wzroku?
-Tak, kochanie.


***
 -Darcy!-powiedział Harry.
Słychać było kroki, kiedy nagle ucichły.
-Tak tatusiu?-powiedziała Darcy-Mama!
Darcy do mnie podbiegła i się do mnie przytuliła.
-Mamusia, mamusia wróciła!-powiedziała Darcy.
-Tak maleństwo, mamusia wróciła.-powiedziałam.
-Musisz kogoś poznać?
-Kogo?
-Sama zobaczysz.-powiedział Harry biorąc Darcy na ręce.

***
Weszliśmy do sypialni którą miałam dzielić z Harry w czasie pobytu we Barcelonie.  W łóżku leżał mały chłopiec, gdzieś tak około roczku.


-Co to za dziecko?-powiedziałam.
-Kiedy ty zniknełaś.-powiedział Harry-Ktoś zadzwonił do drzwi, otworzyłem drzwi, a tam małe dziecko w koszyku i liścik. I chyba było to od mojej kuzynki.
-Od Lucasowej?
-Najwidoczniej, tak. 
-A jak ma na imię?
-Ma on na imię Luke, ale Darcy woła na niego Harry.
-Darcy, słończe. Harry Potter miał czarne włosy a nie blond.
-Potter.-powiedziała Darcy.
-Ma na imię Luke. Pierwsze co mi się kojarzy z tym imieniem jest Skywalker.
-Skywake!-powiedziała Darcy.
-Ta-a. A miałam w planach kolejne dziecko.
-No wiesz, skarbie. Możesz kiedy tylko chcesz, wiesz, że i tak będę za.
-Styles...


Oczami Agaty

Siedziałam wraz z Louisem i Lily na kanapie.
-Louis...-powiedziałam.
-Tak?
-Może tak byś mi się gdzieś wybrali?
-Z Lily czy bez niej?
-Bez niej.
-Nie wiem.
-Ale Louis, ja chętnie bym się gdzieś z tobą wybrała.
-Dobra. To w takim razie kto zajmię się Lily? Hm?
-Julka i Niall.
-Nie. Niall powiedział, że nie chce niańczyć Lily.
-To może Harry?
-Harry, ma Darcy i jeszcze przygarnął jakąś sierotem.
-Laura, sie nie zajmie po mieszka teraz u kuzynki.
-Aż tak, źle z związkiem Laury i Zayna?
-Ona nie odzywa się do niego.
-To straszne.
-Nie. Parodia Zuzy i Harrego.
-Ej, nie żartuj sobie. Zayn jest załamany, zaczyna okropnie wyglądać, boje się, że zrobi coś głupiego.


Oczami Julki

-Niall, co sądzisz o tej sukience?-powiedziałam.
-Nie wiem. Nawet ładna.-powiedział Niall.
-Bardzo dziękuje.
-No co? Powiedziałem, że jest ładna.
-Ślub Agaty i Louisa jest za cztery dni. I nie wiem w co się ubrać!
-Jula, jutro pogadam z Zuzą i pomoże ci w wybraniu sukienki. Co ty na to?
-Niall, ja chciałam, żeby ty mi pomógł, ale zgoda.


Barcelona (w trzeciej osobie)

-Jak to ci uciekła?-powiedziała Charlotta.
-Charlott, uspokój się.-powiedział Michał.
-Michał ma rację.-powiedziała Yui-Robisz taką zadyme na temat swojej siostry, skoro ona nic nie zrobiła.
-Jesteś po jej stronie?-powiedziała Charlotta.
-Nie.-powiedziała Yui-Tylko miałam kogoś zabić, tak więc...
-Zabij jego.-powiedziała Charlotta wskazując na Filipa.
Yui uśmiechneła się i zaczełą naładowywać swój pistolet.
-Nie proszę!-powiedział Filip-Mam ukochaną! Dajcie mi drugą szanse!
-Jak nazywa się twoja ukochana?-powiedziała Lottie.
-Pppperri Edwards.
-Myślełem, że ona jest z Malikem.-poweidział Michał.
-Nie, nie. To był tylko fotoshop.
-Yui.-powiedziała Lottie-A może tak mały szandażyk?
-Dobra myśl.-powiedziała Yui.
-Możesz już odejść.-powiedziała Charlotta.

***
-Kacper odbierz.-powiedział Filip, stając w budcze telefonicznej.
Słychać było tylko połączenie, kiedy...
-Halo?-Filip uszłyszał w słuchawce głos Kacpra-Kto dzwoni?
-To ja Filip.-powiedział Filip-Kacper słuchaj, musisz coś dla mnie zrobić.
-Dobra no to mów.-powiedział Kacper.
-Słuchaj ktoś chce zabić Perrie.
-Nom.
-No i musisz ją chronić, dopóki nie wrócę. Zgoda?
-Zgoda. A ty co zrobisz?
-Coś wymyślę.


Dzień później...

Oczami Zuzy

-Mamusiu, Lukuś chodzi!-powiedziała Darcy.
-Tak, skarbie. On umie chodzić.-powiedziałam.
Uszłyszałma dzwonienie dzwonka do drzwi.

-Kto to może być?-powiedziałam.

Wstałam i podeszłam do drzwi, otworzyłam je i zobaczyłam kogoś, kogo nie chciałam widzieć.

-Co chcesz?-powiedziałam.

-Chcę z tobą porozmawiać.-powiedział Filip.

-Ciesz się, że Harry jest poza domem.-powiedziałam-Mów.

Filip opowiedział mi o planie Charlotty i to co Lottie i jej spółka ma zamiar zrobić jego dziewczynie, Perrie...

-Kurcze, nie wiem jak ci pomóc.-powiedziałam.

-Wiesz.-powiedział Filip-Możesz odrodzić drużyne ,,U''!

-Skąd o niej wiesz?

-Kacper mi powiedział.

Kacper? Jak dawno nie słyszałam tego imięnia. Nawet o nim zapomniałam, nawet nie wiem jak teraz wygląda, czy kogoś sobie znalazł. Raczej tak. Mam taką nadzieje.

-Zgoda.-powiedziałam.




~Zapowiedz~
,,To nie czas na tańcze. Do zrobienia tyle mam...'' 

Clara Ford, młoda zwariowana nastolatka, ukrywająca się w swoich marzeniach...

Anne Cox, nowa uczennica w liceum, każdy chłopak się za nią ogląda, pragnie znaleźdz pradziwą przyjaźń i miłość...

Adam Peace, kapitan szkolnej drużyny, szkolny przystojniak, może mieć każdą, ale podoba mu się jedna, która za nim nie przepada...

Już wkrótce...





Tajemnica...
...sekret...
...miłość...
...pragnienie...
...zdrada...
...smutek...
...złość...
...nienawiść...
...prawda...
...ból...
...łzy...
...uwodzicelskość...
...porwanie...
...powrót...
...pomoc...


___________________________________
Rozdział piętnasty, wielkimi krokami zbliżamy się do
końca.



































































































































































































































piątek, 8 listopada 2013

Serce #14

Do szczęścia wystarczy tylko słowo
12-13 marca 2014
Oczami Laury

 Siedziałam z Sebastianem na ławce i rozmawialiśmy jak to było fajnie w gimnazjum...
-Jak ten czas szybko mija.-powiedziałam.
-Tak...-powiedział Sebastian-Jak sobie ułożyłaś życie, po naszym zerwaniu?
-Tak do siedemnastego roku życia byłam sama, ale póżniej poznałam kogoś. Ale teraz znów jestem sama, bo mnie zdradził.
Seba pochylił się do mnie, czułam jego odech.
-Co ty wyrabiasz do cholery?!-powiedziałam odskakując jakby ławka była pod napięciem.
-Sorry. To nie tak miało być.
-Tak nie miało być?! Chciałeś mnie pocałować!
-No, można uznać, że tak.
Nagle zalała mnie złość, zamachnęłam się i walłam Sebe w szczęke.
-Ał! Za co to?
-Jesteś, jesteś kopletnym dupkiem!
Zaczełam biec, chciałam od niego uciec, jak najdalej, byle tylko dał mi święty spokój.

Oczami Zuzy

Znajdowałam się w jakimś ciemnym pomieszczeniu.
-Halo?-powiedziałam-Jest tu ktoś? Pomocy! Ratunku!
-Siedz cicho!-uszłyszałam za sobą męski głos.
-Kim jesteś?! I dlaczego mnie uprowadziłeś?!
Uszłyszałam męski śmiech.
-Kim jesteś?!
Poczułam na ramionach ręce mojego porywacza, nagle ręce znikły z moich ramion.
-Kim jestem?-powiedział porywacz-Hm.
Z ciemności wyłonił się mężczyzna, blondyn.
-Ty?-powiedziałam.
-Tak, ja.-powiedział blondyn.
Nie, nie, nie, nie, nie! Nie on, nie on, nie on, nie on, nie on, nie on, nie on, nie on, nie on ,nie on! Nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip, nie Filip!
-Tak strasznie się cieszę, że cię widzę. Tak, że mogłam bym złamać ci nos.
-Bardzo śmieszne.-powiedział Filip.
-Ta-a. A w podstawówce w szóstej klasie, jak rzuczałam w ciebie gumką, to robiłam to  nie z miłości, tylko z nienawiści.
-A biegać za Stylesem, to możesz?
-Ty, suk****nie.
-Uważaj, że słownictwem, Peace.


Oczami Harrego

Czy ktoś widział Susan? Pytałem się wszystkich, nikt nie widział Susan. Wyszła na zakupy i jeszcze nie wróciła!
-Może będzie najlepiej jak się przejdziesz?-powiedziała Agata.
-Gdzie jest mama?-powiedziała Darcy.
-Darcy, słońce nikt  nie wie.-powiedziałem.
-Tatusiu, nie płacz. Wujek wie.
-Jaki wujek?
-Wujek Kendall.
-Co?
***
-Tak wiem, gdzie ona jest.-powiedział Kendall-Ale nie pomogę ci.
-Co? Dlaczego?
-To twój problem.
I zamknoł drzwi.



Oczami Kendalla

Nie pomogę mu, nawet jeśli Susan tego by chciała.  A jeśli? Nie!  Ale widać, że on ją kocha.  No pięknie. Dla Susan.  Tylko dla niej to zrobie. Otworzyłem drzwi, Harry stał przed bramką.
-Czekaj!-powiedziałem.
-Tak?-powiedział Harry.
-Pomogę ci.


Oczami Sebastiana

Szczęka nadal mnie bolała. Weszłem do domu w którym mieszkałem z Jaśkiem, Mackiem i Filipem. Jasiek i Maciek siedzieli na kanapie grając w Fife 14.
-No znalazła się nasza zguba!-powiedział Maciek.
-Haha, bardzo śmieszne.-powiedziałem.
Filip schodził po schodach i mruczał coś pod nosem i weszedł do kuchni.
-Co go ugryzło?-powiedziałem.
-Nie wiemy tego.-powiedział Jasiek.

Oczami Zuzy

Ręce zaczęły mi drętwieć. Poczułam letkki powiew wiatru, ale okno było zamknięte. 
-Susan, spokojnie. To ja Kendall.-szepnął ktoś mi do ucha.
Kendall?! Co on tu robi?  Kendall nałożył mi coś na głowe. Dziwnie to pachniało. Czułam, że zaraz odpłyne i tak się stało. Straciłam przytomność.

***
Obudziam się, leżałam na jakieś sofie, nie wiadomo gdzie.
-Gdzie ja jestem?-powiedziałam.
-Obudziłaś się już!-powiedział Kendall.
-Cccooo? Gdzie ja jestem?
-U mnie.
-Co? Ale jak?
-Uratowałem cię.
-Aha, dzięki.
-Co się stało?
-Chcę wrócić do Harrego.
-Teraz nagrywa piosenke z resztą zespołu.
-Zawieź mnie do niego! 
-Susan...
-Nie!
-Jak on z tobą wytrzymuje?
-Jakoś mu to wychodzi.

***
-Ile jeszcze?
-Zachowujesz się jak małe dziecko.
Kendall zatrzymał samochód.
-Za nim wyjdziesz, chcę ci coś powiedzieć.-powiedział  Kendall.
-Tak?
-Wyda ci się to śmieszne, ale. Kocham cię.
-Kendall, doceniam twoje uczucia, ale ja kocham Harrego.
-No tak, ty jego kochasz.
Może kocham Kendalla? Tylko boję się to wyznać? Nie. Ja kocham Harrego. A co jeśli kocham ich obu?
-Susan, nie zacinaj się.
-Wybacz.
-Może idź. On nie będzie czekał.
-Masz rację.
Wyszłam z samochodu i poszłam w strone studia nagraniowego.

Oczami Harrego

Nagrywaliśmy właśnie piosenkę. Kiedy...
-Harry!-uszłyszałem głos Susan. 
Zaczełem szukać z skąd wydobył jej głos, znalazłem ją stała przy szybie. Podeszłem do szyby. Susan uśmiechneła się, a ja odwzejmniłem uśmiech.
Nagle pojawiła się ochrona i zabrała Susan.
-Nie...-szepnąłem.
-Nie stój tak, tylko biegnij do niej!-powiedział Niall.
Tak, muszę. Nie mogę jej znowu stracić. 

***
-Stójcie!-powiedziałem.
Ochroniarze staneli i odwróciłi się w moją strone, nadal trzymając Susan za ramiona.
-Ja ją znam!-powiedziałem-Puście ją!
Ochraniarze zrobili to co im każałem puścili Susan.
-Możecie, odejść.-powiedziałem.
Dwóch ochroniarzy, odeśli. Zoztawiając mnie sam na sam z Susna.
-Harry.-powiedziała Susan.
Podeszłem do niej i objełem ją w pasie.
-Nie wiesz jak tęskniłem.-powiedziałem.
-Harry...
-Nie znasz innych słów?
-Ja...
-Sus, ciii.
Położyłem mój palec na wargach Susan.
-Zabierz swój palec z moich warg.
-Słończe znasz więcej słówek?
Susan uśmięchneła się.
-Czego szukasz Styles?
-Twoich ust, skarbie.
-Moje usta są na swoim miejscu.
-No tak masz rację.
Zaczełem całować Susan, widać było, że jej brakowało mnie.





Tajemnica...
...sekret...
...miłość...
...pragnienie...
...zdrada...
...smutek...
...złość...
...nienawiść...
...prawda...
...ból...
...łzy...
...uwodzicelskość...
...porwanie...
...powrót...


______________________________________________________________________
Przyśpieszony czternasty rozdział! Dzięki Laura za pomoc (kawałek) w pisaniu rozdziału.









czwartek, 7 listopada 2013

Serce #13

Komplikacje
12 marca 2014
Oczami Zayna

Laura wogóle nie odzywała się do mnie i też nawet na mnie nie spojrzała. Chba nie dowiedziała się o... O nie!
-Yyy...Laura?-powiedziałem.
Cisza.
-Ja ten...Muszę gdzieś...pójść.-powiedziałem.
Zero odpowiedzi. Wyszłem z pokoju i skierowałem się do pokoju numer 1269, gdzie mieszkała Susan z Harrym.

Oczami Harrego

Uszłyszałem pukanie do drzwi.
-Sus...-powiedziałem.
-Ty idź.-powiedziała Susan.
-Nie ty.
-Harry...
-Okey.
Wstałem i podeszłem do drzwi. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem w wejściu Zayna.
-Wybacz, jeśli cię obudziłem.-powiedział Zayn.
-Nic się nie stało, stary.
-Czy mógłbym porozmawiać z Zuzą?
-Yyy...Tak jasne. Tylko ją obudzę.

Oczami Zuzy

-Sus...-uszłyszałam głos Harrego.
-Co znowu?-powiedziałam.
-Zayn chce z tobą porozmawiać.
-Nie może rano?
-Niestety nie.
-Chwile.
***
-Co dusza chce od demnie?-powiedziałam ziewając.
-Laura wogóle nie odzywa się do mnie.-powiedział Zayn.
-Dziwisz się?-powiedziałam-Skoro złamałeś jej serce, to się nie dziwie.
-Zdradziłeś biedną Dawson?-powiedział Harry.
-No.-powiedział Zayn.
-Musisz to odkręcić.-powiedziałam-Albo stracisz ją już na zawsze.

Barcelona, Hiszpania (w trzeciej osobie)

Charlotta siedziała na kanapie, czekając na Michała z jego nowym pomysłem. Obok Charlotty usiadła japonka, a nazywałą się ona Yui Ayano, jest najlepszą zabójczynią w całej Azji. Nagle drzwi się otworzyły i do środka wszedł Michał, a za nim czwórka około 18 lat mężczyzni.
-Mogą być?-szepnął Michał do ucha Charlotty.
-Yui, skarbie.-powiedziała Lottie
-Nadadzą się.-powiedziała Yui-Jak się nazywają?
-Sebastian, Jasiek, Filip i Maciek.-powiedział Michał.
-No to czas powiedzieć panom po co tu są.-powiedziała Lottie.


Oczami Laury

-Laura, posłuchaj mnie.-powiedział Zayn.
Po co?
-Laura!
-Nie chcę z tobą rozmawiać!-powiedziałam.
-Daj mi drugą szanse.
-Nie. Raz już komusz dałam drugą szanse i tak mnie zranił. Więc, nie.
-Ale...
-Nie!
Trzasnełam z sobą drzwiami i pobiegłam w stronę parku.  Włóczyłam się po parku. Uciekając od myśli o Zaynie. ,,Daj mi drugą szanse'', po głowie chodziły mi te słowa. Raz jednemu dałam drugą szanse i więcej tego błędu nie popełnie. Usiadłam na wolnej ławce, jednak nie umiałam przestać myśleć o Zaynie. Nagle obok mnie usaidł jakiś wysoki, przystojny blondyn, który kogoś mi przypominał.
-Co się tak na mnie gapisz?-powiedział blondyn.
-Wybacz. Ale kogoś mi przypominasz, a nazwywam się Laura.
-Jestem Seba.
Seba? Ten Seba? Moja miłość z gimnazjum?  To w stu procentach on, wygląd się zgadza, tak to on!
-Halo, wróć na  ziemie.-powiedział Seba.
-Sorry.
-Nic się nie stało.

Oczami Zuzy

Wracałam z zakupów, szłam uliczką nie podal domu.
-Susan!-uszłyszałam głos Kendalla.
Kendall podbieg to mnie.
-Część.-powiedziałam-Co tu robisz.
-No ten...
-Śledzisz mnie?
-Tak jakby.
Ktoś walnął mnie z tyłu w głowę, słyszałam głos Kendalla, kiedy jego zamilkł i zabadła ciemność.



Tajemnica...
...sekret...
...miłość...
...pragnienie...
...zdrada...
...smutek...
...złość...
...nienawiść...
...prawda...
...ból...
...łzy...
...uwodzicelskość...
...porwanie...

____________________________________________________________________
Rozdział trzynasty, taki pechowaty. Dziękuje za +3000 wyświetleń! 
Dedykuje ten rodział moim kolegą. Laura mnie zabije, na pięknie. Życie mi szczęścia.


 

niedziela, 3 listopada 2013

Serce #12

To nic kiedy płyną łzy
7 marca 2014
Oczami Laury

 Gdyby nie szła zemną Zuza, zalywałam bym się łzami. 
-Laura dasz rade.-powiedziała Zuza-On będzie załował, że stracił taką dziewczyne jak ty.
Uśmiechnełam się.
-Zuza gdyby nie poszłaś zamną to chyba bym popełniła samobójstwo.
-Mówią mi, że to przez zemnie ludzie chcą popełnić samobójstwo.
-A ja będę inna.
-Ta-a.
-Co sądzisz o moim ombre?
-Ładnie ci w niebieskim.
-Dzięki. A kiedy ty wróciłaś to swojego naturalnego koloru?
-Jak byliśmy w Brazyli, to wtedy.
-Aha.
***
-Dzień dobry.-powiedziała Zuza-Chciałam zrobic sobie tatuaż.
-Dobrze. Zaraz zawołam panie.-powiedział mężczyzna cały w tatuażach.
Usiadłyśmy na sofie w poczekalini.
-Im więcej tatuaży tym większe użależnie?-powiedziałam.
-Tak. Harry ma 48 tatuaży.-powiedziała Zuza.
-Najlepszy i tak jest Niall. 
-Zero tatuaży.
-Która z pięknych pań to Susan Peace?-powiedział młody mężczyzna podchodząc do nas.
Chłopak, miał brązowe włosy, piwne oczy i wyróżniał się w tym miejscu, miał tylko jeden tatuaż, na dłoni.
-To ja.-powiedziała Zuza.


Oczami Zuzy

Trochę to dziwne uczucie, kiedy Laura stoi za twoimi plecami, kiedy ja robię sobie pierwszy w życiu tatuaż. Nagdarstek boli, a raczej pali. Ale dam radę.
-No i koniec.-powiedział tatuażysta.
-Dziękuje.-powiedziłam.
-Jestem Leo.
-Miło.


***
-Co cię tak długo nie było?-powiedział Harry kiedy zamkenłam drzwi.
-Musiałam coś załatwić.-powiedziałam.
-Ta-a.-powiedział Harry-Darcy.
-Tak tatusiu?-powiedziała Darcy.
-Czy byś mogła pójść do swojego pokojiku, muszę porozmawiąc z twoją mamą na osobności.
Darcy wstała z podłogi i poszła do swojego pokoju i zamknęła za sobą drzwi.
-Gadaj.-powiedział Harry.
-Co?
-Gdzie byłaś i dlaczego cię długo nie było.
-Co to przesłuchanie?!
-Nie. Tylko pytam.
-Nie lubie tego, kiedy mnie się pytasz. Mam osiemnaście lat! Nie potrzebuje już niańki!
-Sus, powiedz mi, proszę.
-Ale...
-Ciii.-powiedział Harry kładąc palec na moich wargach, a drugą ręką złapał mnie za nadgarstek, który mnie strasznie bolał.
-Ał.
-Jeszcze nic nie zrobiłem.
-Ręka.
-Co ręka?
-Nadgarstek mnie boli.
Harry puścił mój nadgarstek i podciągnął rękaw mojej bluzki.
-Zrobiłaś sobie tatuaż?
-Tak.
-Sus.
-Nie rób mi kazań!
-Skąd wiesz, że to chciałem zrobić?
-Znam cię bardzo dobrze!
-Susan, uspokój się.
-Nie!
-SUS! 
-Nie.
-Dlaczego wybrałem właśnie ciebie? Dlaczego nie innej? 
-Harry...
-Nie, nic nie mów.
Dlaczego musimy się kłócić? Dlaczego jedno z nas zalewa się łzami? Dlaczego tak jest? Podeszłam do Harrego i wtuliłam się w jego plecy.
-Przepraszam.-powiedziałam-Kocham cię. 
-I co to zmieni?
-Harry...
Harry odwrócił się i staliśmy twarzą w twarz.
-Nie lubię twoich łez.
-Tak jak ja nie lubię się z tobą kłócić.
-Pocałuj mnie.
-Co proszę?
-Pocałuj.
-Nie.
-Pocałuj.
-Nie.
Przyciągnełam Harrego i zaczełam go całować. Czułam jak on się od demnie odsuwa, pogłębiłam pocałunek. On nadal się wyrywał, ale ja nie dawłam za wygranę, tak jak kiedyś robił to on. 
-Sus...
Patrzyłam mu prosto w oczy, odsunął mnie od siebie.
-Zaczynasz być coraz bardziej uwodzicelska.
-Uważasz tak?
-Oczywiście. 
Uśmiechnęłam się, a Harry odwzajemnił mój uśmiech.
-Za bardzo sobie pozwalasz, piękna.
-To twoja wina, to ty mi pozwalasz sobie pozwalać.
-Mrał. Piękna dama, sama się o to prosi. 
Harry zaczął mnie całować.


Oczami Agaty

-Co?-powiedziałam równocześnie z Louisem.
Laura siedziała u nas i pokazała mi i Louisowi, gazetę.
-Jak on może?-powiedział Louis.
-Zdradzić cię!-powiedziałam.
-Jesteś taka piękna.-powiedział Louis.
-Przepraszam, czy ja się nie przeszłyśałam?
-A co nie jest ładna?
-Jest, jest.
***
-Louis.
-Tak, kochanie?
-Nie mogę znaleźdż Lily. Wiesz gdzie ona jest?
-Jak tu weszłam, to ona wyszła.-powiedziała Laura.
-Co?



Oczami Lily

Zgubiłam się. Ja chcę do mamy i taty! Zaczełam płakać, jak to u małych dzieci bywa.
-Lily.-uszłyszałam głos wujka Harrego.
-Wujek?-powiedziałam.
Wujek Harry podszedł do mnie i usiadł na podłodze.
-Maleństwo, co ty tu robisz?
-Harry.-uszłyszałam głos cioci Zuzy-Aga przed chwilą do mnie zadzwoniła i powiedziała, że Lily zniknęła.
-Już ją znalazłem.-powiedział wujek Harry biorąc mnie na ręce-Pójdę ją zanieść do Agaty i Louisa.



Oczami Harrego

-I co?-powiedziała Susan wychodząc z pokoju Darcy.
-Lily wróciła cała i zdrowa do swoich rodziców.
-Aha, to świetnie. 
Podeszłem do Susan i objąłem ją w pasie.
-Gdyby  nie ja, nigdy by jej nie zobaczyli.
-Mamusiu!-powiedziła Darcy podbiegając do mnie i Susan.
-Tak skarbie?-powiedziała Susan.
-Właśnie skończyłam.
-Co skończyłaś?-powiedziałem.
-Lalką ślub.-powiedziała Darcy.
Susan zaczeła się głośno śmiać.
-Czy mogę wiedzieć o co chodzi?
-Co nie rozumiesz?-powiedziała Susan-Zrobiła lalką ślub. Mojej lalce i twojej.
-Aha.
-Tak, jako lalki już jesteśmy małżeństwem.
-Nie.
-Tak.
-Nie wierzę.
-Wybacz, ale Darcy to miesznka wybuchowa. 
-Jeeeeeeeeeeeeej!-powiedziała Darcy.
***
-A ona tak poprostu zrobiła ślub lalką?
-Tak, Harry.
-Naprawdę mamy dziwną córke.
-Połowa ciebie i połowa mnie. Więc sie dziwisz?
-Trochę.
Susan przewróciła oczami.
-Tylko nie to.
-Co masz na myśli?
-Nie lubię jak ty przewraczasza oczami.
-Harry, skarbie. Czy są jakieś rzeczy we mnie które lubisz?
-Tak są takie.
-A jakie?
-Lubię twój uśmiech, to jak na mnie patrzysz, to jak się mi wyrywasz i jak szepczesz mi do ucha.
-Naprawdę?
-A czy ja kiedyś cię okłamałem?
-No wiesz...
-Mogę zobaczyć jeszcze raz twój tatuaż?
-Możesz.
Susan wyciągneła ręke w moją strone. Tatuaż składał się z ptaków. Które pięknie zgrawyały się z urodą Susan.
-Piękny.-powiedziałem.
-Tak sądzisz?
-Jasne.
Susan się uśmiechneła, ja pocałowałem ją w usta.


















Tajemnica...
...sekret...
...miłość...
...pragnienie...
...zdrada...
...smutek...
...złość...
...nienawiść...
...prawda...
...ból...
...łzy...
...uwodzicelskość...



____________________________________________________________________
Dwunasty. Trutrtu!
















piątek, 1 listopada 2013

Serce #11

Rany na sercu
7 marca 2014
Oczami Agaty

Obudziłam się. Miejsce po mojej lewej było puste. Słyszałam jak Lily gada sama do siebie, wstałam i podeszłam do łóżeczka w którym siedziała Lily.
-Mama!-powiedziała Lily.
Uśmiechnęłam się i wzięłam Lily na ręce.
-Ciekawe gdzie jest twój tata.-powiedziałam.
Usiadłam na łóżku, trzymając Lily nadal na kolanach. Gdy nagle otworzyły się drzwi i do środka wszedł Louis.

Oczami Laury

-Zayn.-powiedziałam ziewając.
-Tak skarbie?-powiedział Zayn.
-Kochasz mnie?-powiedziałam.
-Kocham cię jak najmocniej.-powiedział Zayn całując mnie w policzek.
Uśmiechnęłam się i pocałowałam Zayna.


Oczami Zuzy

-Darciątko, to takie wspaniałe dzieciątko.-powiedział Niall.
-Tak, a Lily to słodkie dzieciątko.-powiedziałam.
-Mówisz to po to, żeby mnie wkurzać?-powiedziała Agata.
-No, mniej więcej.
-Niech mnie pan puści!-usłyszałam głos Harrego.
-Próbował najwidoczniej uciec.-powiedział Louis.
Harrego trzymał, jakiś dobrze zbudowany mężczyzna, który mi kogoś przypominał.
-On chyba należy do ciebie.-powiedział mężczyzna rzucając Harrego na ziemie przy moich nogach.
-Oh, Harry. Ciebie już nas nowy ochroniarz, nie lubi.-powiedział Louis.
-Jakby był to ojciec twojej narzeczonej, to też cię by nie lubił.-powiedział Harry.
-Czkeja, czekaj. Czy dobrze rozumiem, że was nowy ochroniarz to pan Peace?-powiedziała Agata.
-Tak we własnej osobie.-powiedział mój tato-Nie mogę zostawić mojej małej córeczki w rękach tego idioty.
-Tato!-powiedziałam-Mam osiemnaście lat jestem już dużą dziewczynką i umiem o siebie zadbać.
-A ja nie jestem idiotą!-powiedział Harry wstając z ziemi.
-Jesteś, jesteś.-powiedziałam.
-Po czy jej jesteś stronie? Ja się pytam. Hm?
-Po dziadka.-powiedziała Darcy.
-Ona, ja nie.-powiedziałam.
-Tata, idiotą?
-Tak.-powiedział Louis-Harry Edward Idiota Styles.
-Nie. Wujek Louis tylko żartuje.-powiedziałam biorąc Darcy na ręce-Mam rację?
-Tak, jasne.-powiedział Louis.


***
Siedziałam wraz z Laurą w kawiarence nie podal areny. Przeglądałam jakąś tam francuską gazetę. Gdy moją uwagę zwróciło jeden artykuł. 
-Przeczytaj.-powiedziałam przesuwając gazetę w stronę Laury. Widziałam jak do oczów Laury napływają łzy.



Oczami Laury

Siedziałam w kawiarence z Zuzą, Zuza czytała gazetę, kiedy zaczęła coś po dwa razy czytać.
-Przeczytaj.-powiedziała Zuza przesuwając gazetę w moją stronę.
Gazeta była otwarta na jakimś artykule, na którym była para całująca się. Mężczyzna był podobny do Zayna, a kobieta była mi znajoma.  Zaczęłam czytać artykuł, w duchu dziękując rodzicom, że kiedyś nauczyli mnie francuskiego. Nagłówku pisało: ,,Czy Zayn Malik, zdradza Laurę Dawson, z Perrie Edwards?''
Ten mężczyzna to był Zayn, a kobietą była Perrie. Do oczów napłynęły mi łzy.
-Musiałam ci to pokazać.-powiedziała Zuza-Taki mi przykro.
-Nie twoja wina.-powiedziałam wycierając łzy-Chciałaś jak najlepiej.
-To nie w jego stylu. Zdradzać narzeczoną! Pójdę na arenę z tą gazetę i bedę kazał mu się mi tłumaczyć. Jesteś za?
-Nie trzeba. Dzięki.
-Jesteś pewna?
-Tak. Muszę iść do fryzjera.
-Mogę iść z tobą? Bo muszę iść w takim jednym miejscu zrobić sobie tatuaż.
-Jasne. Chodź.







Tajemnica...
...sekret...
...miłość...
...pragnienie...
...zdrada...
...smutek...
...złość...
...nienawiść...
...prawda...
...ból...
...łzy...


___________________________________________________________________________
Wala! Jedenasty rozdział, trochę smutny, ale miłego czytania. Ja jestem trochę smutna, bez brak komentarzy, chciałam bym  kiedy wchodzę na bloga widzieć przynajmniej jeden komentarz, wtedy  na moich ustach pojawił by się uśmiech. No po bez komentarzy, nie wiem czy wam się podoba opowiadanie. I przechodzą mi przez głowę myśl, czy nadal pisać opowiadanie. Ale dobra, nie będze się użalała. Tak więc jeszcze raz miłego czytania.